piątek, 8 kwietnia 2016

Ach.... ;/

Wiecie, czasem to mi ręce opadają, jak to nasze państwo ustala różne zasady, reguły i wymogi.

Zgłaszam się do PPP po opinię  o kształceniu specjalnym na czas edukacji w klasach I-III.
Przynoszę zaświadczenie od lekarza, które z automatu zabierają mi w oryginale (mimo że do psychiatry czeka się w moim mieście 8-10 miesięcy i może być mi ono jeszcze pięć razy potrzebne), po czym dają do wypełnienia wniosek...

Wniosek mogę zabrać, ale muszę donieść do x dni, bo za miesiąc jest komisja.
I co się dowiaduję?
Że wniosek muszą podpisać oboje rodzice.
o_O

Jest dziecko, które widzą. Są zaświadczenia od lekarzy, psychologów i Bóg raczy wiedzieć od kogo jeszcze, jest mój podpis i zgoda, ale nie... Nie pasuje. Za mało.
Jeszcze ojciec musi z wnioskiem wystąpić.

Nowa metoda na ograniczenie kształcenia specjalnego?
Tak mi to pachnie.
Co robią te matki, które nawet nie wiedzą, gdzie jest ojciec?
Matki, których mężowie wyszli z domu i dotychczas nie wrócili?
Albo które same ich wykopały, pijusów i damskich bokserów?
Co z tymi matkami, które nawet szans nie mają na ten podpis, albo mają, ale muszą za to zapłacić wysoką cenę, bo facet stwierdzi np. że jak ona anuluje mu zaległe alimenty, to on jej to podpisze?

Kto wtedy cierpi? Dziecko. Głodne, nie ubrane porządnie, bo tatuś znalazł na mamusię haka. Albo po prostu pokrzywdzone, bo mogłoby mieć lepiej, a jest traktowane jak każde inne - zdrowe. Nie ma szans na szkołę integracyjną, albo klasę z dodatkowym opiekunem, którego wymaga.

Co za chory umysł wymyślił, by samotna matka musiała starać się o ten drugi podpis??

Mnie się udało fuksem, bo ojciec syna jeszcze był w kraju. Generalnie po 4-6 tyg. ciągiem pracuje w transporcie zagranicznym i szukaj wiatru...
Zdążyłam na styk. W pon. zanoszę wniosek, we wtorek jest termin składania kompletu dokumentów.

Ale nie przestaje mnie to kretyństwo zastanawiać i wkurzać. ;/

9 komentarzy:

  1. Brak słów:( oni tylko chcą utrudnić życie innym a najbardziej cierpią na tym dzieci:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Mm.m.m. ciekawe co, by powiedzieli jakby im powiedzieć, że "ojciec poszedł sobie w siną dal"? Zaświadczenia z policji, że zgłoszono zaginięcie? Niebieska karta? Kwity z sądów? Chore.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy nie przyjmują wniosku. Chyba że kobieta ma sama pełnię władzy.

      Usuń
  3. to się chyba nazywa "państwo przyjazne obywatelom".

    OdpowiedzUsuń
  4. Dowiedzialam się na szkoleniu w fundacji "dzieci niczyje", że tego typu żądanie ze strony urzędów najczęściej nie ma żadnej mocy prawnej, ponieważ każdy rodzic ( o ile nie ma ograniczonych lub odebranych praw) ma 100% władzy rodzicielskiej, a nie każdy po 50%. Skutkuje to tym, że rodzic jednoosobowo może podejmować takie decyzje (wyjątkiem na pewno jest wniosek o poszport).Różne instytucje wymagają często dwóch podpisów, żeby zabezpieczyć się przed ewentualnymi skutkami konfliktu rodziców (jedno składa wniosek, a drugie wycofuje), korzystając z niewiedzy rodziców i wykorzystując ich desperacje. Szczegółowo pewnie wyjaśni to ktoś, kto zna się na tych przepisach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety rodzic w takiej sytuacji chyba nie bardzo ma możliwość walczyć. Dość ma już walki z różnego typu placówkami, które zamiast pomagać, utrudniają mu życie.

      Usuń
  5. A jak podrobię w desperacji podpis? Grafologa wezwą?
    Ja ciągle podpisuję "jeszcze" męża... Wszędzie jest więcej moich podpisów, niż jego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz się podpisać nawet za babcię świętej pamięci, tego nie sprawdzają. ;)

      Usuń