środa, 7 listopada 2012

Muzyka łagodzi obyczaje

Trzysta osób wchodzi tu co dzień, czemu nikt nie pisze dzień dobry, hej, heloł? :D

***

Byliśmy wczoraj na drugich zajęciach w szkole muzycznej. Podobało się. :)
Początki takie same, nie, nie będę skakał jak żabka, nie będę tupał jak niedźwiedź, nie będę robił bam, ani chodził staccato. :D Ale chodził w kółeczko, podał rączkę panu i pani (dzieciom nie!), wstawał, siadał, naklejał na kartę misia i żabę... Druga połowa już luzik. Były uśmiechy, zainteresowanie tym co pani  robi, śpiewa, gra.

Znowu jeden chłopczyk kręcił się w koło na rękach taty i nie chciał zejść. Inny  nie chciał czegoś tam robić, jak Daniel. Kolejny bał się huśtania, jeszcze inny foszył, że nie usiądzie na krzesełku - huśtawce, nie bo nie, ojcu też nie pozwolił... :) Na koniec jeden zrobił taki cyrk, że czegoś takiego nie widziałam nawet w wydaniu Daniela, a przynajmniej nie publicznie, w takiej sytuacji i zupełnie bez powodu.
Tak więc moje dziecku wcale a wcale od grupy nie odstaje. :)
I nadal nikt nic nie wie.
No może poza panią w sekretariacie, której daliśmy dane fundacji do faktury. Nie była zachwycona, coś tam próbowała brzdąkać, że ona KP wystawia, ale przyjęła do wiadomości o co proszę i za tydzień mamy mieć papierek. Może się przyda... jak coś będzie na koncie. :)

Póki co z fundacją też mamy wesoło.
Wymagania mają przezabawne. Tym razem nie pasuje im nazwa sklepu, w którym kupuję eko żarcie, a dokładnie produkty bezkazeinowe i bezglutenowe. Firma powstała naście lat temu jako Zakład Remontowo - Budowlany. Od tamtego czasu stworzyli trochę placówek w mieście, o różnym charakterze. W tym spory i najlepiej wyposażony sklep z eko żywnością. Tylko u nich mogę dostać bez problemu i zamawiania kaszę Holle jaglaną, więc tam jeżdżę.
I teraz okazuje się, że nazwa firmy nie pasuje do zakupów, które tam robię. Faktury odrzucone. Refundacji nie będzie.
Już spuszczam na to zasłonę milczenia i myślę gdzie się przenieść... Sił do nich nie mam.

A propos zajęć jeszcze.
Mieliśmy taką zabawę... Do muzyki kładliśmy dziecko na ręczniczku i bujaliśmy, z jednej strony pani Marysia (prowadząca), z drugiej rodzic. Na 8 dzieci tylko czworo chciało. W tym mój Daniel. :) Aż się rwał do tego huśtania jak zobaczył pierwsze bujane dziecko. :D
Nie byłam pewna czy nie spaniczy pod koniec, ale gdzie tam, jak tylko przyszła jego kolej pobiegł na ręcznik i uwalił się nim mrugnąć zdążyłam. :D

Moim zdaniem zajęcia wtedy powinny się zacząć he he
Od tej chwili i chodził chętniej i kulił się, gdy była muzyczna burza, nawet zaklaskał na koniec. :D

Chyba mi się dziecko rozkręca. Niestety do zabawy chętne jest na koniec pierwszej godziny, czyli na koniec zajęć. Chyba powinny trwać dwie godziny. :D

***

A teraz śmiech na sali.
Zawiozłam samochód do elektromechanika. Dziadek taki, przedwojenny, emeryt od dawna, widać że pasjonat, znany w mieście całym chyba, bo trzy osoby mi go poleciły, w tym dwa warsztaty, gdzie byłam, a gdzie elektryki nie robią.
Auto było u  niego od południa do 15ej, przed tygodniem. Zadzwoniłam po tej 15ej a on, że nie zrobił, ale już wie co to jest. Przyznam, zamarłam z szoku.
Jak to pan wie? Od marca szukają i nie wiedzą...
Gość zdziwiony. Stwierdził, że jak się szuka to do skutku...
No coś takiego. :)
Przedwczoraj odebrałam samochód. Póki co działa.
Wczoraj wieczór wysiadam, zamykam... i cisza.
A gdzie moje pik pik?
Drugi raz, trzeci... nic.
Dzwonię do pana Mariana i pytam co się stało z moim pikpikiem. Nie wie. Kazał przyjechać za tydzień, to sprawdzi, ale zarzekał się, że nic nie robił z alarmem.
Dzwonię do Exa i mowię mu, że pikpika nie ma.
Cisza...
Hę? Słyszysz? Było pik, a nie ma pik, no wiesz jakie, to przy zamykaniu auta.
Eeee, wiesz - mówi Ex - tego pik to chyba nie było przed rokiem, nim zaczęło się psuć...

o_O
I tak oto dowiedziałam się, że przez cały czas samochód dawał sygnał, że coś nie halo. Każdego dnia. I wtedy gdy pierwszy magik stwierdził, że to sonda lambda (wymieniłam, zapłaciłam) i wtedy, gdy drugi orzekł, że to instalacja gazowa (odpięłam dla testu - nie pomogło i też pikało) i wtedy, gdy stwierdzono, że to wilgoć i kazano mi kupić pokrywę na akumulator (bagatela 250zł w ASO), także wtedy gdy stwierdzono, że to czujnik jakiś który włącza wentylator, gdy auto stało na parkingu... Cały czas pikało.

I nic, nikt nie wpadł na to, że nie powinno. Że ten pik oznacza feler. Nikt. Nie wiem czy to piszą w książkach serwisowych i instrukcjach samochodu... dowiem się z ciekawości.
Ale ubawiło mnie to do łez... :)





14 komentarzy:

  1. dzień dobry :)

    A co do szkoły muzycznej... wow, moje dziecko na pewno byłoby jednym z "dzikusów", przynajmniej na początku ;)

    Natomiast Pana Mechanika zazdroszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślałam, że moje będzie...
      Ale jest nad wyraz rozważne i taktowne. Cyrki to w domu robi. :)

      Nie chwalić dnia przed zachodem... :D

      Usuń
  2. Zajęcia grupowe dla naszych dzieci to bardzo dobre rozwiązanie. łatwiej przekonują się do czegoś nowego gdy widzą jak rówieśnik już to robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowe to Daniel lubi, jest chętny do wszystkiego co zaproponuję. Niestety mniej chętny jest robić to beze mnie i z innymi dziećmi. I do tego nam te zajęcia.

      Usuń
  3. Kochana, czy ja mężowi mogę dać te wpisy o aucie do czytania? :D bo on się do takiego właśnie jak twoje przymierza, normalnie podnieta na całego, najpierw mi nie wierzył że super się tym jedzie a teraz ma AUTOerotyczne sny o samochodzie :d

    Do bujania twoja synowa też pierwsza - to mi powiedz, kto tam kogo pobuja, jak oboje lubią? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do jakiego jak moje? Do fiata, do stilo czy do multiwagona?

      Jeśli do Stilo Multiwagon i w takiej jak moja wersji, to już Wam współczuję. :D

      A wzajemnie? :)

      Usuń
  4. Stilo Multiwagon :d napalony jak prosiaczek. A wersja to nie mam pojęcia, zgubiłam się już jakieś 50 ślinień temu :d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech już szuka dobrego elektryka. :)

      Usuń
    2. On jest elektryk :D nieważne, że nie samochodowy, dokształci się :D

      Usuń
    3. Ha ha ha
      To niech już zaczyna. To są niestety dwie różne bajki. :D

      Usuń
  5. hello :), ja z tych cichych podglądaczy, za to trzymających kciuki ;), pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Hejka!
    Ku dobremu idzie! :-)

    OdpowiedzUsuń