poniedziałek, 14 września 2015

I znowu atrakcje medyczne

Po pierwszym tygodniu w szkole, kiedy to było całkiem znośnie, przyszły kolejne atrakcje.
Przede wszystkim popołudniu na świetlicy zaczęło zostawać dziecko z ADHD.
W dwie minuty rozstawiało wszystkich po kątach i Daniel po prostu odpadł z zawodów.

Trzeba było zmienić taktykę i zacząć przychodzić rano. Szczęściem dziecko to nie jest z Daniela grupy, bo takich dwóch przypadków pogodzić się nie da po prostu.
Zdążyliśmy zaliczyć parę ranków w minionym tygodniu. Całkiem nieźle poszło. Dziecko na sali. Matka czatująca na korytarzu. Daliśmy radę.

Szybko zauważyłam, że Daniel swą siłę tam i pewność czerpie z mojej obecności. Wychodzi siku, żeby sprawdzić czy jestem. Macha, uśmiecha się i znowu znika w sali. Czasem wychodził z płaczem i wpadał w moje ręce. Dwa razy nie chciał wrócić. Za trzecim udało się dziecko utulić i znowu odprowadzić do klasy.
Wszystko na luzie i bez oporów.

Na sali Daniel pilnuje pań, na dworze trzyma się ich mocno. Jednej nie odstępuje, a drugą trzyma za rękę. Zabawi się na kilka chwil, o ile pani jest obok. Gdy pani wyrusza za innym dzieckiem, Daniel wyrusza także. Chodzi po prostu za nimi jak piesek.

Gdy dyżur na dworze mają panie z innej grupy - kaplica. Nie chce zostać na dworze ani na sekundę. 

No i tak do tego weekendu.
Niniejszym ogłaszamy, że pierwszy etap edukacji zakończyliśmy po dwóch tygodniach.
W tej chwili smarkamy, mamy gorączkę i siedzimy w domu.
Taki biznes.

Do następnego!

1 komentarz:

  1. Dzielniachy z Was.
    I niech dzielniachy do zdrowia wracają ;-)

    OdpowiedzUsuń