poniedziałek, 6 maja 2013

Bieżące sprawy

Za bardzo nie mam czasu na wynurzenia, bo coś tam mam do załatwienia, a potem WWR na drugim końcu miasta, więc wypunktuję.
Tak nam chyba będzie najsprawniej. :)

1. Ostateczna decyzja co do przedszkola.
Idziemy do integracyjnego przedszkola niepublicznego. Zrobiliśmy oględziny i podoba się nam. Tak, nam. :) Na mnie dobre wrażenie zrobiły panie i ich podejście, do tego samo miejsce i plac za budynkiem. Daleko nie mamy, bo 1,5km, busy jeżdżą mniej więcej (trochę trzeba podejść), pani vice dyrektor bardzo kontaktowa i sympatyczna, pani dyrektor okazała się być pomocna w kwestiach finansowych, sama zaproponowała pewne rozwiązanie, dobre dla nas, ale i korzystne dla placówki.
Na Danielu wrażenie panie zrobiły akceptowalne, tzn. zachwytu nie było, ale też się go nie spodziewałam, natomiast była zupełna akceptacja i aprobata. Zabawki podobały się bardzo. Miejsce chyba też. Zachwycił go plac zabaw i pognał tam zaraz, gdy wyszliśmy. Miałam problem zagonić go do domu. :)
Przyklepane. Kartę oddajemy na dniach.
Koniec tematu.

2. Swój ciągnie do swego... Wchodzimy do sali, wszyscy się bawią w kole, jeden chłopiec obok, coś tam grzebie w zabawkowej kuchni. Przyglądam się mu przez chwilę i wyłapuję, że autystyczny. Na nas uwagi nie zwraca, ale zerka na Daniela. Daniel na niego. W końcu młody wyrusza, podchodzi do chłopca i podaje mu jakieś elementy... Chłopiec podnosi głowę i chwilę patrzy na Daniela. Zbiera rzeczy i bawi się dalej. Porozumienie bez słów.

3. Sprzedałam rowerek biegowy 4rokołowy w celu dofinansowania naprawy samochodu i dziecko jest wielce nieszczęśliwe. ;) Obraził się na 2kołowiec od razu. :)

4. Przestajemy jeść w nocy. Ot tak. Samo się... jak wszystko u nas. W każdym tygodniu już 4 do 5 nocy nie je. Bosko. :)
Na kolację daję Sinlac, potem na noc robię mleko roślinne, które zwykle zjada rano, z dwiema miarkami Sinlacu, bo rano to już musi być słodycz w smaku, inaczej be. W nocy  mu nie wadzi. Za to chyba wadzi mu chłód tego mleka, bo odkąd ma fazę na ciepłe, to nocne częściej odpada. Często robi dwa łyki i mówi, że już nie chce, odwraca się pupą i zasypia. Rano od razu melduje, że chce ciepłe mleko. :) Dolewam wrzątku, dosypuję Sinlacu i wciąga.

5. Nadal jesteśmy oszczędnie zbudowani. Ważymy mniej niż 13kg i mamy całe, szalone 93,5cm wzrostu.
Jemy figę z makiem. Zwykle mało i krótko, do pierwszego nasycenia. Potem już wypad i bieganie.
Nadal nie jemy własną ręką... trzeba karmić, albo nie ma czasu.

6. Szczamy w gacie, aż miło. Nic nie pomaga. Śpiewający nocnik, nakładka, pielucha wielorazowa, majtki, zdjęcie w ogóle wszystkiego... Nic. Zleje się nawet na podłogę, ale nie zawoła. Albo zrobi do wielorazówki i zawoła po, bo mu przeszkadza.
Już nie mam pomysłu...
Wiem, że pewnie kiedyś samo by się, ale kiedy? Od IX przedszkole!
Heh...

7. Mamy kolejną fazę jąkania. Mam nadzieję, że ta też jest rozwojowa. Za każdym razem jest mi słabo, że tak mu już zostanie i jeszcze tym będzie zwracał na siebie uwagę... 

8. W Klubie Malucha spotykamy same zaglucone po brodę dzieci, łapiemy katar, ale tylko tyle i zaraz nas puszcza, parę dni i przerwa. Więc odporność dobra. Póki co ja mam to samo, smarczę potem przez tydzień i puszcza. Bo chodzimy tam razem.

9. Nadal mamy SI w Goar, tylko dzień się przesunął na środę. Nie wiem jak będzie po 3ich urodzinach. Spytam w tę środę.

10. Mamy już konto w Zdążyć z Pomocą. Od tej chwili zbieramy środki już tylko tam.
Przy starej fundacji pozostajemy jeszcze, bo w tym roku to tam wpadły środki z 1% podatku. 

***

A żeby nie było tak różowo, że tylko do przodu, to tak dla równowagi:
- naprawiliśmy w aucie część A, to okazało się, że do naprawy jest też B
- zepsuł nam się blender do mleka (stary przeciekał!), ten nowy... śmierdzi, coś się przepala
- zepsuła nam się nawigacja
- psuje nam się telewizor, tzn. zepsuł się jeden głośnik i szumi jak jasna cholera

A bo równowaga w przyrodzie musi być zachowana, nie? :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz