piątek, 12 października 2012

Charakter mowy i inne takie

Przedwczoraj odrobiliśmy kolejną wizytę u psychologa. Tzn. u pani psycholog Bogacz.
Przy okazji dowiedziałam się niechcący, że przyjmuje ona także jako logopeda. :)
Tym sposobem zrezygnowaliśmy ostatecznie z powrotu do przychodni "Partner" (mieli przerwę wakacyjną) i nie będziemy już wędrować do pani Marioli.

Przez pierwszy kwadrans mocno dumałam dlaczego tyle czasu poświęcamy mowie Daniela i skąd takie konkretne opinie, sformułowania, oceny. Potem doszłam do wniosku, że pewnie gdzieś się pani doszkoliła, bo wyraźnie ma wiedzę w temacie.
A gdy poszliśmy do rejestracji zdobyć termin na następny raz, pani tam siedząca spytała czy my do mgr Bogacz jako do psychologa czy do logopedy. I sprawa się rypła. :) Olśnienie. :)
To nam się trafiło, dwa w jednym. :)

Ale do rzeczy...
Pani Bogacz mowę Daniela określiła jako opóźnioną, ale typową dla wieku. W chwili obecnej wszystkie stosowane przed Młodego wyrażenia mają prawidłową formę. Zniekształcenia na poziomie wieku, wymowa również. Brak charakteru autystycznego, brak echolalii, mowa nie jest schematyczna, sztywna. Powtórzenia normalne, prawidłowe, intonacja w porządku. Rozumienie dobre.
Co ciekawsze tym razem, zdziwiona pani psycholog stwierdziła także, że na tę chwilę, ten dzień, brak w mowie Gada sztywności typowej dla ZA. Brak też innych cech, takich jak tzw. mędrkowanie, specyficzna intonacja, głośność czy tempo wymowy. Nie ma pedantycznego języka, ani wykraczających poza wiek, skomplikowanych zwrotów.
Nie ma tej zubożonej mimiki czy gestykulacji. To również na poziomie wieku, w normie.

Za to jest typowa dla spektrum dysfunkcja polegająca na nie rozumieniu przenośni, niedomówień czy metafor. Ale poczekamy co z tym będzie dalej.

Młody zechciał współpracować. Przywitał się. Usiadł. Robił z panią ćwiczenia, ale tak średnio chętnie. Nie zmuszała go, parę razy wstawał, odchodził, chciał coś innego, a ona spokojnie mówiła dalej, pokazywała inne elementy układanki i udawało jej się go zaciekawić. Wracał do stolika, nie zawsze siadał, ale wracał, powtarzał za nią różne czynności. Niezbyt chętnie odpowiadał jednak na pytania, część ja musiałam powtórzyć, żeby mogła usłyszeć odpowiedź.

Na koniec ładnie się zajął koszykiem naczyń do gotowania i mogłyśmy porozmawiać.

Na ten moment oscylujemy między autyzmem wysokofunkcjonującym a Zespołem Aspergera, jednak dość dziwnie, bo w obu zaburzeniach brak nam co najmniej połowy objawów.
Może to nieść trudność z określeniem diagnozy. Może się zdarzyć, że próba zaszeregowania w którejś z tych grup nie uda się i zostaniemy w CZR ze spektrum.
Ale w sumie mało mnie to martwi.
Bardziej cieszy mnie fakt, że nie mieścimy się do końca ani w ZA ani w Aut. Wys. z powodu braku połowy charakterystycznych cech. Hip hip!

Kontakt wzrokowy podobał się pani Bogacz bardzo. W ogóle cały postęp. Jest zachwycona.

A ja jestem zachwycona panią psycholog. Zero behawiorki. Zero zmuszania dziecka do czegokolwiek. Tylko spokojne zachęcanie, nawet nie namawianie, a próba zainteresowania. Żadnego sadzania, poczekała aż sam usiądzie i tylko go przysunęła do stołu. Żadnego "nie, bo nie". Delikatnie nim kieruje, tłumaczy że dostanie to czy tamto, jak posprzątamy poprzednie i sprząta z nim, mówić do niego cały czas o tym co zbierają, żeby nie było nudno i bez celu. Odpowiada mu na to, czym jest zainteresowany, nawet jeśli nie jest to to, czym być zainteresowany powinien.
Nie mam tam żadnych złych odczuć, nie boję się co i jak będzie, nie martwię się, nie denerwuję. Każda wizyta jest przyjmna, spokojna, a ja wychodzę z głową pełną różnych wiadomości i dobrych wrażeń.

Myślę, że w tym jak te spotkania (jakoś nawet nie nazwałabym tego terapią) przebiegają oraz w naszym takim luźnym podejściu do sprawy w domu, leży sedno naszego sukcesu, że tak sobie to pozwolę nazwać. 

_____

Przy okazji pogadałyśmy tak ogólnie o tej przypadłości i ilości pacjentów i przeraziła mnie nieco... Powiedziała bowiem, że miała ostatnio kilka przypadków, gdzie dzieci po pół roku od pierwszej wizyty, strasznie się posypały. Gdy zaczynały były dalej niż Daniel w kwietniu, gdy tam trafiliśmy, więcej umiały, mówiły, był z nimi lepszy kontakt. A teraz idą w autyzm jak w dym, miesiąc po miesiącu. Regresy są straszne i bardzo głębokie. Miesiąc temu miała pacjenta, którego po tym jak się nieco posypał włożyła w autyzm atypowy, a wczoraj neurologopedka zdziwiona jej notatkami  przyszła do niej i opowiadała jak stan chłopca wygląda w tej chwili. Raptem miesiąc minął, a dziecko jest już tak głęboko w autyzmie, że nie ma żadnych złudzeń, tak jest źle. :(

Boże, straszna choroba. Nigdy człowiek nie wie co będzie jutro. Dziś mówi do dziecka, a jutro jak do ściany. Dziś trzyma na kolanach, a jutro patrzy jak dziecko się wyrywa, kopie, krzyczy, nie chce dotyku, kontaktu... Koszmar jakiś. :(
_____

Przy okazji przygotowywania się do wizyty poniedziałkowej u mgr Łady sprawdziłam swoje notatki do drugiej wizyty u niej. W czerwcu 2012.
Chyba muszę je wrzucić na bloga, bo nie poznałam dziecka.

Zaraz będę przygotowywać drugą notatkę, na te same pytania co wtedy odpowiem dziś. A potem wrzucę obie wersje tutaj, dla porównania. Sama nie mogę uwierzyć, że aż tyle się pozmieniało...
Ale zmiana jest piękna. :)





26 komentarzy:

  1. Cieszę się z Tobą i jak zwykle zazdroszczę...
    Być wysokofunkcjonującym, ale to fajnie brzmi...

    OdpowiedzUsuń
  2. 80% posta sprawiło że usmiech wielkości banana pojawił się na obliczu mym, koncówka zaś...no..sama wiesz.
    Wierze jednak , że mały bedzie szedł ino do przodu i regresów u Was nie bedzie.
    Howk;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie bywają, ale dają się odwrócić. Więc ogólny kierunek jednak dobry.

      Ściskam.

      Usuń
  3. A z mową to sobie chamsko napiszę: a nie mówiłam? :P
    Strasznie, przeogromnie radośnie mnie taki post cieszy! Ściskam was najmocniej jak potrafię :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie jeszcze ciekawiej, ale muszę się z panią Bogacz spotkać raz jeszcze, dziś lub jutro, bo mi takiego maila wysmarowała, że od wczoraj siedzę i czytam... :)

      Usuń
  4. Najważniejsze, że do przodu i nie myśl o jakichś regresach, rób swoje. Trzymajcie sie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo miło sie to czyta. trzymam kciuki, by było dobrze, na tyle, na ile może być. I oby więcej takich lekarzy, jak Pani Bogacz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba może być... to najważniejsze.

      Pozdrawiam i dziękuję.

      Usuń
  6. Super wiesci!!! Teraz juz tylko bedzie lepiej i lepiej a za jakis czas bedziesz nam pisac jak genialnego masz synka i czego to on nie potrafi;))) Sciskam mocno i bedzie dobrze!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja mam genialnego synka i faktycznie dużo potrafi. :)
      Mimo problemów i zaburzeń rozwojowych...

      Usuń
  7. Hej. Mam pytanie. Czy ta psycholog to p. ela Bogacz? I gdzie do niej jezdziecie ?

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz, co? Wpadam do Ciebie na bloga co kilka dni 'zobaczyc' co u Daniela i ciesze sie, ze dobrze. Szczegolnie ten post cieszy.
    Z boku patrze i czesto opisane zachowania Daniela nie wydaja mi sie wcale odmienne, niz zachowania przecietnego dwulatka. A co do nierozumienia przenosni i metafor - ilez to doroslych ma z tym problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeciętny dwulatek nie ucieka od innych dzieci, z tego co obserwuję. Nie skacze ze ślizgawki, gdy inne dziecko tam wchodzi. Nie ma nadwrażliwości słuchowej. Nie wymiotuje po obudzeniu w nowym miejscu, nie płacze przez sen wczasie urlopu poza domem, nie głoduje gdy wyjeżdża, nie stymuluje układu nerwowego przez bujanie do snu i chyba mało który zasypia na piersi swojej matki, w tym wieku. Zresztą dużo bym jeszcze tego mogła...

      Opisywane przeze mnie zachowania, to głównie te "dobre", w zakresie normy, w okolicy typowej dla wieku, bo te są warte mojej uwagi, te mnie cieszą i tymi chcę się podzielić.
      Na nich się opieram po prostu. Inaczej nie miałoby sensu pisać w ogóle...


      Usuń
    2. Wiesz, ja nie podwazam, ze Danielek ma problem, ale mysle, ze jest na dobrej drodze, ze Twoja praca i wysilek przynosi pozytywne rezulaty. To jest wlasnie super.

      Usuń
    3. Ja się chyba bardziej skupiam na deficytach. Może za bardzo... Chyba to muszę zweryfikować, bo mi się myślenie rozminęło z myśleniem speców, którzy nas prowadzą.

      Usuń
    4. Ja rozumiem, ze czasem chyba lepiej skupic sie na mniej pozytywnych rzeczach niz pozniej sie rozczarowac, ale skoro z boku wyglada na to, ze jest dobrze, to warto sie cieszyc.

      Ja bardzo trzymam za was kciuki, za Daniela, za jego szczesliwe zycie

      Usuń
    5. :*
      Dziękuję jak nie wiem co.

      Usuń
  9. Dzięki. Bo ja mam u niej wizyty przy okazji neurologopedy. Ale jakoś trudno mi było się jakoś ustosunkować do.niej. Może dlatego że moja Tosia jest jeszcze malutka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezła jest, z tego co widzę. A z tego co słyszę - świetna. Podobno należy do grupy najlepszych neurologopedów w tym kraju.

      Chociaż ja po wczorajszym zdurniałam u niej kompletnie, ale o tym innym razem, w poście...

      Usuń
  10. Chodziło mi że o p. Bogacz nie mam zdania jeszcze wyrobionego. Bo o neurologopedzie to o Ładze mówisz? Super jest!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa to namieszałam. :)

      Obie są świetne. Panią Bogacz bardzo lubimy, jest sympatyczna, konkretna, ma wiedzę i podejście. Bardzo się cieszę, że na nią trafiłam...

      Usuń