poniedziałek, 3 grudnia 2012

Nie może być za dobrze

Pokręcony czas jakiś mam, nawet nie umiem tego posta skleić. Trzecie podejście robię i nic się kupy nie trzyma.
Wypunktuję więc:

- Młody ma fatalny czas w zakresie jedzenia. Postawił na mleko i ssanie. Cholery dostaję. Od piątkowego do sobotniego wieczoru zażądał 7 porcji.
W nocy jadł 4 razy. Nie wstawałam tyle jak miał miesiąc. :/

- Mało je w ciągu dnia, bo nie ma czasu. Ciągle biega. A że dostaje Sinlac i jego odpowiednik z Bobovity, to sądzę, że nakręca go cukier. Co za tym idzie chętniej sięga po słodkie, w sobotę zjadł na raz całego lizaka - szok. Na obiad odmówił konkretów, zjadł naleśniki z dżemem. Kolacyjna nie słodka kiełbaska kąpała się z nim w wannie...

- Gorzej śpi. Budzi się na jedzenie, zasypia marudząc, wstaje z płaczem, w nocy ma pobudki, chce wyjść z sypialni (dziś po 4ej), jak uda mu się zasnąć znowu to i tak potem wstaje zły, bo ma niedobory. Dziś wstał o 5:17.

- Kombinuję czy to jakiś skok rozwojowy, czy wina tego Sinlacu / Bobovity, a może dodatku kaszy wielozbożowej do mleka koziego, które czasem dostaje. Skończyła nam się jaglana Holle i postanowiłam dodać innej... Nie pamiętam jak spał na samym "mleku" owsianym, które jakby nie było jest z glutenem. Może już wtedy nie było tak złoto, tylko tego nie zakodowałam? Nie wiem.

- Całą niedzielę biegał jak nakręcony. Nie chciał spać w dzień. Uśpiłam siłą, wstał z płaczem. U dziadków przestawił chatę w ciągu paru  minut. Dziś na SI nie wykonał żadnego zadania. Zaczynał i leciał gdzie indziej...

- Nie zaśnie normalnie tylko wymyśla. Głównie, że bolą go plecy. Przynosi balsam i każe się smarować. Super - postęp w SI. Tyle że zasypia godzinę, albo i dłużej. Trudno kogoś masować przez tyle czasu. Do tego najlepiej udając, że się śpi.... :/

- Jednocześnie z fazą jedzenia mleka non stop przyszła faza na pady. Niewyspany, pobudzony cukrem z tej durnej kaszy, przesadnie reaguje na różne rzeczy, na które wcześniej uwagi nie zwracał. Potrafi w nocy zejść z wyra, walnąć się na środku podłogi i powiedzieć, że zrobił BAM, a ja mam go podnieść.

- Chyba muszę się przejść do pediatry po receptę na mleko Pepti na 100%, żeby mieć coś rezerwowo, gdy wymyśla nagle że MEKO, żeby nie dać tego Sinlaca. "Mleko" owsiane czy jaglane nie zawsze mam na zawołanie, to wymaga przygotowania. No i jak już jest to w lodówce, więc nie da się go podać tak na pstryk.

- Zaczynam się bać, czy to nie drożdże.
Ma skąd je brać, bo przecież mnie nikt po serii antybiotyków tegorocznych nie przeleczył. No i samo to, że je ten cukier, a wiec jest i pożywka.

- Niestety zmiana diety  na taką z preparatem mlekozastępczym na 100% wiąże się ze sporym wzrostem wydatków. Do Pepti muszę dodać jaglanej Holle, inaczej będzie pił co godzinę. Wydatki są mi mało na rękę w tej chwili... Nie dość, że dziś wracam do laryngologa (prywatnie of course), bo zdycham z powodu bólu zatoki i już się boję co mi tam powie, bo ani antybiotyk mi się nie marzy (ósmy w tym roku! - już pomijam koszt), ani kolejny zabieg (też pomijam koszt). Zaleconego Ibupromu Zatoki brać nie mogę, bo szczęśliwie dorobiłam się wrzodów po tym fatalnie dobranym leczeniu tegorocznym od stycznia do września. :/ Jak już zdycham z bólu i jednak go zeżrę, to potem w nocy nie śpię przez ból brzucha...
To jeszcze wracając do leczenia zatok odsuwam w czasie inne sprawy, w tym gastrologa i gastroskopię. :/ Na domiar złego stosuję krople do nosa, a więc a) uzależniam się, b) niszczę śluzówkę. Inaczej wszystko zamknięte i boli sto razy mocniej.
A jakby i tego było mało, to coś mi stuka w limuzynie i obroty zwariowały na maksa, skacząc do 3 tys. gdy np. stoję na światłach. W wyniku czego rzęch odwiedził dziś warsztat.... Niestety nie wiem co jest winą ani czy będzie mnie stać na jego odebranie w tym miesiącu.

Prawo serii rządzi!

Chaotyczne te moje wypociny, ale lepiej nie będzie. Mam ochotę rzucać łaciną, gryźć i drapać.
Do dupy to wszystko.

Jakieś pewne cyferki do totka poproszę!



3 komentarze:

  1. Wiesz co, Gady w tym samym wieku. Ja bym na skok na razie mimo wszystko stawiała, niedawno u nas były takie cyrki różne. W ciągu miesiąca ostatniego - na tyłku nie siadła, na nic czasu nie miała, wszystko na sekundę, wymyślanie, upór, no różne takie.
    Niechże wam minie to szybko, cokolwiek to jest :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż więcej napisać mam nadzieję, że to szybko minie :)
    U nas ostatnio było naprawdę fatalnie teraz jest nieco lepiej, więc jest nadzieja, że to chwilowe

    OdpowiedzUsuń
  3. Moze byc skok, a moze jeszcze zeby ida? U nas z zasypianiem ost. 3 tyg. tez ciekawie bylo-nie wiem czy skok rozwojowy...moze..ale juz dzis na szczescie spoko.

    OdpowiedzUsuń