czwartek, 25 kwietnia 2013

Heh... :(

Ja się zabiję kiedyś z tą naszą fundacją... :(
Nic dla dziecka, wszystko dla schematu i wg sztucznych zasad. :(

Zbieram pieniądze, robię po nocach PITy, żeby zebrać 1% i mieć środki na dofinansowanie terapii syna i gówno mi z tego przychodzi.
Mieliśmy chodzić na zajęcia z młodym, poza Yamahą, ośrodków w mieście jest dużo, jest Dada, są Kluby Malucha, no mnóstwo opcji.
No i co z tego, skoro nie ma refundacji.

Zajęcia terapeutyczne w ośrodku terapeutycznym tak.
Zajęcia rehabilitacyjne tak.
Grupowe terapie tak.

Adaptacja w grupie dzieci zdrowych NIE.

Kur... mać i rozstępy.

Zostaje mi Klub, gdzie jest psycholog i inny tacy, a na fakturze ma być napisane, że to terapia.
Nie ma w mieście prywatnych klubów integracyjnych, gdzie można chodzić z młodym na godziny.
A przedszkole w grę nie wchodzi, bo on nie zostanie w towarzystwie dzieci.

Jaki Klub Malucha dla zdrowych dzieci świadczy terapie? Kto mi się pod tym podpisze, jaki księgowy?
Oczywiście wchodzą w grę tylko godziny zajęć, żadnego zostawienia dziecka pod czyjąś opieką, żadnej dniówki 5godzinnej, nic z tych rzeczy... Przyjść, zrobić zajęcia, wyjść, dziecka nie zostawić i mieć jeszcze hasło "terapia" na dokumentach.
o_O

I teraz wychodzi na to, że muszę dziecko uwstecznić i iść z nim na grupę terapeutyczną, gdzie na 10 dzieci będzie 9cioro funkcjonujących dużo gorzej od niego, a połowa będzie przez większość zajęć walić głową w ścianę albo krzyczeć.
Dostałam nawet propozycję takich zajęć, ale sama terapeutka uprzedziła mnie, że to nie jest dobre dla Daniela, nie na tym etapie jego drogi... 
I po co ja go wyciągam z tych zachowań, jak teraz muszę go w nie wprowadzić?

Co to za adaptacja, jak włączam wysoko funkcjonujące dziecko do grupy dzieci zachowujących się jak on przed 1,5 rokiem? Co to za terapia? Gdzie progres? 

Yamaha też jest be, bo to nie terapia.
"lekcja muzyki" nie jest terapeutyczna i źle brzmi. Muszę zmieniać faktury. :(

Opis zasadności z tyłu dokumentu, nakreślony przez specjalistę neurologopedę to za mało.

Nie mogę już...
Szukam czegoś kilka miesięcy, pół roku, cuduję, dzwonię, chodzę, załatwiam, na rzęsach staję, by dokonać niemożliwego, a tu dupa... bo i tak dostaję lufą w pysk na końcu drogi.

A już wszystko mieliśmy poukładane, zaplanowane...
:/

***

A najlepsze że w każdej innej fundacji można refundować pobyt dziecka w prywatnym przedszkolu - jeśli jest to z korzyścią dla tego dziecka. Całodobowy, jeśli jest potrzeba.
o_O



5 komentarzy:

  1. Wybitnie idiotyczna fundacja - Sylwia, a może weź to nagłośnij gdzieś? media jakieś? bo to przecież żenada, fundacja działa wręcz przeciw dzieciom!

    OdpowiedzUsuń
  2. :( Sylwia, to jest masakra jakaś:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś potwornego - wierzyć się nie chce! Gdybym mogła w czymś pomóc - pisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że musiałabyś znać panią prezes, żeby mi tu pomóc. ;)

      Pozdrawiam i dziękuję. :*

      Usuń
  4. to coś okropnego !!!
    Pozdrawiamy :-)

    OdpowiedzUsuń