piątek, 2 listopada 2012

Kontrola

Minęło 7  miesięcy od naszej ostatniej wizyty u neurologa, dr Piaseckiego.
Dziś wypadła nam kontrola.

Dotarliśmy z przygodami, bo bus którym mieliśmy jechać wg rozkładu miał dziś dzień "wolny od nauki szkolnej" a jechał jak w każdy roboczy. :/
Skończyło się na taksówce. :/ Dobrze, że blisko, to pękło tylko 7 złotych.

Pan dr siedział już u siebie i coś psioczył na ludzi, którzy weszli poza terminem, coś załatwić. :)
Wyszli i przyszła nasza kolej.
Poprowadziłam młodego przed sobą, otworzyłam drzwi, on zrobił krok, spojrzał na doktora i ... szok! W ułamku sekundy zrobił krok w tył, odwrócił się i wbił w moje nogi krzycząc jak opętany. o_O

Poznał faceta po 7 miesiącach! 
A wtedy patrzył na niego może minutę, bo potem to tylko krzyczał...

Mnie zatkało, przyznam.
Lekarza nie.
Zobaczył dziecko, usłyszał i od razu powiedział: "kolejny pacjent z 84; ja już chyba niczego innego tutaj nie leczę". o_O
Heh...

Reszta była jeszcze bardziej zaskakująca. Dr przeczytał ostatnią opinię od pani Bogacz i zaczął do Daniela mówić o fajnych ćwiczeniach, które będzie miał. Potem dostałam do ręki skierowanie. Spojrzałam i oczom własnym uwierzyć nie mogłam - w mojej dłoni świeciła kartka na SI. o_O

Heloł!?! Normalnie miałam ochotę spytać go z jakiej to okazji. X komentarzy w głowie kołowało...
A podobno tu SI dają od 4 roku życia?
A pan Grzegorze B. powiedział, że pan się nigdy nie zgodzi!
To nie macie aż tyle oczekujących ile pan B. mówił, że macie?
Podobno takiego małego to nikt nie weźmie?
Ugryzłam się w język.

Wzięłam papierek, poszłam do rejestracji, odesłano mnie do pokoju 24, dotarłam więc tam, wręczyłam papier jakiejś zakręconej pani, a ta zniknęła z nim w pokoju.
Po chwili wyszła inna, miła, uśmiechnięta, młoda dziewczyna. Przywitała się kulturalnie podając rękę i zamiast mówić do mnie jakby Daniela tam nie było, albo jakby był niespełna rozumu (jak większość robi), kucnęła przed nim i spytała czy się przywita. Przywitał się. Jej zaskoczona mina - bezcenna. :)
Dowiedziałam się, że pani będzie z nami ćwiczyć, że ma wolne poniedziałki, że zajęcia raz w tygodniu i że dziecko musi współpracować, więc to będzie taka próba.
Powiedziałam, że współpracuje...
Na co pani orzekła: "no właśnie widziałam i jestem zaskoczona".
To miło, pomyślałam. :)

Po chwili dostaliśmy termin.
Dobrze, że siedziałam, bo bym się przewróciła.
Pierwsze zajęcia 5 listopada o 8 rano!!! 
Za trzy dni!

I tak mi się nasuwa...
To za co ja płaciłam w tej Rudzie i po co?
Po co te gadki, że w GOAR to nikt dwulatka nie przyjmie?
I te komentarze, gdy powiedziałam, że pani Bogacz napisze zalecenia w temacie SI do doktora.
I uśmieszki, gdy powiedziałam, że dr Piasecki przez tel. oznajmił, że jak będzie zalecenie to on rzecz rozważy?
I hasła typu "ciekaw jestem kto się podejmie go (Daniela) wziąć w Gliwicach"? /Tu zrobiło mi się cholernie przykro, bo myślałam, że to oczywiste.../
O co chodziło?
Z czym mam to zjeść?
Pani terapeutka nie była zdziwiona tak małym dzieckiem.
Dr Piasecki nawet ze mną o wieku nie dyskutował.
Ja o nic nie prosiłam.
Nikt mi nie kazał czekać rok na miejsce. 
Pani Bogacz z dr nie rozmawiała, napisała tylko, że zaleca terapię SI.

Ja nie rozumiem.
Nic a nic nie rozumiem...

Tylko tak mi się kołacze, że jak nie wiadomo o co chodzi....


Przykro. Zwyczajnie przykro. :(


14 komentarzy:

  1. A mnie takie podejście rozwala, bo przecież to, że nfz płaci to... płaci. Roboty NIKT za friko nie odbębi, nie wiem, czemu specjaliści i lekarze gorzej traktują państwową robotę? Bo mniej dostają? No mniej, ale to nie znaczy, że głodowe stawki!
    Tak czy siak - świetnie, że Daniel współpracuje :) A popatrz, wyczuł lekarza na węch chyba, że on coś nie tego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo widzisz. Czy ja przyjdę do Goar czy nie, to on ma tę samą wypłatę.
      A jak pojadę do Rudy to już ma te dziesiąt zł więcej. Czyż nie?

      Usuń
    2. Teoretycznie tak. Ale w ramach tej samej wypłaty ma zrobić powiedzmy 20h tygodniowo - czyli mu tak czy siak się liczba dzieciaków nie zwiększy, bo nie zacznie skracać terapii by kolejnego pacjenta wcisnąć. No to nie ogarniam moralnie tego.

      Usuń
    3. Ale W Rudzie mu się zmniejszy, więc kasa ucieknie.

      Usuń
  2. niestety prawda jest taka, a nie inna... my prywatnie za SI placic mielismy 90zl naszczescie wywalczylismy nfz

    jestem tu nowa, fajnie sie Cie czyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie stówka pękała, licząc z dojazdem. :(

      Witaj.
      Miło Cię widzieć. :)

      Usuń
  3. Ech, motyla noga, NIC mnie juz nie zdziwi.
    Dobrze, że wreszcie za free i
    oby terapeutka była super
    oby młody łyknął zajęcia bez problemu.

    Ps. U nas Franc nie chce współpracowac na SI - podloga w gabinecie mu nie pasi..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna babeczka, spodobała się i mnie i Daniowi.
      Współpraca też jest. :)

      Usuń
  4. Trzymam kciuki i super, ze w koncu za 'free' (a w PL niie odciagaja z wyplaty na NFZ?, serio pytam, mi w UK z kadej wyplaty pobieraja podatek i jeszcze na NHS, ta 'darmowa' sluzbe zdrowia), koszta byly potwornie wysokie, ale sama wiesz o co chodzilo. Kasa. jego to malo obchodzilo, ze dla was to ogromny wydatek, tam pewnie wakacje w tropikach dla rodziny zaplanowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że odciągają na NFZ. :) I to nie mało.
      Niestety dostałam informację, że nie ma miejsc, nie ten wiek dziecka, nie da się tego zrobić itd. itp.

      Ale to już historia.
      Dziś zaczęliśmy i jest ok. :)

      Usuń
  5. A ja stanę w obronie p. Grzegorza. Chodzę do niego prywatnie z dzieckiem i od początku namawiał nas na terapię w ramach NFZ. Nie wierzyłam, że się uda. Udało się i jakoś nie widziałam wyrazu rozczarowania na twarzy wspomnianego pana ;-) Bardzo lubię czytać ten blog, ale zwyczaj rzucania nazwiskami oraz łatwość oceniania, nie zawsze podparta licznymi przykładami, mnie osobiście razi... Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie potrzebuję przykładów podawać, ja jestem przykładem, nie doczytała pani chyba, mówię o nas i naszej terapii. I o tym jak pomógł mi uzyskać te zajęcia w Goar. Od początku go o to prosiłam.

      Dodam, że w tym wpisie nie podałam nazwiska, z premedytacją. A już tym bardziej nim nie rzucałam.

      Usuń
    2. Swoją drogę ciekawe co pani pisze...
      Pan Grzegorz od początku mi powtarzał, że jak się tam w Rudzie dowiedzą, że pacjentów stamtąd przyjmuje w Gliwicach to łeb mu urwą. Że mu tak nie wolno.

      Jeszcze jeden zgrzyt, w takim razie.

      Usuń
  6. Witam
    Skoro zostałem wywołany do tablicy więc jestem tak to ja " Pan B" "Grzegorz B." lub jak kto woli Grzegorz Bernatek i osobiście to moja najtrafniejsza opcja mam nadzieję, że nie został mi przyczepiony pasek na oczy jak przestępcy:)
    Na wstępie cieszę się, że udało się zakwalifikować Danielowi na terapię w ramach NFZ mam nadzieję, że skorzysta jak najwięcej( Pani Agnieszka to b. dobry terapeuta więc jestem dobrej myśli)

    OdpowiedzUsuń