czwartek, 7 lutego 2013

Heh...

Od rana się zbieram by coś napisać i nie mogę zebrać myśli.
Jest mi cholernie źle i ciężko.

Wczoraj Daniel zasiadł sobie między mną a swoim ojcem, wziął nas oboje pod ramiona (tak jak się chodzi pod rękę) i patrząc raz na mnie, raz na niego, powiedział: "siedzimy siobie tutaj laziem".

Padłam.
Zmiotło mnie pod dywan i umarłam tam z bólu serca. :(

***

Napiszę jak się zbiorę, bo póki co gówno widzę na oczy za każdym razem, jak sobie to wspomnę. :(


***

Aha - najpewniej Daniel nie ma jednak obniżonego napięcia mięśniowego.
Ale to nie dziś... 

5 komentarzy:

  1. o kurczaki...
    dzieci sa jednak szczere do obledu...jedyne pocieszenie, ze tata i tak blisko :*

    OdpowiedzUsuń
  2. super, że nie ma napięcia bo to ani przyjemne ani pozyteczne...
    i chyba tyle napisze bo w reszcie tematu sie nie odnajduje...
    buziaki i wiele optymizmu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. przeczytałam i zaniemówiłam.

    OdpowiedzUsuń