wtorek, 20 listopada 2012

Jedzenie i inne oralne fiksacje

Zacznę od zmian.

Daniel ma coś, co lubi jeść. Szooook.
Otóż lubi jogurt grecki. Taki zwyczajny, gęsty jak śmietana, bez dodatków.
Ja wyciągam jogurt żeby dodać do sosu czy zupy, a moje dziecko łapie mnie za rękę i mówi: DANIEK JE.
/Daniek to skrót od Danielek. :)/

Drugą taką rzeczą jest sok, jabłkowy.
Zawsze mam w domu kilka takich małych soczków (soczków bez dodatku cukru, nie nektarów, nie napojów) z Tymbarka. Czasem wypijał jeden w tygodniu, czasem trzy. Sam mówił albo pokazywał, że chce.
Ostatnio gdy podchodzimy do półki w sklepie, sam ten sok wybiera. I zawsze jest to sok jabłkowy.
W niedzielę postanowiłam kupić cały litr w ramach oszczędności. Nalałam do kubka, dałam słomkę - wydoił całość.

Kolejna ciekawostka - dziecko nagle je jajka. Takie na miękko. Tydzień temu zjadł mi pół śniadania w sobotę i niedzielę. W ten weekend wciągnął i prawie całe jajko w sobotę i caluśkie w niedzielę.
Przyczyna? Majonez.
Dziedziczone po wujku Mateuszu chyba. :) Ten też majonez to słoikami jadł kiedyś.
Ale fajnie, kalorie są, śniadanie zjedzone. Mnie pasuje.

foto własne: Gad :) 

Co tam jeszcze...

Aha, młody pije każde mleko które zrobię. Ostatni na topie owsiane. Wciąga aż miło. :)
Inne też pije, tylko z kokosem średnio mu pasi i muszę je dwa razy przecedzać, bo nie lubi tych okruszków, które się tam czasem zabłąkają. Kokos jednak twardy jest i ostry.

Danio serek. Nowość. Miałam w domu po coś, tzn. miał być dodatkiem do jakiegoś twarogu, który dawałam do naleśników. Młody wyczaił, spróbował i teraz chce.
Potrafi zjeść cały.
Zachwytu nie ma z mojej strony, ale dwa razy w tygodniu chyba go nie zabije. No i zawsze to prawie 200kcal.

Bardzo też lubi lody. Ale to chyba każde dziecko.
Kupuję czasem taki mały kubasek i zjadamy go na raz, we dwoje. Siedzi wtedy obok i wciąga. :)

A poza tym...
Chętnie skosztuje galaretkę owocową.
Lubi biszkopt, taki w domu upieczony.
Makarony w białym sosie. (Z mięsem mielonym, szpinakiem itd.)
Makarony w sosie pomidorowym. (Z mięsem, cebulą, czosnkiem itp.) W typie spaghetti i inne, np. muszelki.
Zupy, w sensie: warzywa na łyżeczce z dodatkiem odrobiny płynu. Zje rosół, ogórkową, pomidorową, żurek, kapuśniak (o ile kapusta jest w małych kawalątkach i miękka), krupnik.
Z warzyw upodobał sobie marchewkę.
Lubi też ziemniaki.
Ze smakiem zje wiedeńską kiełbaskę z Lidla.
Czasem ma ochotę na banana.
Lubi mango. 

Niestety nie znaczy to, że najada się tymi rzeczami. Zjada nadal niewiele. Waga ciągle między 3 a 10 centylem, przy wzroście na poziomie 50 centyla. 

***

Poza tym mniej pakuje do buzi różnych rzeczy. Nadal pilnuję i obserwuję, bo coś tam pcha, ale już nie tak, że co godzinę znajduję coś w paszczy.
Największe zagrożenie stanowią gładkie, okrągłe lub owalne koraliki.
I pchełki, takie do gry. Musiałam schować. :/

Odruch wymiotny nadal po sałacie i mięsie, podanym bez dodatków.
Sałatę niestety zawsze wyłuska, jak podam mu razem z czym innym, to zje to wszystko inne, a sałata zostanie na języku. Jak kot.
Mięso w zestawie zwykle wymiesza i zje w całości, ale musi go być mało. I najlepiej mielone. Albo mały paseczek, np. schabowego. Tego ostatniego to chętnie wciągnie z ziemniakiem i ogórkiem kiszonym. Ale jedna porcja musi zawierać komplet składników w małych ilościach.

Parę dni temu dobrał się do mielonego z fasolą. (Tzn. fasola była w kotlecie.) Dwa gryzy i nagle coś przylepiło się do podniebienia... Od razu kaszel, odruchy wymiotne. Pojedzone.

Próbuje gryźć jabłka i czasem nawet zje plasterek lub dwa.
O dziwo lubi jabłka suszone. Ale chyba wybrał sobie jakiś konkretny smak, bo z ostatniej porcji większość wypluwa, nie ten gatunek jak mniemam. :)

Ciągle nie je ciepłego.
Ale zjada i wypija już letnie. Z wyjątkiem mleka - to musi mieć temp. pokojową, inaczej nidyrydy.
Z rzeczy ciepłych fascynuje go tylko babcina kawa. :)
I woda z wanny, w której siedzi... :/

***

Ostatnio nie jest bardzo źle.
Praktycznie każdego dnia coś tam wciągnie. Czasem nawet całkiem ładnie. Do tego "mleko" do poduszki i w nocy (czasem wyrzuca nocne i śpi do rana - szok), czasem mleko rano.
Jak ma fazę, że nic nie chce (bo np. idzie ząb) wtedy pociesza się "mlekiem" w południe, przed drzemką dzienną.

Niestety mniej pije. Przegryzł jeden smoczek i zaparłam się nie kupować. Pije z bidonu, takiego z rurką oraz z kupka TT "Łyczek", ale mało. Od paru dni daję mu picie w kubku i słomkę.
Póki co jest nieco lepiej.
Normalnie z kubeczka to zrobi kilka łyków.
Wyraźnie brakuje mu tej flachy, położenia się i wydudlania całych 260ml. Ale tak nie można przez kolejne dziesięć lat, coś trzeba z tym zrobić... :(

***

Masować się nie daje. Masujemy tylko wychodzące zęby, tzn. dziąsła przed wykluciem zęba. A tak poza tym to używamy szczoteczki elektrycznej.
Ostatnio zostaliśmy za to pochwaleni na SI - podobno to świetna stymulacja.
Nawet nie wiedziałam.
Kupiłam, bo młody nie chciał myć zębów zwykłą szczotką, za to sięgał po mojego elektryka. W końcu dostał swoją, już pół roku jej używamy z hakiem.

Stymulujemy się jeszcze cytryną. Młody lubi i chętnie ssie. Nawet przy tym nie mrugnie. Masakra. :) 

No i temperaturowo - ciepła kawa babci (parę łyczków) oraz lody.


5 komentarzy:

  1. O, to bardzo ładnie wam się smaki rozszerzają. Rozumiem zachwyt, bo u nas z tym też probem. Majonez jako dzieciak też kochałam :D
    Picie przez słomkę zrobi swoje, podejrzewam, dla dziecka to frajda, u nas tez od kilku łyków się zaczynało. Jeszcze bidron lubimy, zwykły, Canpola, z miękkim ustnikiem.
    Kapuśniaku nie jadamy :D
    Z serków-syfków to ostatnio się złamałam i dałam Danonka, wszedł. No ale jak piszesz - nie nagminnie, a jednak kalorie są.
    Ja ci mówiłam, u nas jedzeniowo się poprawiło, to pierwsze co teaz patrzę to by jedzenie było kaloryczne - widzę, że wchodzi cały duży banan to dostaje, na przykład. Nawet pasztet nam wchodzi ostatnio!

    Woda z wanny też wchodzi pięknie :D
    Bliźnięta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jako dziecko to musztardę żarłam słoikami, więc to nie po mnie. Majonez jem jakieś 10 lat dopiero.
      A Daniel musztardy nie lubi.

      Ja od wiosny patrzę na kcal. Od badania włosa, gość tam jasno napisał, że dziecko zjada za mało tłuszczu. Trafił, więc potraktowałam zalecenia poważnie. Jest karczek w domu, mięso wieprzowe ogólnie najchętniej, nie unikam rzeczy przesmażonych itp.
      Byle nie było na węgiel i byle nie na jakimś syfiatym tłuszczu typu margaryna. Tę ostatnią zresztą całkiem wyrzuciłam z domu.

      Woda też?
      A to dobre. :) Jakby się razem kąpali, wychlaliby całą wannę. :D

      Usuń
  2. Nie, jak dla mnie to jadlospis dosyc szeroki, przynajmniej jest w czym wybierac. A co do wagi, to lepiej zeby byl szczuplutki niz grubasek, a jesli badania ogolne wychodza mu ok to mysle, ze nie ma sie co martwic, ze za malo je, widocznie tyle mu wystarcza. Kamis dosc dlugo byl ponizej siatki i to wtedy, gdy jadl wszystko co mu dalam, a teraz je bardzo wybiorczo, sosy, majonez, jajka - nie zblizac sie na odleglosc metra :-)do tego dietka, ograniczenie cukrow, tluszcze tylko zdrowe, oliwa z oliwek, smalec gesi, a waga w normie albo i powyzej, slowem chlopak wyglada dobrze, co nie bardzo ma sie do tego, co i ile zjada.
    U nas woda z wanny tez smakuje :-) najlepiej z plynem do kapieli i szamponem, z dodatkiem soli :-)
    Trzymajcie sie, pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szeroki, szkoda tylko że zjada zwykle mikro ilości.

      Badania ogólne wychodziły ok, nawet jak spadł poniżej 3 centyla, nawet gdy nie jadł nic i nie spał w nocy.
      Dawaliśmy dziecku witaminy w syropie i rozkładaliśmy ręce z bezsilności. Lekarze też.

      Na szczęście w tej chwili jest dużo lepiej. :)

      Usuń
  3. ANo właśnie.U nas średnio tylko hematokryt wyszedł przy niejedzeniu.

    OdpowiedzUsuń