wtorek, 16 października 2012

Weekend pod znakiem porządków

Wujek wyjechał. To najważniejsze. Szkoda...  :(
Nie ma to jak mieć jednego brata, który sobie wymyśli NL za dom. :/
No ale... jego życie.


Weekend spędziliśmy we dwoje, z przerwą na wizytę Cioci Basi. Było zbieranie kasztanów i żołędzi, zaliczyliśmy po psiej kupie i ja, i młody. (Cholera - miałam z tej okazji puścić totka!?) A potem robiliśmy zwierzątka o różnym, dość ciekawym, typie urody. :D Rzekłabym nawet, że z różnymi typami orzeczenia o niepełnosprawności. :D Ale to mniejsza...

To w sobotę.
Niedziela zeszła nam na porządkach. Zachciało mi się porządkować szafkę w sypialni, na której stały i zawadzały krzaki pomidorów, z których zjedliśmy już ostatnie owoce, i dwie zamykane szafki w dużym pokoju, pełne gratów typu: włóczki, nici, karty do gry, jakaś zapasowa chemia typu farby do włosów, mydełka itd. Generalnie niezły pierdolnik.
Dziecko okazało się być mocno zainteresowane i bardzo pomocne. Szafki okazały się pełne skarbów, co rusz wyciągał coś nowego, nie widzianego do tej pory, albo dawno nie oglądanego i miał niezłą zabawę. Dzięki czemu szybko i sprawnie nam poszło, a efekt jest godzien pochwały. :D

Pomidorki wylądowały w worku na śmieci i nagle powstał problem z ziemią. Korzenie tak wyrosły, że nie można jej było wyjąć inaczej, jak w postaci bryły. Normalnie wołałabym pomocy u tzw. TeŻeta, ale że go nie ma postanowiłam zaangażować dziecko. Młode szybko zakumało o co mnie idzie i sprawnie przytrzymywało donicę, podczas gdy ja walczyłam z wyjęciem przerośniętego korzeniami kloca. Sposobą tą szybko zapakowaliśmy pięknie cztery klocuszki w worki i wspólnie powędrowaliśmy do zsypu. On otwierał, jak wkładałam paczki, on zamykał. Akcja na piątkę z plusem. :)
Rośnie mi mały pomocnik. :)

Porządki rozpoczęte, tak więc zbliżamy się do Świąt...
Wy też czujecie już ten klimat? :D

Mam świra na punkcie Bożego Narodzenia. A to będzie pierwszy rok, gdy Danio będzie świadom tego co się dzieje, klimatu, prezentów, całej tej oprawy. Już się cieszę...
Chociaż będą to też pierwsze nasze święta we dwoje. No ale... facet spędzający święta przed komputerem jest tak samo nieobecny, jakby go w ogóle nie było, więc w sumie chyba mała różnica.

________________

A tak z innej mańki...

Przymierzam się do opisania wizyty u neurologopedy, pani Oli Łady i za chiny nie wiem jak się do tego zabrać ani jak ubrać jej efekty w słowa. :/


8 komentarzy:

  1. A BN z mamą też czy nie?
    Ja też już atmosferą żyję - obmyślam, jakie to cuda wianki w domu zrobić by młoda radochę miała :D największa radocha będzie jak się rozpakuję przed świętami...Jakieś schizy mam i na szybko kupuję resztę wyprawki.
    Na razie listę prezentową robię.
    O porządkach ani nie mów, ja muszę zrobić, a na razie porządkuję zagracony pokój po bracie mamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie skupiam się zupełnie na prezentach. Nie mam na to środków.
      Ale dumam jak i w co tanio dom ubrać, żeby młody odczuł ten klimat.

      Czekam na Twoje rozpakowanie, paczuszko. :D

      Usuń
  2. To beda magiczne swieta dla Daniela! I tak jestes najwazniejsza, najwiekszy skarb - mamusia. Tata, ktory jest, ale go nie ma? Mysle, ze az tak nie odczuje nieobecnosci.

    No, a teraz prywata - pomidory w domu rosly? Musze sie tym zaiteresowac!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he
      Tak, w domu. Przy czym w czasie kwitnienia muszą być na otwartym terenie, żeby wiatr nimi hulał, wtedy się zapylają. Albo trzeba je gmyrać po kwiatkach. :D

      Dwa mi ładnie owocowały, a dwa które wyrosły jak szalone, nie nadawały się do przestawiania w otwarte okno (ja nie mam balkonu) i miały tylko 5-6 owoców.

      Uprzedzam - w domu trzeba szukać odmian "karłowych", a i to nie jest gwarancja, że będą małe. Moje dwa mutanty dopadły sufitu i jeszcze się zawinęły. Musiałam je palikować. :)

      Usuń
  3. ja kłimatu nie czuję, bo jest za ciepło, ale sklepy zawalone choinkami :\. Póki co delektuję się jesienią i czystym mieszkaniem, przekopałam wszystkie szafy :D. Przy okazji, dziękuję za odwiedziny i komentarze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co, bardzo miło jest u Ciebie. :)

      Choinki? Jeszcze nie widziałam. :D

      Ostatnio wszędzie były dynie. A jak chcę kupić do ubrania domu, to nagle nie widzę. :D Złośliwość natury. :)

      Usuń
  4. Ja dzisiaj z córą słuchałam piosenek świątecznych i kolęd :D

    OdpowiedzUsuń