poniedziałek, 13 maja 2013

Separacja i ...

Otóż postanowiłam odseparować dziecko. Weekendowo.
Tzn. częściowo weekendowo. I nie postanowiłam, a zgodziłam się. :) Ale jednak odseparować. ;)

Trochę się obawiałam, bo Gadzina zostaje z babcią i jest szczęśliwa, ale jednak moje wyjście znowu się płaczem kończy ostatnio.
Na SI też muszę go pod drzwi odprowadzić i tłumaczyć, że tu będę na tej ławce i ani drgnę.
Z ojcem bawi się w domu, ale co chwilę sprawdza czy jestem...
No ale, kiedyś trzeba próbować.

Pan ojciec zechciał zabrać syna do siebie. Na pół dnia.
Skończyło się na trzech godzinach, bo syn śpi w dzień...

Młodego uprzedziłam dzień wcześniej. Powiedziałam, że tata go zabierze i pojadą razem na wycieczkę. A potem wróci na obiadek. Chyba się ucieszył, bo żadnego NIE nie usłyszałam.
Rano udało mi się wcisnąć w niego kilka kęsów śniadania, na zasadzie "bo zaraz tata przyjdzie, a Ty nic nie zjadłeś", a potem w podobnym stylu, bez walki, ubrać. :)

Ojciec przyjechał przed czasem, tuż po śniadaniu, dziecko zareagowało hasłem "taaata" już na dźwięk domofonu, więc czekało. Zapytane czy z nim pojedzie poleciało od razu się ubierać i orzekło, że "będzie faaaajnie". o-O
Nie mówiłam mu tego, sam wymyślił i trochę mnie zaskoczył.
Dał się ubrać... ojcu. o_O
Wyszedł z domu za rękę ... z ojcem. o_O
Wsiadł do jego samochodu nawet się za mną nie oglądając. o_O
Próbowałam złapać jego uwagę tłumacząc, że tata go odwiezie niedługo, ale miał mnie w nosie głęboko i nawet papa nie zrobił. :D

Ja dałam radę.
Moja matka co kwadrans słała esemesa co u Misia. :D
Mój ojciec stękał jej do ucha, czy skończy te gołąbki w tym roku... a jej robota nie szła za chiny. :D

Dziecko wróciło przed południem i tylko uśmiech mi strzeliło przez okno, po czym wypięte z fotelika powędrowało na kanapę z tyłu i zaczęło tam brykać. o_O

Pan ojciec oznajmił, że żadnego cyrku, żadnego focha, krzyku, rzutów na matę ani płaczu nie było.
No proszę...
I podobno nawet zjadł trochę jajecznicy i pół kromki chleba. o_O No cud po prostu! 

Pół godziny później żegnał ojca z pytaniem, czy mogą jeszcze raz pojechać autem do cioci A...

Nieźle. :D




5 komentarzy:

  1. Trudniejsze to rozstanie chyba dla Mamy i Babci niż Misia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to masz, ciotka, dorosłego mężczyznę w domu;-)

    Super:)

    OdpowiedzUsuń
  3. hmmm to facecik się robi ;-) ekstra

    OdpowiedzUsuń