poniedziałek, 28 października 2013

Jak nie urok to zapalenie spojówek

Pochodziliśmy do przedszkola 2,5 tyg. Rekord.
W tym czasie powrócił mały katar, pojawił się suchy kaszel wieczorem i w nocy.
Znowu syrop do spania, mikstura domowa z buraka, z cebuli, z czosnku. Parę dni podawania i duża poprawa, ale też bonus - ból brzucha, wyraźnie po czosnku. Do tego szczera do tego czosnku nienawiść.
/Cud jakiś - chyba mi go w szpitalu podmienili, bo i ja i Szanowny Ojciec czosnek kochamy miłością ogromną i nic nam po nim nie jest./
Odpuściłam. Zaczęły się histerie przed przedszkolem, płacze już bladym świtem w domu, potem cyrki w przedszkolu. Cały zestaw.
Tydzień temu już masakra po prostu. W środę i czwartek szedł do przedszkola jak za karę. Całe popołudnie pytał czy idziemy znowu do przedszkola. Jak wychodziłam, np. do sklepu - było ok. Nie robił problemów jak przedtem, a ja się dziwiłam co się dzieje...
Za to gdy wracałam, patrzył na mnie z byka i kazał mi iść gdzieś... W końcu zajarzyłyśmy z babcią, że on moją obecność wiąże z przedszkolem. Jeśli jestem w domu, tzn. że zaraz pójdziemy do przedszkola. Jeśli mnie nie ma, a on z babcią zostaje, tzn. że do przedszkola nie idzie... /Babcia nigdy do przedszkola nie prowadzi!/
Ok też było, gdy nie było babci. Czyli w weekendy. Jak się pojawiała, wracało skojarzenie -  my obie = przedszkole.
W czwartek wieczór pojawiła się temperaturka. Nic wielkiego, ot przeziębienie.
W piątek został w domu.

Całą sobotę tarł oczy, mówił że go swędzą. Pojawiły się małe śpioszki w kącikach, tyle że ... żółte.
W niedzielę rozwinęło się na całego. Do tego nasilił się katar.
Dziś rano oczy zamknięte na amen. Zaschnięta ropa, sklejone rzęsy, cyrk na całego.
Zapalenie spojówek.
Katar się zagęścił i znowu jest gęsty, żółty, zatokowy.

Wizyta u lekarza. Sinupret (40zł!), syrop Clemastinum na noc, jakieś krople do oczu, wspomagająco wzięłam Biostyminę, Syrop witaminowy z Beta Glukanem i cynkiem (na odporność), stówka z dużym hakiem pękła. Ot, uroki przedszkola. :(

***

Dziękujemy za pomoc pani Ewie Rymko, od której dostaliśmy piękną paczkę z super fajnymi prezentami, np. zimową kurtką.

Dziękujemy Grażynie Kaczor za fajowe buciki i rękawiczki!

/Teraz to już czekamy na zimę./

Dziękujemy Gosi Czapli za pamięć o nas podczas polowania w lumpeksie. :)

I standardowo cioci Magdzie i wujkowi Tomkowi Majewskim, za wsparcie, które ułatwia nam sfinansowanie przedszkola. :*

A ja osobiście dziękuję jeszcze Natalii Gawior - za prezent, taki tylko (mam nadzieję :D) dla mnie. :*



1 komentarz: