środa, 10 lipca 2013

Krótko i konkretnie

Przedzwoniłam wszystkie możliwości w okolicy i sprawdziliśmy też inne koniki, poza tymi w Czechowicach.
Dostaliśmy dwie inne oferty. Fajne.

Dziecko wybrało.
Będzie się hipoterapeutyzować na Konikach Polskich.
Fajnie, nie duże, sympatyczne zwierzaki. 
Pan hipoterapeuta został wujkiem na dzień dobry, czyli jest ok.
Przy okazji dogoterapia - gratis. :)

***

Jakby ktoś jeszcze miał ochotę na hipo to zapraszam na maila. 
Zajęcia w Pilchowicach. 
Większy sens ma ubieranie konia dla kilkorga dzieci, niż na jedno pół godzinki, więc jakby ktoś z okolicy był chętny, proszę o cynk. 

***

Następnym razem po zajęciach idziemy na spacer do lasu, który jest obok.
Młody już wczoraj próbował mnie tam ciągnąć, ale że było dobrze po 20ej, więc trzeba było wracać do domu.

Tyle w temacie kuni. :D

***

Poza tym zdrowiejemy. Wybijamy grzyba. Język już wygląda po ludzku. Jeszcze do niedzieli lek i będzie ok. Mam nadzieję. Póki co samopoczucie małego lepsze, zachowanie też.
No może z wyjątkiem wczorajszych zajęć u psychologa... Młody miał głupawkę. Wydurniał się, nie robił nic na polecenie, błaznował, kładł się na mnie i wszystkie inne cuda wyprawiał...

Taki efekt wpadania na zajęcia zaraz po wybudzeniu z drzemki.
:/

***

Tyle od nas.
Pozdrawiam



1 komentarz: