wtorek, 8 stycznia 2013

Nowe zasady Goar

Dostaliśmy kilka wiadomości od innych rodziców chodzących do Goaru, nawet kilka propozycji "nielegalnego" działania (czyt. zamiany godzin!), sporo pytań, oraz jeden ciekawy komentarz, do którego muszę się odnieść.

No więc odpowiadam, zbiorczo. Nie tylko do Kasi. Tak ogólnie.

Oto komentarz Kasi: 

""(cytat ze mnie:)
Dostaliśmy opcję wizyt: 13-14 albo 14-15.
Łaskawie jeszcze we wtorki 15-16. Ale we wtorki mamy inne zajęcia na 16tą w innej części miasta, więc nie bierzemy pod uwagę.
Oczywiście pedagog robi ten durny czas, bo pedagog jakoś tam sobie pracuje od - do i dzieci (pacjenci) muszą się dostosować do niego. Jasne jak słońce, czyż nie?"

(cytat z Kasi:)
1. Nie wszystkie dzieci w tych porach śpią.
2. Przypuszczam, że pedagog pracuje 9-17. To są godziny dostosowane do pacjentów. Uwierz mi, że mało jest dzieci, które po 17 dobrze współpracują. Poza tym, Ty byś chciała, żeby zajęcia były popołudniowe, ktoś inny wolałby ranne, więc co ma zrobić ten pedagog? Pracować 8-12, a potem 14 - 18? Zakładam, że nie ma drugiego etatu (skoro na zajęcia dziecko musi chodzić z pedagogiem). Inna bajka, że pedagog też ma swoje dzieci i też chciałaby wieczorami posiedzieć z nimi. A może też ma je odwieźć na zajęcia?
3. Jeśli zaproponowali Ci trzy terminy to prawdopodobnie dlatego, że inne są już zajęte.

Nie znam GOARu. Znam inne placówki tego typu. I uwierz: rzadko jest tam czas na picie kawy, bo dzieci jest dużo, godzin mało i jeszcze NFZ wymaga, żeby po każdym pacjencie wypełniać tonę papierów. A to też się robi w godzinach pracy (najczęściej w okienkach)."

To od początku...

1. Tak, nie wszystkie dzieci w tych porach śpią. :)
Tym bardziej należałoby zostawić ten fakt rodzicom. Ci którzy śpią przyjdą (zapiszą się) na godziny ranne lub wieczorne, pozostali (co nie śpią) w środku dnia.
Tymczasem dzieci, które od stycznia tego roku mają trzeci rok życia wskoczyły w nowe zasady, czyli odbywają zajęcia z pedagogiem. Ale że ktoś podzielił dniówki pracy specjalistów na konkretne paski czasu, to przypada im pora między 13 a 15.
I nie, nie dostałam tych godzin, bo inne są już zajęte.
Dostałam je, bo inne nam nie przysługują.

 2. Napisała do mnie mama dziewczynki 4roletniej która dostała do wyboru godziny od 16ej do 20ej w poniedziałki. Tylko. Mama ta może zacząć zajęcia od godziny 17ej, a o tej porze jej dziecko już nie funcjonuje.
Dokładnie jak pisze Kasia "mało jest dzieci, które po 17 dobrze współpracują". Daniel współpracuje. Najlepiej między 16tą a 19tą. I co z tego, skoro nikogo to nie obchodzi?
Tamta dziewczynka już wtedy nie współpracuje. I co z tego, skoro nikogo to nie obchodzi?

Powstały jakieś durne, sztuczne ramy, nie do przeskoczenia. Niekorzystne dla wszystkich. /Nie wiem co na to pedagog, ale pani Bogacz też zachwycona nie jest./ Pracy z pedagogiem nie wymyślił sam pedagog, więc nie do niego mam pretensje.
Ale wątpię, by to NFZ narzucał godziny ośrodkom. To raczej ośrodki chciały SOBIE ułatwić pracę.
Ja pytam, gdzie w tym jest pacjent?

3. Co ma zrobić pedagog?
Pedagog pracuje do 20ej. Ma zostawić decyzje rodzicom.
Tak jak chirurg nie decyduje, że o 8ej przychodzą mu dwulatki, a o 17ej 70ciolatki, tak nie powinien też żaden psycholog, pedagog ani inni olog.
Zwłaszcza on!
/Z drugiej strony wątpię, by ustalił to sam pedagog - jeśli tak, to wcale nie chcę do niego iść, bo to źle o nim świadczy jako o specjaliście - zakładam, że to raczej ktoś nadrzędny w Goarze./ 

Rodzice dzieci niepełnosprawnych nie mają doby 48godzinnej.

Rodzice dzieci niepełnosprawnych nie mają dzieci bardziej elastycznych od innych.
Te dzieci też śpią w dzień, też padają o 18ej, też są marudne wieczorami. A żeby terapia miała sens pory wizyt muszą być KORZYSTNE DLA DZIECKA.

Dodam, że ja nie wymagam od żadnego pedagoga, żeby pracował dzień w dzień do północy. Proszę mi nie przypisywać takich intencji.
Zresztą ja też mam SI o 8 rano i nikogo nie obchodzi, że wtedy pracuję.
Mam też konkretne zajęcia w pracy od 1 do 10go dnia miesiąca i nikogo (systemu, ZUSu, urzędu, PIPu) nie obchodzi, że mam rodzinę, dziecko i mogę/muszę mieć wtedy wolne. Nie mogę.
A pedagog jednak pracuje w jakieś dni do 20ej, na pewno w poniedziałki.
Nie rozumiem czemu o 17ej nie może przyjąć 2,5latka, a 4rolatka już tak.
No nie rozumiem.

4. Nie, inne godziny nie są zajęte. Wręcz przeciwnie.
Kiedyś zeszyt był pełen na miesiąc/dwa w górę. Teraz mogłabym mieć termin już na za dwa tygodnie. Przypadek? A może zwyczajnie mało komu to pasuje?
Pani Ela już mi obwieściła, że siłą rzeczy sporo rodziców zrezygnuje, ze stratą dla dziecka, bo nie ma innego wyjścia.

5. Nie da się pory przepisać, ani z nikim zamienić. Wprowadzony system Ewu-ś robi jakieś cuda wianki, generuje kody na daną porę, pacjent potwierdza wizytę "kliknięciem". Nie ma pacjenta - nie ma kasy. Inna pora wizyty - nie ma kasy. Psycholog+pedagog+pacjent to jakiś "Ewusiowy osobodzień". Wszystko musi iść w tercecie.

Jest wizyta, jest kasa.
A im mniej rodziców, którym pasuje, tym mniej kasy.
Kasy wychodzącej z NFZ do placówki.
Gdzie tu biznes? Kto zyskuje? Jasna sprawa...
Ewu-ś powstał dla oszczędności w NFZ. Nowe zasady są dla oszczędności w NFZ.
Ustalając sztywne godziny dla każdej grupy wiekowej Goar strzela sobie w stopę!
Jeśli to nie pomysł ośrodka, chętnie przyjmę to na klatę i odszczekam co napisałam.
Z drugiej strony, to państwo jest chore, przepisy są chore, działania NFZ są chore. Ale wierzyć mi się nie chce, by NFZ decydował w jakich godzinach przyjmowane są w każdym ośrodku dzieci z danej grypy wiekowej. To już byłoby poza wszelkim debilizmem...

Jeśli ktoś wie coś więcej na ten temat, chętnie się doedukuję.

Pozdrawiam!

3 komentarze:

  1. Ja mam sytuacje podobne tyle, że w swojej pracy (pierońskiego eWUŚa na szczęście - jeszcze? bo skoro prowadzimy terapię to może ktoś na górze wpadnie na to by nfz ze szkolnictwem ożenić...- nie mamy).
    Otóż, jak wiadomo, lekcje są rano, od 8, czasem 8:45. CZASEM zdarza się, że jakieś zajęcia są na 2 zmiany z powodów lokalowych.
    I teraz tak - dziecko niepełnosprawne, prócz zwykłych zajęć, ma tygodniowo kilka godzin terapii na terenie szokły (+ najczęściej terapie różne poza szkołą - jeśli rodzic normalnie dbający). Te zwykłe zajęcia kończy przykładowo o 12:40. A rehabilitację/logopedę/zajęciówkę/socjo i inne - ma mieć... po południu! Bo tak sobie wymyśliło kuratorium. Słowo honoru.
    Bo to są zajęcia dodatkowe i one mają być później. Potem. A że dziecko siedzące w szkole od rana ma dość? No cóż, przecież może iść do domu a potem przyjść na zajęcia...

    To nie ma racjonalnego uzasadnienia, takie stanowisko, no nie ma. I tak samo - dobro dziecka na końcu. Inna rzecz, że bez chorego systemu komputerowego typu eWUŚ możemy kombinować i po swojemu robić, ale - wychodzi na to, że ci na górze WYMUSZAJĄ kombinowanie, czyż nie?

    Witki opadają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to chyba uniemożliwiają kombinowanie.
      W G. jak powstawały dziury, bo pacjenta nie było na SI, to każdy normalny terapeuta brał dziecko z sali przedszkolnej, która tam jest. Każde potrzebujące, upośledzone, chore, na wózku niektóre. Dzieci korzystały. Kasa się zgadzała.

      Teraz tak się nie da.

      Usuń
  2. zapraszam do zapisania się do bazy blogów:)
    chcemy stworzyć bazę blogów - by każdy miał okazję zobaczyć jak największą ilość blogów w jednym miejscu:)
    Pozdrawiam.
    http://baza-blogow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń