czwartek, 12 grudnia 2013

Rewolucja w spaniu...

Trzy i pół roku czekałam, aż dziecko zacznie jako tako spać.
Tak po ludzku i normalnie.
Żeby nie trzeba było na palcach chodzić. Na bezdechu działać. Żeby nie zrywało się rano z pierwszymi ptakami za oknem...

Jeszcze pamiętam ten krzyk co rano w ramach pobudki. Po nocy okraszonej dwoma czy trzema napadami histerycznego płaczu, krzyku, zanoszenia.

5ta rano - norma.
6ta rano - luksus i powód do radości.
Często 4:20 ... w nocy, bo to przecież nawet nie rano.
Pamiętam siebie z nim na rękach, wpół przytomną, z pikawą skaczącą z niewyspania i nerwów, reagującą podskokiem na każdy jego kwik. Pamiętam to ciemno za oknem i świadomość, że WSZYSCY śpią, tylko nie ja.
I to oczekiwanie na pierwszą drzemkę, która trwała 30 minut i kończyła się ponownym rykiem...

Oj pamiętam doskonale. Nigdy nie zapomnę. 
Gdy śni mi się, że Daniel jest malutki, budzę się w panice zlana potem.

Dziś ma 3,5 roku.
Wczoraj zasnął o 19:10.
Był bardzo marudny od 15ej, złośliwy, przekorny, dużo marudził, męczył kota, niszczył.
Wykąpałam go więc o 18ej i o 19ej już miziałam po plecach.
Spał do 7:40. Obudził się w dobrym humorze, gadał do siebie i leżał jeszcze kwadrans.
Nie żądał wstania natychmiast, nie żądał mleka. Był uśmiech i radość z wizyty kota w sypialni. Potem powitanie babci i buziak dla mnie na dzień dobry.

Nie poszedł do przedszkola, bo za chiny byśmy nie zdążyli, nawet samolotem.
W tym tygodniu jeszcze nie był w przedszkolu.
Wstaje w okolicy ósmej. Zasypia podobnie, czyli śpi po 12 godzin.

Złośliwość losu? :)
Przekora?
Jak trzeba wstać, to śpi.
Jak miał spać, a ja miałam macierzyński, albo wolne weekendy, to budził się i wył. :)

Wiem, że to kolejny objaw zdrowienia.
Zdrowe dzieci śpią, gdy są zmęczone.
Nie zasypiają z krzykiem, nie budzą się w nocy pięć razy z krzykiem i nie wstają z krzykiem o 4ej czy 5ej rano.

I tylko śmiać mi się chce, bo tak jak kiedyś nikt nie rozumiał w czym rzecz, bo przecież "wszystkie dzieci płaczą" i "poryczy, zrozumie, że to nic nie daje i przestanie", tak teraz nikt nie rozumie dlaczego go nie budzę do tego przedszkola o 7ej czy 6ej rano.
No nie budzę. :)

Nie budzę, bo ZAWSZE miał problem ze spaniem. Z zaśnięciem. Z odbiorem dźwięków/bodźców z otoczenia. Z wyciszeniem się. Z normalnym dojrzewaniem do pobudki rano. Nie miał fazy płytszego snu. Po prostu budził się nagle jeszcze nie gotowy do tego, by wstać. I wył.

Ludzie pytają mnie co bym zrobiła, gdyby nie było babci.
Co zrobię kiedy pójdzie do szkoły.
Pouczają mnie, że trzeba go przyzwyczajać do wstawania... :)

Ludzie kochani!
Nigdy nie umiałam go przyzwyczaić do spania!, chociaż robiłam cuda i wianki. Jeździłam wózkiem całe godziny, bujałam, nosiłam, włączałam suszarkę i płaciłam grube setki za prąd...
Nie po to robiłam to wszystko, by dziecko, które dopiero co zaczęło uczyć się spać, budzić, zasypiać teraz nagle budzić na siłę, ubierać w ryku i prowadzić za karę do przedszkola, bo...
No właśnie, bo co?
Bo taki jest system?
Nie muszę tego robić.
Mamy babcię. Po co mam się zastanawiać co by było, gdyby jej nie było?
Ona jest.
I chwała Bogu, że jest!

Póki co do szkoły mamy trzy lata.
Trzy lata to mnóstwo czasu. Trzy lata temu Daniel wył non stop od świtu (albo i wcześniej) do wieczora. Z dwiema półgodzinnymi przerwami na drzemkę w otoczeniu "białego szumu".
Za trzy lata może być kimś całkiem innym niż jest dziś. Znowu będzie inaczej zasypiał. Co innego będzie jadł. Inne będzie miał nadwrażliwości i problemy SI. Interesować go będą też inne rzeczy niż dziś.

Nic mnie nie obchodzi teraz, jak to będzie rano za trzy lata. :)
Będzie jak będzie.
Wczoraj rano przed 8 babcia spytała mnie co robimy, bo Daniel śpi.
Nic - odpowiedziałam. Śpi, to niech śpi.
Może odsypia tamte trzy lata? :)



wtorek, 10 grudnia 2013

Mam... dziecko.

Mam super funkcjonujące dziecko.
Mam świetnie mówiące dziecko.
Mam inteligentne dziecko.
Mam zdrowiejące dziecko.
Całkiem inne niż dwa lata temu, na początku naszej drogi...

***

Taka książka... Obrazki dla maluchów. Wydawnictwo Olesiejuk.
Polecam - seria mocno terapeutyczna. Dużo obrazków, powtarzające się elementy. Ładne kolory, przyjemne postacie.
U nas służyła do nauki pokazywania paluchem i do nauki patrzenia tam, gdzie ktoś pokazuje. Długa droga, ciężko szło, na początku bunt i krzyk, ale po 3 miesiącach były efekty.
Zaczęliśmy od tego:


Dwa lata temu.
Polecamy!

***

Z tyłu są inne numery serii. Zdjęcia okładek. Mamy już o przedszkolu, o dobrym wychowaniu, o niebezpieczeństwach i zdrowiu.
Młody wskazał tym razem, że chce Boże Narodzenie.
A proszę Cię bardzo...

Pokazał i zamówił. To:


Kupiła ciotka. Przywiozła. Dała.
Nie. To nie taka.

Jak nie taka, jak taka?
Nie taka i koniec.

Minął miesiąc i dalej nie jest taka.

Bo jest taka:


Dla mnie to jeden... wiadomo co.

Dla niego nie.

Super funkcjonujące mam dziecko.
Prawie... zdrowe mam dziecko.
Prawie.




wtorek, 3 grudnia 2013

W telegraficznym skrócie

1. Po 4 dniach w przedszkolu (rekord listopada!) - znowu gile, zielone. Do tego (pierwszy raz) jest gorączka. W nocy płacze, że głowa boli.
Siedzimy w domu i kurujemy się. Smarkamy i marudzimy. Miodzio.

2. Wracamy do intensywnych ćwiczeń, na SI.
Młody nagminnie nie używa dłoni ostatnio. Tak źle jeszcze nie było. Potrafi wejść na drabinę, albo ślizgawkę z zaciśniętymi pięściami.

3. Po dwóch tygodniach fajnego humoru i komunikatywnego dziecka znowu mam cyrk i  dramat. Ale chory, więc rozumiem i wybaczam. ;)

4. Po kilku miesiącach normalnego spania znowu jest płacz, krzyk i dramat koło 23 w nocy. Mam nadzieję, że to z choroby...

5. W czwartek mieliśmy mieć pierwszą przedszkolną imprezę - dzień górnika. A w piątek - mikołaja. Co z tego będzie najstarsi górale nie wiedzą.

6. Po trzech latach niejedzenia mięsa młody wpadł w ciąg i z obiadu wyjada... mięso. I to samo.
Wcześniej wywoływało odruch wymiotny, a teraz każe sobie kroić kotlecika i wciąga samego. Normalnie gryzie i łyka. Nic nie wraca. Nie ma plucia. Mało tego - jak próbuję przemycić kaszę czy soczewicę, jest cyrk, bo on chce "siamo". o_O
Oby teraz nie wpadł w fazę niejedzenia ziemniaków, ryżu, kasz itp.

7. Nadal nie ma opcji przemycenia jaglanki, płatków owsianych itp. Akceptowalne są ziemniaki, makarony, ryż tylko z mięsem, sam nigdy. Kasze przemycam w zupach. Soczewicę też. Już nawet pomidorowa ma jakieś ziarna na dnie. ;)


Tyle naszego.