poniedziałek, 18 lutego 2013

Bańki bezogniowe

Znacie tę metodę "leczenia" i podnoszenia odporności?
W moim domu nie było, ale babcia stosowała. Oczywiście jeszcze te ogniowe. Patrzyłam na ten zabieg i drżałam. :)
Macie swoje opinie na ten temat, wierzycie w nie?

Ja nie bardzo.
Dostałam zestaw do testów dla syna, ale... nie dał sobie założyć. Co było do przewidzenia zresztą.
Nie daje się nimi nawet dotknąć.
I może dobrze. Bo sądząc po plamach jakie zostają na moich plecach, byłoby to dla niego mało przyjemne.
Zastosowałam na sobie. Cztery razy.
Żyję. :) Szału nie ma. Ale też nie byłam jakoś specjalnie chora. Tzn. smarkam jak zawsze, migdały mam beznadziejne, jak zawsze. I tyle. 


Powinnam napisać opinię, ale nie bardzo wiem co napisać.
Nie wyleczyło mnie to ani z przewlekłego zapalenia zatok, ani z kataru, rzekomo niealergicznego, acz całorocznego, więc mocno upierdliwego. Innych przypadłości nie mam.
No, może mniej mi dokuczają migdały, ale na ile to kwestia baniek, a na ile suplementów, czosnku czy miodu, to nie jestem w stanie ocenić.
Ocenię więc to, co mogę.

- bańki małe, wygodne, bardzo zgrabne i porządnie zrobione;
- pompka sprawna i łatwa w użyciu;
- całość spójna i wygodna w stosowaniu;
- bezpieczne; 
- cena jak dla mnie znośna - gdybym wierzyła w takie rzeczy pewnie bym kupiła;

Opakowanie 8 sztuk kosztuje 57 zł.
Opakowanie 12 sztuk kosztuje 76 zł.
Można kupić banieczki na sztuki, jedna taka kosztuje 6,50 zł, co uważam za świetny pomysł.
Pompka 11,50 zł.
Do tego wysyłka.
Mowa o bańkach firmy Med Plus.

Mnie spodobał się najbardziej masaż.
I to na sobie praktykuję w tej chwili. Trudność polega na właściwym zaciągnięciu skóry tak, by bańka dawała się przesuwać, ale jest to na pewno bardziej pobudzające ukrwienie skóry niż inne formy masażu jakie możemy w domu zastosować.
Szkoda tylko, że ta pompka nie wysysa tłuszczu z brzucha. :D

Bańki wyglądają tak:

Wszytko opisane i do kupienia tutaj:
Med Plus

Dodam jeszcze, że bańki są grube, parę sztuk poleciało mi z pleców na podłogę (panele) i nic im się nie stało. Są więc trwałe, co ważne, jeśli chodzi o produkty ze szkła.

***

Po co ten wpis?
Ano po to, że mam takie dla Was.
Ale to następnym razem. :) Muszę wymyślić jakiś konkurs.
A może Wy macie pomysł na jakiś zabawny konkursik, w którym można by wygrać taki zestawik od ciotki Kropki? :)






2 komentarze:

  1. Słuchaj, ja nic nie wiem o tym jakoby bańki wzmacniały czy uodparniały ale masaż nimi jest DOSKONAŁY!
    Daniel jeszcze w Regensburgu był masowany przez profesjonalistkę Lubę (nie mnie :D) i co prawda wył z bólu biedaczek, ale lewa noga która była nieruchoma całkowicie trochę się wtedy właśnie ruszyła.(Śmiałyśmy się z Lubą, że on po prostu chce nas w d..py kopnąć i dlatego ruszył tą nogą :D. Zresztą wyzywał nas od gestapowców, nie wiedzieć czemu :D) Poza tym ukrwienie inne, Daniel ma przykurcze i na to też rewelacyjnie pomagało... Jestem załamana że Luba tak daleko mieszka a bliżej nikogo takiego nie znalazłam. A sama to się trochę bałam do tej pory ale zaczęłąm mysleć, że chyba delikatnie wejdę samodzielnie z bańkami, bo one mu bardzo dobrze robiły.
    Luba miała taki profesjonalny zestaw w walizeczce :) Ja bym się zadowoliła takimi jak Ty masz, muszę poszukać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skleroza. Zapomniałam dodać, że Lubę "naraił" nam ordynator oddziału, któremu wierzę bez zastrzeżeń, bardzo się Danielem przejmował. I chociaż rehabilitanci kręcili głowami a inne pielęgnarki stękały, że Daniel ma sińce to się trzymaliśmy tych masaży i zaleceń ordynatora i dobrze na tym wyszliśmy. Czyli nie jest to takie głupie.
      Po drugie, to przed masowaniem Luba na człeku używała olejku, więc jakby kto się masował to niech nie zapomni o olejkowaniu się uprzednim.

      Usuń