poniedziałek, 22 kwietnia 2013

I jeszcze strachy

No tak.
Do wrażliwości ponad miarę doszło nam jeszcze: "mama nie musiś iść do ..." (dowolne wstawić) i dziki płacz, jak przed dwoma laty. Histeria w drzwiach, gdzie bym nie szła. Wczoraj dwa razy się zaniósł, jeszcze w windzie go słyszałam.
A czasem wyjść jednak muszę. Samo się wszystko nie zrobi.

I druga rzecz.
Siedzi w wannie, ja otwieram kurek, a on mi mówi, że trzeba go szybko natychmiast wyjąć, bo ... go zje.
Nie wiem co go zje, ale korek nie może być otwarty, bo to coś co tam jest i robi ten dźwięk wypuszczanej wody go zje, albo sam odpływ, nie wiem...

Od paru dni słyszę też, że coś tam trzeba zrobić, bo... "cioś mi się śtanie".

No to mamy i lękliwość.
Szał.

Chyba tej fazy  nie lubię.

5 komentarzy:

  1. U nas to samo. Boją się "myjania ziębów, myjania włosiów, jedzienia" itd. Odpływu też się boją bo je wciągnie i inne podobne historie. Nie wiem czy to lękliwość czy po prostu taki etap?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że etap, bo oszaleję. ;)

      A jak młody jeszcze zacznie się bać jedzenia, to od razu jadę do Rybnika, na oddział zamknięty!

      Usuń
  2. No to, co podałam w poprzednim poście w komentarzu. Też strachy mamy, taki etap. Odpływu się boimy również ;) i hicior - patyków z krzaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego o tym napisałam...

      Patyki, faktycznie hicior. :D

      Usuń
  3. Mam jeszcze lepszy :D jest tekst: mamusiu, boję się... No to pytam: czego? a ona: myśli, myśli, jest: eeee, aaaa, eeehhhh... I rozgląda się wokoło zastanawiając się, czego tym razem się boi :D

    OdpowiedzUsuń