piątek, 19 października 2012

Lekarze i... lekarze

Jak wiadomo mam problem z trafieniem na dobrych specjalistów dla Daniela. (Nie mówiąc już o sobie.)
Oczywiście mowa o lekarzach. Pediatrów zmienialiśmy parę razy. Laryngolog taki sobie. Alergolog tragedia. Neurolog w Gliwicach - nie wypowiem się.
Itd. itd.

Generalnie klapa.

Kilka dni temu jechałam ze sobą do pani laryngolog, na kontrolę po operacji. Wycieczka aż do Tarnowskich Gór, do poradni Limed. Oczywiście wizyta prywatna, jak cała obsługa mojego nosa tam, łącznie z przygotowaniem do operacji, z wyjątkiem samej operacji (o dzięki Ci panie!).
Jako że wizyta popołudniem późnym, zabrałam ze sobą dziecko...

W drodze tam przypomniało mi się, że przecież jadę do lekarza, do którego muszę się dostać z Daniem. Tzn. mamy skierowanie do laryngologa, bo miesiąc temu na wizycie u pediatry stwierdzono, że młody ma czerwono w uszach. Nie wiem co tam się działo, bo kazał sobie tam gmyrać i miałam wrażenie, że przynosi mu tu ulgę. Obstawiałam zęby, bo piątki w drodze... Ale pani dr Wasylkowska skierowała nas do specjalisty, z racji tego koloru i nietypowości zachowań - normalnie dziecko z problemem usznym nie daje się tam dotknąć.

Nie bardzo wiedziałam jak rzecz ugryźć, bo w portfelu świeciła jedna samotna stówa, którą miałam wydać na swoją wizytę. A wizyta dla młodego gdzieś tam majaczyła nam z NFZ w okolicy końca listopada. Sprawdzanie ucha po 20tym listopada, ucha które jest czerwone na początku października to tak trochę od czapy - chyba tylko w Pl możliwe... :/

Pani dr (podobno już docent) Grażyna Lisowska specjalistą dobrym jest, to już wiem. No ale wiadomo, że charytatywnie nie przyjmuje...
Weszłam z młodym, pogadałyśmy, posadziłam młodego na krzesełku i poszłam na siedzisko do badania. Młody zaraz podkówka, smutny jakiś i wystraszony, jakby wielka krzywda miała mi się dziać, więc cały czas do niego gadałam i wyjaśniałam.
Pani dr zajrzała mi do nosa, zachwyciła się postępami leczenia, pokazała mi wnętrze kinola na monitorze (badanie endoskopowe) i zainteresowała się zachowaniem Daniela.
Objaśniłam, że dziecko ma cechy autystyczne i czasem przesadnie reaguje na różne nieskomplikowane sytuacje. W końcu młody przyleciał do mnie na kolana. Nic nie powiedziała.

Odważyłam się zagadać... No i mówię, że mamy kontrolę u laryngologa za 1,5 miesiąca, bo coś było ostatnio w uchu czerwone i chciałam spytać... Przerwała mi i pisząc coś tam mówi: "zaraz sprawdzimy".
Uff....
Sprawdziła. Wyjaśniłam Daniowi, że pani tylko zobaczy i wyjątkowo cyrku nie robił, a już się bałam, bo u pediatry ostatnio przy zaglądaniu w ucho było gorąco. Okazało się, że ucho ok, nic tam nie ma, żadnego stanu zapalnego. Ideolo. :) Podziękowałam ładnie, a pani dr mówi, że jak on tak ładnie siedzi to od razu sprawdzimy ciśnienie w uchu.
Nie powiem, żebym się nie zdziwiła. O_o
Powiedziała młodemu, żeby słuchał co ona robi (widać coś tam słychać w tym podmuchu powietrza), a on się zainteresował, sprawdziła ciśnienie w obu uszach, wydrukowała mi potwierdzenie badania z wynikiem z mądrej maszyny i tylko powiedziała "bardzo proszę".

Z tego wrażenia zapomniałam ją spytać o moje migdały. :)
Dodam, że zapłaciłam normalnie, tylko za siebie.
I jeszcze dostałam zaświadczenie do konowałów internistów, że mają mi wydawać lek sterydowy do nosa przez 6 miesięcy i nie marudzić. :)

I co, można?
Jak się chce, można wszystko! Można też być człowiekiem, a nie tylko lekarzem na stanowisku pracy, traktującym pacjenta albo jak zawracajdupę (NFZ), albo jak chodzący banknot.




8 komentarzy:

  1. Normalnie taki lekarz przywraca wiarę w to, że są ludzie na tym świecie dobrej woli :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A powiedz, gdybys Ty byla na miejscu tej lekarki, nie zrobilabys tego? Ja tak, bo duzo czasu jej to nie zajelo, a pomoc ogromna!

    Powinno byc wiecej takich ludzi, z normalnym odruchem, a nie tylko z kasa fiskalna zamiast mozgu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak, ale niestety większość ma z tym problem.

      Ja od stycznia 2012 zdycham przez zatoki i wyobraź sobie, że pan na którego najczęściej trafiam, ani razu (a byłam u niego 5 razy) mnie nie zbadał!
      1. dał antybiotyk
      2. dał coś na candidę po leczeniu antybiotykiem
      3. przepisał mi alertec
      4. odmówił wydania skierowania na badania potrzebne do operacji
      5. odmówił leczenia po kolejnej antybiotykoterapii, bo za dużo już leków brałam...
      Nawet mnie nie osłuchał.

      Usuń
    2. Niestety, tacy zdarzaja sie zbyt czesto.
      Jak mozna odmowic leczenia? To z NFZ czy prywatnie?

      Usuń
  3. Z NFZ. Najpierw nie chcieli mi leczyć zapalenia zatok, bo nie miałam gorączki powyżej 38st. (Nigdy nie mam! Miałam taką raz w życiu i lekarz musiał przyjść do mnie, bo tylko leżałam, jak nieżywa.) A potem jak już miałam gorączkę bo wystąpił zespół zatokowo-oskrzelowy to dostałam raz po razie pięć różnych antybiotyków, bo nie działały! Zadziałał ten ostatni.
    Teraz, gdy muszę leczyć efekty poantybiotykowe, lekarz rozkłada ręce.
    Jakby nie to, że mam głowę pełną zajęć z synem, szłabym z tym do Izby Lekarskiej na skargę.

    OdpowiedzUsuń
  4. W temacie okołolerkaskim: pediatra mojej córki, pani Anna Grabara - Czech, powaliła mnie na łopatki dzisiaj. Córa ogólnie ostatnio lekarska mocno, łącznie z wrześniowym łądowaniem zastrzyków w tyłek, nastawiona negatywnie. A ta pani jest chyba jedyną, która powoduje wielkiego banana na buzi mojej córy. Łącznie z tym, że dzisiaj PRZED zbadaniem Agatki zbadała stetoskopem... misia :D a potem obejrzała mu gardło, hehe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspolczuje doswiadczen, ja generalnie unikam ile moge.

    Z Mlodym ostatnio musialam isc, bo dostal jakiegos uczulenia, z dzieckiem nie bede ryzykowac i zgadywac, wiec poszlam. Liczylam, ze moze bedzie probowala znalesc przyczyne, a ta tylko spojrzala na niego, powiedziala, ze pewnie przejdzie, dala mi emolienty i masc sterydowa. Mlody mial wtedy 5 miesiecy, masci tej nie nalezy stosowac na dzieciach ponizej 1szego rou zycia.

    Bede znow musiala isc i powiediec, ze w sumie dalej to uczulenie jest, mniej, ale jest i czy zamiast zgadywac moglaby np zbadac stolec, moze to obnizona tolerancja laktozy. Az sie nie moge doczekac... Cyce mi czasem opadaja.

    OdpowiedzUsuń