piątek, 30 sierpnia 2013

Zaczyna się...

Ano więc czas zostać przedszkolakiem. Już w poniedziałek.
Słabo to widzę póki co.
Ale... siła wyższa.

Babcia już płacze, więc obietnice, że ona zaprowadzi, że on się szybciej oderwie od niej itp. poszły w kąt. Tzn. dałam jej spokój, powiedziałam że ja zaprowadzę. Widząc jej minę nawet o nic nie pytałam, bo już jej broda chodzi.
Na co ona, że pójdzie za mną i będzie stała pod przedszkolem. :D
No zwariowała baba, no... :D

Dobrze, że ciepło jest, a obok plac zabaw i ławki. he he he

Za płotem jest Goar, więc kto ją tam wie, czy  nie będzie podglądać przez kratki. /Z innych stron terenu przedszkola nie widać./

***

Było zebranie i na moje szczęście do przedszkola potrzebujemy tylko: zmiennych ubrań, worka, teczki na prace, mokrych i suchych chusteczek. Miło by też było, by dobrzy ludzie, czyli rodzice przynosili do przedszkola papier A4, bo ten idzie jak woda i jest produktem pierwszej potrzeby.
Niestety doszły książki (zestaw zamówiony przez przedszkole) i ubezpieczenie, o którym kompletnie zapomniałam. Zajęć dodatkowych we IX nie ma.

Danielek jest w grupie Biedronek.
Wychowawca uległ zmianie (nie bez radości z mojej strony) i teraz "mamą" Biedronek będzie bardzo miła pani vice dyrektor, które jest też notabene pedagogiem specjalnym.


Pani Beata jest Daniowi już znana (zresztą pani Małgosia - wychowawca też) i nawet dają sobie cześć.
Pani Agnieszki nie znamy, ale robi wrażenie bardzo sympatycznej osoby. Młoda urocza dziewczyna.
Generalnie zestaw pań na moje oko super. Oby i Daniel podzielił moje zdanie i za kilka tygodni szedł do nich tak chętnie, jak niegdyś do cioci Agnieszki z Goaru (o którą nadal pyta...).

Dostaliśmy symbol parasolki i całe wczorajsze popołudnie odkrywałam głęboko zakopane gdzieś w mym wnętrzu pokłady talentu hafciarskiego. :D
Dla odmiany (bo połowa ma z aplikacją, z Biedry) zakupiłam worek gładki, bez obrazków, w Decathlonie i naszyłam na nim to:


Prawda, że jestem niesłychanie zdolna? :D 
Tylko obszywając ten wzorek dumałam sobie... jak to dobrze, że nie dostaliśmy jakiejś pszczoły, albo innego stwora i jaka szkoda, że to nie jest np. księżyc. :D

Worek jest trwały i myślę, że długo posłuży. Do tego przewiewny, więc szmatki nie będą się w nim kisić. Bardzo praktyczny, uważam. 

***

W pierwszym tygodniu będziemy rozgryzać jak wyglądamy z betkami do przedszkola. Spodnie, które kupiłam z początkiem lata Daniel już znosił. Nie wiem ile nowych będzie trzeba, wszystko się w praniu okaże. Na razie nabyłam dwie zapasowe koszulki w Decathlonie (całe szalone 7zł kosztują teraz) i pójdą do wora, do przedszkola, na zmienne. Jedne dresy też trzeba tam wepchnąć, bo to nigdy  nie wiadomo co się wydarzy. Zestaw majtek jest. Zestaw skarpet jest. /Był plan zakupu podkoszulek w Lidlu, ale musiałabym tam mieszkać od bladego świtu pod tym sklepem i zastrzelić połowę ludzi, którzy walą do koszy tratując innych po drodze, by coś upolować, a potem robią mega sajgon i gnają do kasy z całymi kilogramami szmat, by za dni kilka część z nich oddać w stanie "pożal się Boże"./
Na pewno będzie problem kapciowy, bo te, które nosi na zajęcia integracyjne są takie już na styk i wątpię, by włożył w nie rajtki czy grubsze skarpety.
Nic po nim nie widać, a z rzeczy wyrasta. Jak to możliwe? :)

Czekam jeszcze na jadłospis, kilka dni temu jeszcze nie było na tablicy... Pewnie jakieś uwagi trzeba będzie zgłosić. Już wiem, że są zupy mleczne rano i już dałam cynk, że Daniel nie jada.
Zobaczymy jak reszta.

Na szczęście dzieci poza posiłkami piją tam wodę. Jest baniak w sali i mogą dostać ile chcą. Jest więc szansa, że Daniel będzie pił i to nie mało, bo uwielbia lać wodę z dystrybutora. Mam tylko nadzieję, że mu pozwolą, skoro umie.

Chyba tyle na dziś. Mętlik mam.
Na pewno czegoś zapomnę w pon. Oby tylko nie dziecka... ;)

Kciuki mile widziane!

6 komentarzy: