poniedziałek, 14 stycznia 2013

Przedszkole i inne takie

Rypła nam się sprawa przedszkola.
Wszystko wskazuje na to, że przez najbliższe trzy lata nie będę miała samochodu, więc siłą rzeczy muszę zrezygnować z przedszkola na Sienkiewicza.
Bardzo mi z tego powodu nie halo.
Jeszcze rozgryzam, ale nie widzę innej drogi.

***

Z tej okazji byliśmy dziś w Przedszkolu na Mickiewicza. Rozmowa długa, dość owocna, sporo się dowiedziałam.
M.in. co mnie bardzo interesowało, że:
- nie ma problemu, gdy dziecko jest 8-13; nie robią z tego halo, nie wybierają najpierw dzieci, które są dłużej i dopłacają;
- dzieci tam nie śpią; więc nikt nie będzie młodego usypiał, bo np. nastała godzina 12ta; pasuje nam to o tyle, że planujemy chodzić tam do 13ej i młody zasypiałby po powrocie do domu;
- nie ma problemu z dietą; można dziecku nawet własne posiłki przynosić i będzie jadło z czym przyjdzie; np. w dni, gdy będzie coś, czego on nie je; a deserki są koło 14ej, więc ciastka itp. atrakcje ominą tam Daniela; rodzice mają duży wpływ na dietę dzieci;
- nie ma najmniejszego problemu z tym, że sam nie je;
- nie ma problemu z pieluchą;
- grupa liczy sobie 20 dzieci, w tym maks 5 z orzeczeniem;
- dzieci w grupach są przesuwane albo zatrzymywane zgodnie z rozwojem; może więc być tak, że dziecko pójdzie z grupy najmłodszej do drugiej, a potem do trzeciej i np. w starszakach zostanie na dwa lata (w systemie starym, gdzie 7miolatki idą do szkoły) albo odwrotnie, będzie dłużej w pierwszej grupie, bo będzie się ciężko adaptować i wolno rozwijać z powodu np. nowej sytuacji;


To tyle na plus.

Co do minusów:
- terapia behawioralna to tam norma; nie sztywna, bez kar typu siedzenie w kącie, ale nagrody itp. sprawy są na porządku dziennym;
- nie mają terapeuty SI; są zajęcia ruchowe, ale to już nie to samo; nie mają też sali do SI (z całym sprzętem) a na Sienkiewicza mają. :(
- nie można pogadać z olinofrenopedagogiem, bo nie wiadomo który będzie zajmował się przyszłą najmłodszą grupą; można się  umówić tylko z pedagogiem przedszkolnym;

***

Mam już zaśw. od dr Piaseckiego o konieczności kształcenia specjalnego. Po 13ej będę się umawiać z panią psycholog Łuczak z PPP odnośnie spotkania, na podstawie którego wydadzą nam opinię  o potrzebnie specjalnego kształcenia.

A ja dalej nie wiem czy ryzykować piesze wycieczki półgodzinne do przedszkola na Sienkiewicza, albo wyprawy autobusem zapchanym po sufit (bo to taka trasa jest - do centrum, z centrum) czy skupić się na tym, że Mickiewicza jest bliżej, więc wygodniej i mnie i mojej mamie, która pewnie będzie Gada o tej 13ej odbierać. :(

***

Z innej bajki to tylko się pochwalę, że Danio na SI pracuje sam z Ciocią Agą. Mama czyta na korytarzu. :)

I inna historia... Spotkania łączone w Goar nie oznaczają jednej godziny z psychologiem i pedagogiem. Nie wiem czemu pani w rej. powiedziała mi tydzień temu, że są łączone. Pewnie miała na myśli fakt następowania jednych po drugich. Wygląda to tak, że jeśli mamy panią Elę Bogacz na 14tą, to pedagoga musimy mieć o 13ej.
Czyli jeszcze śmieszniej. :)
Dwie godziny zajęć ciągiem!

Brawa dla tego, kto to wymyślił! Hip hip!

3 komentarze:

  1. Ja osobiscie wybralabym przedszkole dalej polozone, ale blizsze mojemu sercu. W koncu moje dziecko bedzie tam spedzalo kilka godzin dziennie. Ale to ja, nie wiem jak beda wygladaly te przejscia z Twoim Danielem. Z drugiej strony, jeżeli przedszkole nie przypadnie mu to i tak odbije się na jego zachowaniu potem. Trudna decyzja, szkoda, że auto odmowilo wspolpracy:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To że auto się wali, nie ma znaczenia.
      Gdybym miała za co naprawiałabym do skutku.

      Niestety ten miesiąc mnie pogrążył i nie mam nawet na OC, które przypada na marzec.

      Nie wiem jak będzie potem. Zakładam, że może być tylko gorzej. (W temacie kasy, oczywiście.)

      Usuń
  2. Bardzo chcialabym, żeby było lepiej, przynajmniej tyle, zebys oddech mogla zlapac.

    OdpowiedzUsuń