wtorek, 22 stycznia 2013

Nie tak różowo

No...

To żeby nie było tak pięknie, trochę faktów z innej bajki.

***

Młody mówi. Dużo mówi. Bardzo ładnie mówi. Tzn. mówił.
W niedzielę włączył mu się bełkot. Rzuca zdanie za zdaniem i dobija trzecim zdaniem. Robi się z tego masakra. Do tego szybciej  myśli niż mówi i przeraźliwie się jąka.
Jedna taka faza już była, po niej nastąpił postęp. Zobaczymy jak będzie teraz. Póki co nie mam siły tego słuchać, jak się zachodzi, zapowietrza, powtarza po 10 razy jedną sylabę, bo gubi się przy tym i to zdanie w końcu nigdy nie pada... a ja znowu nie wiem o co mu chodzi.
To raz.

Dwa.
Jakiś tydzień temu zaczął zgrzytać zębami. Ja to głównie wieczorem, do poduszki słyszę, ale pani Aga (od SI) zwróciła mi na to uwagę, bo zgrzytał jej na zajęciach.
Nie wiem co z tym fantem.

Trzy.
W niedzielny wieczór wróciło kręcenie ręką kółek. Kręci jak szalony. Mocno. I dłużej niż zwykle.
A do tego biega w koło. Jak nigdy chyba. Potrafi się rozkręcić tak, że biega ciągiem 5 minut i jest nie do zatrzymania.
Już tydzień temu próbował (w efekcie rozwalił głowę i będzie piękna blizna) takich zabaw ponad (swoją) normę, ale od niedzieli to już przechodzi wszystkie akcje jakie w domu były.
Biega i biega.

Cztery.
Znowu jest faza NIE na zabawy.
Wczoraj rozłożyłam puzzle, ułożył 5 elementów i resztę rozkopał po pokoju.
Znowu nie czytamy książek na dobranoc.
Znowu wydziwiamy do zasypiania.

Pięć.
Faza brykania przed snem.
Zwariować można.
Zawsze się rozbryka, a potem nie można go uspokoić.
Najpierw walczyłam i chociaż ubierałam siłą, teraz olewam. Ucieka to niech ucieka. Mam dość zmuszania go do ubrania się. Czekania aż sam przyjdzie też mam dość.

Sześć.
Każda próba wyjścia to super zabawa. Od razu zaczyna się głupawa i nim wyjdziemy jestem ugotowana na miękko. Do tego trzeba go łapać, ubierać dziczącego, a potem uspokajać, bo jest oburzony, że autobus na niego nie poczeka...

Siedem.
Mniej je. Znowu.

Osiem.
Nie pije nic co nie ma smaku. :/
Zasrany Sinlac. Szlag. Szlag. Szlag.
Wystarczył miesiąc na tym gównie, a już dziecko nie pije mleka owsianego, bo kwaśne... W nocy przez sen informuje mnie, że NIE GOBGE. Daję wodę, a on chce MIODEK.
I tak non stop.
W efekcie zamiast wypijać cztery do sześciu flach wody po 260ml, wypija jedną 125ml z miodem (na zaparcia), drugą taką (gdy jest problem) z laktulozą, może 100ml soku jabłkowego (bo już nie mam pojęcia co mu dać, a taki sok lubi i dobry jest na zaparcia) i koniec.
Już nie pamiętam kiedy normalnie wody się napił. :/

Dziewięć.
Z powodu jak wyżej nagle chce słodyczy.
Pyta o nie, domaga się.
Nie je dużo, ale je, co przy jego zaparciach i ograniczeniem płynów, jest dużym problemem.

***

Żeby nie było tak nie halo, dodam, że są też plusy.

Po 1 - zszedł z rąk.

Po 2 - znowu chowa się i robi EE po cichu, bez uciekania, krzyku, cyrków itp. Jak samo przyszło, tak samo poszło.

Po 3 - podchodzi do pani na zajęciach w Yamasze, gdy ta coś w książce pokazuje. Może nie rzuca się na tą knigę jak inne dzieci, ale podnosi się z moich kolan i przysuwa bliżej. Szok jak dla mnie. Trzy miesiące nam to zajęło. Poza tym bez zmian. Dalej nie podaje ręki komuś obok w kole. I dalej nie uczestniczy gdy  nie chce.

8 komentarzy:

  1. Czytam, mysle, codziennie wchodze i wypatruje nowej notki. Czytam, probuje sobie wyobrazic to o czym piszesz. Przejmuje sie i mam ochote przyjsc i pomoc. Klaniam sie nisko za robote, ktora robisz kazdego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam miłośniczko gór i gotowania. Miło Cię gościć. :)

      Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  2. Oj trzymaj się. Następny wpis ma być w odwrotnej kolejności (tyle + ile teraz -)
    Oby po fazie gorszej przyszło lepsze :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Kropko brak apetytu, zgrzytanie zebami i chec na slodycze wskazuja na robale.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem.
      Próbujemy Pyrantelum od wczoraj.

      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Kropka pod 5 i 6 się podpisuję tzn. u nas to samo. Usypianie to 1,5 godzinna walka z reguły, gdzie mały dostaje głupawki okrutnej:( Wyjście z domu to pół godzinne ( co najmniej! )latanie po mieszkaniu z ubraniem. Z reguły jak już go ubiorę to odechciewa mi się wychodzić:( buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  5. głupawek współczuje i rozumiem - przerabiam u siebie :D

    gratuluje mowy, myślę ze kilka punktów pod tym to wina tej mowy - ma skok rozwojowy i odreagowuje; trzymam kciuki za szybka normalizacje :)

    zeby - robale lub stres

    OdpowiedzUsuń
  6. oj wiele z twgo doskonale znamy :( ale bedzie tylko lepiej :)

    OdpowiedzUsuń