wtorek, 26 marca 2013

Tysiąc spraw

Po 1.
Urząd Miasta zakończył swoje dumanie i uznał co powinien. Pani z wydziału edukacji napisała do mnie:
"Otrzymałam dziś opinię prawną, z której wynika, że Pani dziecko należy kwalifikować do grupy wychowanków niepełnosprawnych z autyzmem i niepełnosprawnością sprzężoną . "


Po 2. 
Zaczęliśmy WWR.
Poza szeregiem pozytywów rozbiliśmy łeb o jedną sprawę.
Na początek zacytuję Agnieszkę Stein:

"Dziś będzie o warunkowych "wzmacniaczach" jeszcze inaczej. Warunkowe wzmacniacze to nagrody, pochwały itp.
Dlaczego w ogóle takie sposoby działają? Dlatego, że zaspokajają jakieś potrzeby danej osoby. Dzięki temu działają na układ nagrody znajdujący się w mózgu. Czyli organizm ich chce, bo są mu potrzebne. (Nie da się kogoś wzmocnić, nagrodzić czymś czego on nie potrzebuje.)
Jednak potrzeby mają t
o do siebie, że ulegają nasyceniu. Czyli jeśli będziemy nagradzać jedzeniem, to będzie to działać tylko do tego momentu, aż obiekt naszych działań nie będzie miał pełnego żołądka. A wtedy będzie trzeba kombinować inną nagrodę. Dlatego najczęściej jako nagrody używane są takie strategie, które pobudzają ośrodek nagrody (mają coś wspólnego z potrzebami), ale nie zaspokajają potrzeb do końca.
Dlatego nagrodą jest czekolada, a nie kanapka. Pochwała a nie akceptacja. Oglądanie telewizji a nie przytulanie się z rodzicem. Dzięki temu dziecko chce więcej i więcej i wydaje się nigdy nie nasycać.
To powinno wzbudzać czujność, bo to nie jest zdrowy samoregulacyjny mechanizm i prowadzi do zachłanności i uzależniania się. Ale niestety jest raczej pozytywnie odbierany, bo jest dobrym narzędziem manipulacji.
Dzieci, które mają zaspokojone swoje potrzeby (emocjonalne i fizyczne) są na nagrody i pochwały mniej podatne i mniej łase. Nie jest tak łatwo nimi sterować (na to liczą niektórzy i tego boją się inni). Nie wystarczy ich skusić, żeby uzyskać pożądaną reakcję. Trzeba je poprosić albo przekonać do czegoś. Są jednak inne aspekty unikania nagród i pochwał, które sprawiają, że jednak łatwiej się współpracuje z dziećmi, które takich metod nie znają.
"


No i właśnie. 
Nie chcę nagradzać syna. 
Nie chcę, bo zgadzam się z powyższym. 
Powody są banalne: 
On dużo umie, potrafi, sporo ogarnął, zmienił w swoim zachowaniu, inaczej pracuje, więcej się skupia. Wszystko to osiągnął dzięki sobie i przy pomocy mojej i mojej mamy, oraz pani Eli Bogacz, która nigdy go nie wzmacniała nagrodami. Namawiała, zachęcała, ponawiała prośby, zmieniała charakter zabawy, co jej tylko do głowy przyszło, ale skutecznie, bo młody w końcu zamykał temat, dokańczał układankę, puzzle, czy inne zadanie. 
Daniel nie zna nagród. 
Nigdy nie dostał nic w zamian. 
I umie pracować bez nich. 
 
Gdy chce przejść do innej zabawy, powtarzam z uporem maniaka, że najpierw to czy sio kończymy, a potem będziemy robić tamto. Staram się zamykać zadania w formie zabawy, przeplatać czynności ja - on, w sensie, że coś robimy razem, on mi pomaga itd. 

A teraz dup. 
Nagroda. 
Terapeutka chce, bym wymyśliła młodemu nagrodę, którą ona będzie go zachęcać do skupienia, wykonania zadania. 
Nie podoba mi się to. I nie zgadzam się z tą metodą. 

Inna rzecz, że to ma być nagroda taka sensu stricto. 
Zaproponowałam, by nagrodą było skakanie na trampolinie, bo on lubi i dużo skacze. 
Usłyszałam, że taka nagroda nie może być, bo to element terapii.
Nie rozumiem. 

To źle, że dziecko lubi jakiś element terapii?
Dlaczego nie może to być nagroda?
Nie może lubić matematyki? Musi robić zadania w zamian za... lody? Dla samego wykonania już nie?
Nie ogarniam. 

Mam tydzień na przemyślenie, ale chyba się z panią pedagog rozminiemy... 


Po 3.
Młody smarczy od piątku. 
Zaraziłam się. Zdycham. Boli mnie krtań i gilam na żółto. 
Tymczasem musimy zacząć odwiedziny w przedszkolu. 
No chyba nie nasz czas jeszcze, skoro tak się układa. 
Czekamy na wiosnę więc. 


Po 4. 
Znowu odesłano nas do gastroenterologa. 
Ja już życia nie mam na życie, ciągle gdzieś latam. 
A tu znowu pani pediatra wydumała, że skoro nie ma apetytu, mało je, je wybiórczo i grzybki łapie, to trzeba gastro. 
A nie można tak po prostu uznać, że to norma w ASD? 
Co oni chcą tam znaleźć? 
I jak? 
Nie zrobię mu gastroskopii ani biopsji jelita. 
Dieta eliminacyjna? 
Dieta z czego, skoro on prawie nic nie je? A nawet jak je, to nie tyje. 
W body, z pieluchą, w spodniach i bluzce waży 12,5kg. Przy 92cm wzrostu, mając prawie 3 lata. 
Jaka dieta, na Boga?


Po 5. 
Chcę wiosny. Mam potrzebę zmian. 
Skapnęło mi parę L farby i przemalowuję pokój. 
A co tam. Mnie też się coś należy, cholera. :) 


Po 6. 
Dostaliśmy propozycję uczestniczenia w zajęciach z Weroniki S. 
Nie wiem jak to zrobimy czasowo, może jakiegoś klona strzelimy, ale mamy możliwość i chcemy spróbować. Za tydzień w piątek pierwsze zajęcia. Grupowe. Rodzice i dzieci. Forma zabawy. 
Zobaczymy, może będzie fajnie. 


Po 7. 
Pojawiła się opcja terapii Biofeedback. 
Kompletnie nie wiem jak to zrobić, bo młody przecież nietykalski. 
Robi ktoś z Was? 
Macie jakieś opinie? 
Proszę o głos. 


To chyba tyle na razie. 
Łeb mi pęka. Spadam póki co. :)

Siema! 

8 komentarzy:

  1. U nas nagrodą jest właśnie jakies zadanie które lubi wykonywać, gra na ipadzie (w fundacji), czy właśnie skoki, więc nie kumam czemu nie może być...

    OdpowiedzUsuń
  2. Maaaatko jedyna! Aleś napisała:)

    Po 1 - Suuper!!
    Po 2 - też nie stosujemy nagród, nie mam pojęcia, co miałoby to być. Po prostu jak się coś młodemu uda stosujemy "wzmocnienia":) Czyli cieszymy jest ogromnie:)
    Po 3 - no kanapkę jem z jajkiem a ty mi tu o żółtku, nooo..
    zdrówka;-)
    Po 4 - Franc w sierpniu skończy 4 lata, ma ok 90 cm wzrostu, waga 12700. Gastorloga nie mamy w planach. Krew ok, to najważniejsze
    Po 5 - też chcę
    Po 6 - jak znajdziesz sposób na sklonowanie się, podziel się przepisem pliz;-)
    Po 7 - nie wiem, nie robimy.

    ufff...:)
    Uściski dla Was:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :*

      Zaklinam wiosnę dla nas obu. :)

      Usuń
  3. O, Sherborne, super :D
    Z nagrodami u nas też - wzmocnienie słowe, pewnie, dlaczego mam dziecku nie powiedzieć, że super coś zrobiła? ale równocześnie jest wielki przytulak, pogłaskanie, buziak - no ogólnie radośc słowna i fizyczna.
    Agatka waży 11kg przy tym samym wzroście. Jak na nią patrzę, to padam, chudzielec taki. A o dziwo całkiem nieźle teraz je.

    Zdrówka wam obojgu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaoszczędzą na łóżku, mogą na 90cm spać. :D

      Usuń
  4. Słońca, szczęścia, pomyślności,
    w pierwsze święto dużo gości,
    w drugie święto dużo wody-
    to dla zdrowia i urody!
    Mnóstwo jajek kolorowych,
    świąt wesołych oraz zdrowych!

    Edyta S.
    http://krystianek-autyzm.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  5. Pedagoga odradzam. Widać zwolenniczka starej szkoły.

    OdpowiedzUsuń