piątek, 15 kwietnia 2016

Trudne rozmowy ;)

Jaki wiek jest typowy dla trudnych rozmów między dziećmi a ich rodzicami?
14 lat? 16 lat?

Jakby ktoś miał  problem, to służę doświadczeniem. :D
Ja już większość mam za sobą...

Pamiętam, jak moją mamę siedzącą w wannie, mój brat zapytał kiedyś o orgazm kobiety.
Biedna mało się nie utopiła. :D

Mnie to raczej nic nie zaskoczy, bo synio zaczął już dawno.
Bardzo podobał mu się odcinek "Było sobie życie" zatytułowany "narodziny".
Potem nastała seria pytań.

Teraz przeanalizował je chyba wszystkie, bo zaczyna z drugiej strony.

Przykładowe rozmowy (albo raczej wstęp do nich) sprzed paru dni niżej:

- mama, czy Ty jeszcze urodzisz kiedyś jakieś dziecko?
- nie kochanie, już raczej nie urodzę...
- to dlaczego Twoja  komórka nadal czeka na plemnika?

albo

- mama czy jak ja będę dorosły i będę miał plemniki to one się spotkają z Twoimi komórkami?
(tu konsternacja - tego się nie spodziewałam)
wyjaśniam...
kończę opowieścią o tym, że jak kiedyś się zakocha, pozna fajną dziewczynę itd. itp.
myśli chwilę i mówi:
- wiesz, to ja mam już taką dziewczynę
- tak? kogo?
- panią Olę z zerówki; ja się w niej zakochałem, a ona we mnie
- kiedy?
- no dawno, na początku zerówki przecież...

Ok. Mnie tam pasuje.
Tylko nie wiem co na to pani Ola. :D

Też tak macie/mieliście w tym wieku, czy ten mój syn nad wiek ciekawski? :D


piątek, 8 kwietnia 2016

Ach.... ;/

Wiecie, czasem to mi ręce opadają, jak to nasze państwo ustala różne zasady, reguły i wymogi.

Zgłaszam się do PPP po opinię  o kształceniu specjalnym na czas edukacji w klasach I-III.
Przynoszę zaświadczenie od lekarza, które z automatu zabierają mi w oryginale (mimo że do psychiatry czeka się w moim mieście 8-10 miesięcy i może być mi ono jeszcze pięć razy potrzebne), po czym dają do wypełnienia wniosek...

Wniosek mogę zabrać, ale muszę donieść do x dni, bo za miesiąc jest komisja.
I co się dowiaduję?
Że wniosek muszą podpisać oboje rodzice.
o_O

Jest dziecko, które widzą. Są zaświadczenia od lekarzy, psychologów i Bóg raczy wiedzieć od kogo jeszcze, jest mój podpis i zgoda, ale nie... Nie pasuje. Za mało.
Jeszcze ojciec musi z wnioskiem wystąpić.

Nowa metoda na ograniczenie kształcenia specjalnego?
Tak mi to pachnie.
Co robią te matki, które nawet nie wiedzą, gdzie jest ojciec?
Matki, których mężowie wyszli z domu i dotychczas nie wrócili?
Albo które same ich wykopały, pijusów i damskich bokserów?
Co z tymi matkami, które nawet szans nie mają na ten podpis, albo mają, ale muszą za to zapłacić wysoką cenę, bo facet stwierdzi np. że jak ona anuluje mu zaległe alimenty, to on jej to podpisze?

Kto wtedy cierpi? Dziecko. Głodne, nie ubrane porządnie, bo tatuś znalazł na mamusię haka. Albo po prostu pokrzywdzone, bo mogłoby mieć lepiej, a jest traktowane jak każde inne - zdrowe. Nie ma szans na szkołę integracyjną, albo klasę z dodatkowym opiekunem, którego wymaga.

Co za chory umysł wymyślił, by samotna matka musiała starać się o ten drugi podpis??

Mnie się udało fuksem, bo ojciec syna jeszcze był w kraju. Generalnie po 4-6 tyg. ciągiem pracuje w transporcie zagranicznym i szukaj wiatru...
Zdążyłam na styk. W pon. zanoszę wniosek, we wtorek jest termin składania kompletu dokumentów.

Ale nie przestaje mnie to kretyństwo zastanawiać i wkurzać. ;/