wtorek, 8 stycznia 2013

Kilka dni po katastrofie

Nie zarzucajcie mnie mailami, chyba że chcecie dostawać odpowiedzi w systemie kopiuj - wklej. ;)

***

Ciocia Magda powiedziała mi wczoraj, że dzieją się małe cuda i trzeba patrzeć pozytywnie...
Ciężka sprawa. No ale co nam zostaje?

Próbujemy...

Póki co Ciocia Magda (z wujkiem Tomkiem) zapewnili Daniowi Yamahę na styczeń. 
Dziękujemy!! :*

Szanowny tatuś dorzucił wczoraj stówę ze swej strony, póki co.
No to kombinujemy... ziarnko do ziarnka.

Nawet pani Beata wspiera dziś świat ze swego fanpage na ryju:

Foto: twórczość Beaty Pawlikowskiej 

Jakby ktoś szukał dziury w całym, że kradnę czyjeś  obrazki, to objaśniam zawczasu, że ją pytałam i mogę.

Tym oto sposobem mamy załatwioną Yamahę i ratę na samochód. Zbieramy na hipotekę.
A pan ojciec kombinuje jakieś dodatkowe zajęcie na ciężki czas.
No zobaczymy...
Czekamy do końca lutego co będzie. Później będziemy podejmować bardziej drastyczne kroki.

Hołk!

***

Z innej bajki...

Daniel wczoraj został pierwszy raz sam na zajęciach SI z ciocią Agą. Zaproponowała tak znienacka, a ja miałam akurat ten sam pomysł. Młody poszedł z nią bez negocjacji.
Po godzinie wyszedł z uśmiechem i padł mi na szyję.

Mój kochany chłopczyk!

***

Jakby ktoś był zainteresowany to mam do zbycia dwie kurki Next zimowe w r. 86 (używane oczywiście), kolor zielony. Wystawiłam na allegro, ale odsprzedam po znajomości. ;) Stan bdb z minusem.
To samo dotyczy jeździka na 4 kołach - Pukylino. Stan bdb z minusem.

2 komentarze:

  1. Ciotku Kropku, nie mozesz prowadzic aukcji charytatywnych?
    I wiesz, ze przytulas nieustający dla Was?

    Ps. Maili nie będę pisała;-)

    OdpowiedzUsuń