wtorek, 12 lutego 2013

Ferie

Mamy ferie. Nie wiem jak przeżyję dwa tygodnie bez Yamahy. Dziecko mnie zamęczy hasłami, że "idziemy do pani Misi".
Trzeba będzie zrobić wyprawę do fikolandu w Carrefour, albo padniemy obie z babcią ze zmęczenia.

***

Dziękujemy cioci Ewie Łuków za piłkę lekarską!
Kochana jesteś Ciociu! :*

Dziękujemy też (znowu) cioci Madzi i wujkowi Tomkowi Majewskim, za książeczkę "Zezia i Giler".
Kolejny dług dołączam do listy. :*

***

Poza tym jest lepiej.
Chyba regres się ma ku końcowi, albo chwilowa przerwa nastąpiła, bo dziecko mniej mędzi.
Za to po paru dniach lepszej mowy znowu jąka się jak szalony. Pędzi z tym koksem tak, że nic mu z tej gadki nie wychodzi.
Babcia zwraca mu uwagę, żeby powoli, a ja Babci, żeby milczała. I taki łańcuszek nam z tego wychodzi, póki co.

Śpi nieźle. Pobudka na mleko. Rano pobudka i hasło "meko daj" jeszcze nim oko otworzy. Reszta to głównie sen.

Je figę z makiem. Prawie nic. Jak jeszcze schudnie to mi go w końcu zabiorą za niedożywienie.

***

Wczoraj zagadałam pediatrę dr Wasylkowską o zaświadczenie o ASD.
Spakowałam je pięknie do koperty wraz ze zdjęciem, podaniem i orzeczeniem o niepełnosprawności, i puściłam do "Zdążyć z Pomocą". Zobaczymy co z tego będzie.
Tyle ludzi mnie namawia, że w końcu się poddałam. :)

I tyle na dziś.
Pozdrawiam :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz