wtorek, 4 grudnia 2012

Nieźle kombinuje

Mój syn sięga do koszyka z piankowymi klockami, wybiera takie mające robić za dach, jeden daje babci, drugi bierze sobie, po czym przykłada do ucha i udaje, że rozmawia z babcią przez telefon
/Swoją drogą nieźle sobie to wydumał./
Rozpoczyna się konwersacja:
- CIEŚĆ
- cześć kochanie
- CIO ŚŁYCHAĆ?
- wszystko dobrze, a u Ciebie?
- SIŚKO DOBZIE
- (babcia próbuje się nie śmiać)
- CIO LOBIŚ?
- odpoczywam sobie, a Ty co robisz? idziesz spać?
- NIE
- już późno, idź spać z mamusią już
- NO PA
- pa kochanie
- CIMAJ SIĘ ZIMNO

:d
Padłam, umarłam i zakrztusiłam się ze śmiechu połączonego z płaczem. :)

Ciocia Basia orzekła, że słusznie, zimno jest to i trudniej się ciepło trzymać. :D
Coś tu jest na rzeczy...

***

Jestem biedniejsza o 100zł za wizytę i drugie tyle za mechanika, ale jestem w domu, nie położyli mnie w szpitalu (chociaż próbowali), a auto na chodzie.
Dostałam propozycję z serii "nie do odrzucenia" którą jednak musiałam odrzucić. Pani docent zaproponowała mi usunięcie migdałków. Niestety w Zabrzu, niestety w normalnym szpitalu (kasę dostają z NFZ za dobę - programowo leży się wówczas 5 dni), niestety nie mogę leżeć tyle dni i zostawić dziecka. Odmówiłam.

Biorę antybiotyk dozatokowo - gentamycyna, sam urok.
I szukam lampy Bioptron.
No i czekam na cud...

A ja nie nastąpi będę się modlić, by Klinika Św. Łukasza w Cz-wie, gdzie robiłam zatoki, dostała kontrakt na przyszły rok; wtedy pogadam z panią docent o zrobieniu  migdałów tam, w ramach tzw. kliniki jednego dnia. Czyli powtórka z rozrywki będzie. Ale to gdzieś wiosną pewnie...




16 komentarzy:

  1. Też usuwałem migdały w św. Łukaszu (Bielsko). 2 tygodnie wyjęte - BRRRR!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie mam wyjęty cały ten rok. Od stycznia zatoki i migdały. To pierwsze udrożniłam i dalej cierpię. Nie zostaje mi nic innego jak usunąć źródło. :(

      Usuń
    2. Uważaj, proszę na gentamycynę, dziadkowi to przepisali na zapalenie płuc i rozwaliło mu nerki. Wiem, że jesteś dużo młodsza :) niestety ryzyko jakieś tam istnieje i mam nadzieję, że masz zdrowe nerki.

      Skrytoczytacz się odezwał ;) Cieszę się, że Daniel robi postępy. Pozdrawiam bardzo ciepło!

      Usuń
    3. Już ją pożegnałam. Po pierwszej dawce miałam zawroty głowy. Lekarz stwierdził, że to przypadek. Po drugiej (wieczorem brałam) świerowało mi w głowie cały wieczór, zwłaszcza gdy się położyłam, a rano nie umiałam wstać, bo świat tańczył. Trzeciej nie podałam, nie odważyłam się.

      Cześć skrytoczytaczu. :)

      Usuń
  2. No i genta ototoksyczna jest. Niestety. Uważaj więc podwójnie.

    Dialog z zimnem bosssski:)

    Zdrówka, ciociu Kropciu:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co dziwne, podają ją nodonoso, a więc w bliskiej okolicy ucha i oka. No i miejsce mocno unerwione, w bezpośredniej styczności z mózgiem.
      Ciekawostka.

      Usuń
  3. Oj Ciociu Kropciu ucałuj Gada od Cioci Kasi :* i trzymam kciuki za odnalezienie kogoś z lampą na zbyciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety na lampę muszę przejechać 30km w jedną stronę. Biznes żaden...

      Chyba dziś skończę, bo wracam do domu przed 19. :/

      Usuń
  4. Daniel ma niezłe poczucie humoru;)
    CO do migdałków to współczuję;( Moje laryngolog określiła jako "podgnite" ale robiłam badania krwi i ponoć usuwać nie muszę.
    O lampie bioptron słyszałam dobre opinie, tyle, że droga.
    Zdrówka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupić nie zamierzam.
      Gorzej, że w moim mieście nie znalazłam placówki, która by ją używała prywatnie i gdzie bym mogła podjeżdżać na tę chwilę.

      Usuń
  5. Oj, migdaly. Cale szczescie, ze swoich pozbylam sie raz na zawsze 5,5 roku temu. Swieeeety spokoj mam. 5 dni w szpitalu??? Taaa, a potem narzekaja, ze pieniedzy nie maja. U nas trzeba zostac na noc, ze wzgledu na mozliwe krwotoki, ale potem to bym sie na wlasna prosbe wypisala i co by mi zrobili? Tyle, ze 10 dni to koszmar, zylam salata, `golymi` nalesnikami i plynnym jogurtem. Od tego czasu jednak za kazdym razem przy przeziebieniu ciesze sie ogromnie, ze w koncu nie mam zadnych problemow z gardlem i przy jangorszej infekcji moge normalnie jesc i oddychac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój ojciec żył budyniem i manną na mleku. Pierwsze dni skupiał się tylko na łykaniu a ja gotowałam mu te breje. :D

      Chyba muszę się utuczyć przed tym zabiegiem. :D

      Usuń
  6. Ja z tych samych powodów musiałam wyciąć migdałki we wrześniu, na zatoki pomogło, ale to co się działo ze mną po wycięciu to jakiś koszmar!! te 5 dni naprawdę są nie od parady.. nikomu nie życzę aby tak źle znosił ten zabieg, ale niestety trzeba brać pod uwagę różne scenariusze. Ja dobre 1,5 tygodnia kompletnie nie funkcjonowałam, a prawdziwy powrót do formy to po 3 tyg. (a jak robiłam przegrodę nosową to po jednym dniu byłam jak nowa!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, mam dwoje takich w rodzinie, co akcję przeszli. Ale co zrobić... Siła wyższa.

      Pozdrawiam i zazdroszczę bycia PO. :)

      Usuń
  7. Łaaaaał jaki dialog! Szczęka mi opadła. I te klocki robiące za telefon... :D Wspaniałe! :D
    Życzę gorąco dużo zdrowia i wyleczenia zatok.

    OdpowiedzUsuń