wtorek, 19 lutego 2013

Wybór przedszkola

Cholera, nie umiem dokonać wyboru.
No nie umiem, no.. ;(

Biję się z myślami już parę miesięcy, a im więcej pytam, dowiaduję się, tym gorzej mi idzie.
Za miesiąc rekrutacja, a ja nie wiem.
Boję się, że źle wybiorę i zrobię młodemu krzywdę.
Nie znam opiekunek, a to klucz do sukcesu. No ale... nie poznam przecież, bo nie wiadomo kto nową grupę obejmie.

Tak czy siak, przedszkola są dwa. Odległość mocno różna. A ja... nie wiadomo jak będę stała od września w kwestii dojazdu, a potem jeszcze przez następne trzy lata. :(

1. Opcja pierwsza. Tak ją nazwijmy.

Z dyrektorką porozmawiałam, wszystko jest jasne i konkretne.
Pań nie znam i znać nie będę.

W ramach WWR pedagog, logopeda, psycholog.
Czyli nic co nam potrzebne. Wszystko to mamy w Goar.
Nie ma SI. A w czasie przedszkola nie możemy SI realizować w Goar, bo nie da rady czasowo. :(
Nie ma zajęć wolnych z pedagogiki Montessori.

Dzieci dobierane do siebie na podstawie papierka. Pani dyr uprzedziła, że rodzice czasem zatajają fakty, więc tak do końca nie wiadomo kto grupę stworzy.

Blisko domu, fajna trasa. Spokojna okolica, domy, kamienice. Droga krótka i przyjemna. Jakby nie wymogi i kwestia bezpieczeństwa, dziecko trafiłoby samo bez problemu. 
W linii prostej to 1km, patrząc w koło, po głównej drodze 1,5-2km.

Jest autobus nie daleko, można jeden przystanek przejechać.

Babcia ma przesiadkę w drodze od siebie, ale nigdzie nie łazi i nie dojeżdża do centrum. Od przystanku gdzie wysiada z drugiego busu ma do przedszkola jakieś dwie minuty spacerkiem, wliczając w to stanie na pasach. Ja sama docieram tam w pięć minut.

Ja mam stamtąd prostą drogę do pracy. Samochodem.
Bez samochodu nie mam już tak różowo, bo stamtąd nic do mnie do roboty nie jeździ. Musiałabym wracać pod dom.

Nie ma problemu z tym, że dziecko 8-13.
Tym bardziej, że dzieci tam nie śpią, a młody owszem.

Dieta do uzgodnienia, można przynieść własne posiłki, od śniadania aż do deseru.

2. Opcja druga.

A panią dyr też wszystko jasne.
Pań też nie znam i nie poznam.

W ramach WWR pedagog, psycholog, logopeda, SI oraz zajęcia w ramach pedagogiki Montessori.
Zajęcia z PM także dla całej grupy dzieci, zdaje się że raz w tygodniu.

Dzieci dobierane na podstawie papierka, ale pani dyr prosi o wizytę z dzieckiem w placówce przed decyzją o doborze grupy. 

Daleko od domu. Trasa w linii prostej, na skróty to 3km. Samochodem, wliczając drogi jednokierunkowe to 4-5km. Okolica tam bardzo fajna. Spokojnie, park. Za to droga koszmar. Centrum, główne ulice, korki, powrotna trasa głupia, długi kawałek pod górkę. Szybko piechotą to jak nic pół godziny, o ile dziecko siedzi w wózku.

Jest autobus, trzy przystanki. Ale do autobusu trzeba dojść, jakieś 10 minut z dzieckiem w wózku.
Młody o tej porze będzie śpiący i trasa ta może być mocno nie wesoła. A jak zaśnie w wózku i obudzi się przed domem cały dzień będzie przesrany.

Babcia musi jechać do centrum, a potem wsiąść w drugi bus i przebić się przez miasto. Trasa dwa razy dłuższa. Później z buta wędruje do przedszkola. Idzie 10 minut.

Ja robię tę samą trasę na autobus, po odstawieniu dziecka. 10 min do przystanku, ale potem już mam dojazd prosto pod firmę. Samochodem trochę kluczę, bo dużo tras jednokierunkowych i centrum miasta. Koszt przejazdu miesięcznego dla mnie to razy trzy w stosunku do tego co mam teraz.

Nie ma problemu z godzinami 8-13.
Tym bardziej, że grupy integracyjne nie śpią, a Daniel tak.

Nie wiem jak posiłki, nie zapytałam.

***

Nie wiem co robić. :(


8 komentarzy:

  1. Tylko integracyjne bierzesz pod uwagę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko.

      Nie ma sensu myśleć o innych.

      Usuń
  2. Wydaje mi się, że opcja nr 1.
    Co z tego, że w opcji nr 2 będzie SI i M., jeśli straty mogą być większe? Mam tu na myśli to marudzenie z niedospania, a weź pod uwagę, że taka akcja może być codziennie nawet. Poza tym - siądzie auto, jesteś w czarnej dupie. Autobus... przerabiam to właśnie - bywa różnie. Ja autobusów mam z 6, a jak pogoda taka jak dzisiaj, to kurwica mnie bierze. Sypie marznący śnieg prosto w twarz, autobusy pospóźniane, ścisk, z dzieckiem w takich warunkach jedzie się trudno.
    Babcia ma gorzej i to też kwestia tego, że jak autobusy nawalą, to odbiór młodego się przeciągnie, no a tu drzemka wchodzi w paradę i znów - marud.
    Koszt 3 razy większy, a wiesz, jak z kasą jest.

    Teraz plusy opcji nr 1 - w GOAR w każdej chwili może coś nawalić i nie będzie psycho-logo-pedo. I odwrotnie - znów przepisy się zmienią i nagle Danio dostanie SI. Tak samo pedagogika M. może się nagle zwolnić.

    A opcja 2 ma wg mnie za wiele minusów. I wiele moze pojsc nie tak na co dzien.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opcja nr 2 ma jeden minus, odległość. Ale jest to minus ogromny. :(

      Buczek może być co dzień, aż do czasu, gdy spać przestanie. To fakt.

      Busy mogą wypaść. To fakt.
      Jak babci wypadnie to busem dotrę do przedszkola w czasie dłuższym niż 30-40 minut. Więc kaplica.

      W Goar nic nie nawali w temacie psycho-pedo. A jak już to mamy te dwie opcje jeszcze w PPP.
      W przedszkolu nawet nie chcę, bo i po co?

      Pedagogika M się nie zwolni, bo tam są dwie przeszkolone panie.

      Usuń
  3. Ja mam wprawdzie dziecko "bezproblemowe", więc nie brałam pod uwagę przedszkola integracyjnego, które jest bardzo daleko.

    Starałam się o przyjęcie do innego przedszkola niż to, do którego chodzi młoda. Chciałam przedszkole mniejsze, bardziej kameralne, nieco dalej od miejsca zamieszkania. Hanka nie dostała się tam, ale dostała się do najbliższego :) i teraz z perspektywy czasu Bogu dziękuję, że wyszło, jak wyszło - okazuje się, że DLA MNIE jednak odległość od domu jest ważna. Dziadkowie są bez samochodu, a już kilkakrotnie musieli Hanię odbierać.

    Poza tym wiem, że nasze przedszkole ma dobrą opinię, Hania lubi i panie i kolegów, więc czegóż chcieć więcej?
    A chorować, to pewnie tak samo chorowałaby w tamtym przedszkolu.
    Ja bym się też zastanowiła nad opcją 1.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas się zastanawiam i cały czas boli mnie to SI.

      Usuń
    2. ile tego SI ma byc w drugim przedszkolu? Tak szczerze, to sadze, ze warto sie gdzies zalapac chocby na raz w miesiacu na konsultacje, zeby dostac wskazowki jak pracowac w domu, niz pchac sie tylko po to gdzies, gdzie sama droga moze sie okazac anty-SI na tyle, ze wiecej szkoldy z teo bedzie. Drugie przedszkole dla mnie wyglada bardziej przekonujaco, ale z moim mlodym takie perypetie dojazdowe by w zyciu nie przeszly, iznaczaly by koniec zycia rodzinnego, bo w domu reszta dnia schodzilaby na odreagowywaniu. Wiec absolutnie nie kierowalabym sie liczba i rodzajem dostepnych zajec. zrob liste w formie kolumny i wypisz wszystkie mozliwe plusy i minysy dla kazdego przedszkola, a potem porownaj. Dla mnie elementem decydujacym w wyborze szkoly i przedszkola dla mlodego zawsze byla panujaca w budynku atmosfera. W jednych miejscach czulam sie od razu jak w domu, widzialam i slyszalam, jak kadra wyrazala sie o dzieciach. wybralismy zarowno przedszkole jak i szkole mniejsze, z mniejszymi mozliwosciami, ale duuuuuzo lepszym podejsciem do dziecka i z perspektywy czasu jestem pewna, ze byl to strzal w dziesiatke. Teraz Kasper jest w szkole dla autystow, wybrana rowniez podobnie, duzo dalej od innej, do ktorej chciano go skierowac, ale powiedzialam, ze po moim trupie. Zamiast jakis 8-9 km dojezdza 25, ale przynajmniej wiem, ze nikt go tam nie traktuje jako potencjalnego bandyty. Pokrec sie w okolicy obu przedszkoli, sprobuj zobaczyc i wyczuc atmosfere i nastawienie do dzieci i podpytac rodzicow, gdy przyprowadzaja albo odbieraja dzieci. Mysle, ze to duzo wiecej daje, niz studiowanie planow nauczania i statutow przedszkoli :) powodzenia!

      Usuń
  4. cóż powiem Ci z perspektywy osoby jeżdżącej przez pół miasta. Jest cholernie ciężko, czasem jest sennsy, nerwowy na głowe leje deszcz czy pada śnieg, a Ty musisz się przedzierać mimo wszystko. Czasem po tych 45 min jazdy mam już dosyć całego dnia, a Ty pokonać tą drogę musisz 4 razy, w tym dwa nigdy nie wiadomo jak się odbędą.
    Ja jeżdżę z dwójką, ale myślę, że i z jednym byłoby ciężko.

    OdpowiedzUsuń