środa, 15 maja 2013

Dziękujemy "cioci Adze" z Goaru

Dziś zakończyliśmy SI u pani Agnieszki Wilczek.
Ryczeć mi się chce. :(
Danielowi nic nie mówiłam i nie bardzo wiem co mu powiem za tydzień, gdy spyta. :(

Daniel jutro kończy 3 lata i ktoś mądry wydumał w NFZ, że teraz to już  pedagog nam wielce potrzebny. Wypadają nam więc zajęcia poranne, a wchodzi godzina 15ta z SI, a po niej o 16ej pedagog.

Ciocia Aga nie prowadzi zajęć o tej porze i przechodzimy do jakiejś pani Asi.
Teoretycznie.
Bo praktycznie to Daniel by musiał wstać i dojrzeć do godziny 14:30, a to się zdarza raz na pół roku.
Nie ma zmiłuj... nie ma innych godzin. Nie ma innej opcji. :(

Mogłabym próbować, ale nie bardzo wiem po co? Żeby zdążyć z jęzorem na wierzchu raz na trzy miesiące? Tam są inne dzieci. Dzieci, które będą co tydzień i którym to SI jest cholernie potrzebne.

Czekamy więc na cud i inną porę. Godzina później już by nam dużo dała. Ale czy się doczekamy, nie wiadomo. Na razie nie ma innych miejsc.
Smutno...

***

Osobiście jestem bardzo wdzięczna pani Agnieszce i bardzo jej dziękuję.
Za to, że polubiła moje dziecko, ze wzajemnością.
(Mam fantastycznego syna, tylko nie każdy specjalista raczy to zauważyć!) 
I za to, że się nad nim pochyliła. Nad małym chłopcem i nad jego potrzebami, nie nad durnym systemem.
Że podążała za nim i dostosowała metody pracy do jego osoby, charakteru, problemu.
Myślę, że właśnie dzięki temu te zajęcia tak dużo mu dały.
Poza tym Daniel chodził tam bardzo chętnie. Zostawał sam, współpracował, za co pani Aga bardzo go chwaliła. Nie wymyślała żadnych sztywnych reguł, nie oczekiwała cudów, ani tego, że młody siedemnasty raz zrobi to samo zadanie, wiedziała, że on umie, ale się tym nudzi, zmieniła mu przeszkody, trasę, namawiała i udawało jej się dopiąć swego, bez użycia siły, bez nagradzania, po prostu dzięki współpracy.

Dziękuję jej też za nastawienie, zawsze pozytywna, uśmiechnięta, z fajnym podejściem do dziecka. Terapeuta marzenie.
I za to, że jej się chciało. Zawsze.
Nigdy nie widziałam, by Daniel piąty raz z rzędu grzebał w koralikach, ani by marnował godzinę zajęć na bańki mydlane.

Dziękuję jej też za to, że dawała nam dobre rady z zakresu swojej tematyki, a nie skupiła się na moich metodach wychowawczych, jak inni terapeuci.
Nigdy nie usłyszałam słowa krytyki na temat drogi jaką wybrałam dla dziecka, nigdy nie narzucała nam żadnej terapii, nie zachwalała behawiorki, jak cała reszta speców (z wyjątkiem pani Eli Bogacz, ale to wiadomo), nie krytykowała za noszenie dziecka, za utwierdzanie młodego w fiksacjach, nic, żadnych wtrętów, tylko skupienie na młodym i praca nad tym z czym do niej przyszliśmy.

Boję się, że nie spotkamy już więcej takiego terapeuty SI, ani w Goarze, ani nigdzie indziej.
Panią Agnieszkę to nawet ja polubiłam, a ja naprawdę mało kogo lubię... ;) 

Dziękuję pani Agnieszko!
Dziękuję pani jak nie wiem co... 

chlip :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz