wtorek, 11 września 2012

Słabo jest

Nic mi się nie chce, ani czytać, ani pisać. Jestem przemęczona, niewyspana, złapałam dupnego doła i jedyne co bym chętnie zrobiła, to pojechała w pizdu. Jak to mówi co dzień mój kolega z pracy. Wychodzi i melduje: idę / jadę w pizdu. A ja potem dumam co powiedzieć szefom, gdy pytają gdzie pojechał J. :D

Bez zmian w sumie.
Weekend ciężki. Dwa dni maruda. W niedzielę to już miałam kuku na muniu od tego ciągłego stękania. Noce nie lepsze, więc nie odpoczęliśmy...
Tak więc nie ma o czym pisać.

Wrzucę tylko nowe słowa, dla potomności:

- ŁAPKA -  małpka
- SIADAJ - nagle usłyszałam SIADAJ ŁAPKA i mocno się zdziwiłam
- JECIE LAS - jeszcze raz
- JECIE NIE - jeszcze nie
- LEF - lew
- DOMEK 
- BOLI 
- SIOŃ
- MAMA IMIE - mama wyjmie
- NIE USIAM - nie ruszam
- PUFTE - puste
- CIPKA - rybka nam tak przedziwnie ewoluowała :D
- ATIO PALI - auto odpali
- PAM EMI - pan Emil z MiniMini
- DŻOCZ - George, małpka z MiniMini
- JUŚ - już
- KUP KUP - puk puk ;D
- MIAU - nagle kot zaczął robić "miau" zamiast "au"
- ISIAHA - a tak teraz robi koń
- KON - koń
- CIEMO - ciemno
- JAŚNO - jasno
- JA UMIE 

Trochę się tego namnożyło.
Powtórzy już chyba wszystko co mówię. Niekoniecznie rozumie, zastosuje, zapamięta, ale powtórzy. Z różnym brzmieniem, ale to mało ważne w tej chwili.

Stwierdzamy wszak jedno - DANIEL MÓWI. :)

8 komentarzy:

  1. I to bardzo fajnie mówi :)
    Strasznie, przeogromnie się cieszę, dzielny facet z niego :*
    Cipka wymiata - czyli orientacja prawidłowa? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dalekie robią się te okolice autyzmu. Danio komunikuje się...
    Oby to było zaraźliwe.
    Stwierdzam, że nawet słynna niewolnica Isaura miała lepiej. Ja nie mogę z nikim porozmawiać twarzą w twarz ani przez telefon ( złośliwe wywalanie, przewracanie, rzucanie zabawkami, trzaskanie wszystkimi możliwymi drzwiami itp. ), odpada też otworzenie laptopa czy zjedzenie czegoś w pozycji siedzącej przy stole. Zakupy robię biegiem i to w sklepach typu Biedronka, bo tam obsługa się nie czepia, gdy przewożę Pudziana w wózku. Nawet w łazience i wc nie jestem sama...
    Ciągle podąża za mną tupot małych nóg.
    jak wiesz, spokoju też nie zaznaję w nocy... Poligon. Padnij, powstań.
    Perfekcyjna pani domu rozchorowałaby się na wejściu: wszędzie porozlewana woda ( co nie wypije, to wyleje ), plastikowe butelki, resztki jedzenia ( przemieszcza się z parówą w ręce ), na zabawkach już dwukrotnie rozwaliłam sobie nogę.
    Wygląd mamci też pozostawia do życzenia: połamane paznokcie u rąk ( szarpanko ), zmiażdżony paznokieć u nogi ( 20kg na jeździku przejechało mi po stopie ), liczne blizny po żelazku ( próba prasowania przy nudzącym się dziecku, które postanowiło popchać sobie deskę do prasowania lub ciągnęło za kabel od żelazka )oraz garderoba w plamach ( wycieramy rączki lub uciekamy od stołu )...
    O regresie intelektualnym nie wspomnę. Gdy zaczęłam czytać ukradkiem w wc, zaczął gasić mi światło...
    Zamiast "mamo" słyszę: yyyyyyyyyyyyy.
    Kropuś, wykopuję dołek obok Ciebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asperger, więc chyba nie takie dalekie jednak.

      Ja też nie rozmawiam z nikim twarzą w twarz, bez udziału dziecka. Ciągle przerywam i odpowiadam małemu, włączam się w zabawę, pytam, zagaduję. W końcu jest znudzony, zmęczony i ciąga mnie za rękę, byle dalej od konkurencji.
      On mnie zajmuje 24h, bez względu na to co robię. Jeśli nie odpowiadam, rzuca czymś, pada na glebę itp. Zakupy ostatnio to męka. Sikam z dzieckiem na kolanach lub obok. Nie mam aż tak mocno inaczej niż Ty...

      Nie próbuję czytać ukradkiem w wc, bo wiem, że on tego nie robi złośliwie. Jemu po prostu brakuje mojej osoby, uwagi, bliskości. Próbuje zaspokoić swoje potrzeby... tak jak potrafi.

      Usuń
  3. Siedzę i wyję... Jestem zapuchnięta od płaczu... Piotrek skasował mi książkę telefoniczną w telefonie...
    Wiem, że powinnam przepisać sobie numery do notesika, ale kto dziś tak robi? Zaczęłam, ale nie dokończyłam...
    A w telewizji pier... o szczęśliwej matce i szczęśliwym dziecku... Wiem, że kontakt z wieloma osobami utraciłam bezpowrotnie... Zawsze brakowało mi czasu, by oddzwonić...
    Tak bym chciała zostawić to dziecko i iść w pi...
    Dlaczego ono jest takie złośliwe... Co ja mu zrobiłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd mam syna, mam trzeci telefon. Da się przeżyć, naprawdę. Do tej pory nie nauczyłam się na błędach i nie przepisałam. Poza paroma najważniejszymi.

      On nie jest złośliwy. On nie rozumie co to kontakty w telefonie. Dla niego Ty się bawisz i on też chce. Dla niego to zabawka. Przecież to wiesz, prawda?

      Usuń
  4. slowka fajne
    a dolu wspolczuje
    ja nie mam dolu ale spiaczke... ni ruszam sie jak mucha....

    OdpowiedzUsuń
  5. Na koniec dnia zwymiotowana kaszka. Zanim to ogarnę ( stół, krzesła, ubranie itp.. ) będzie północ. Frytki z obiadu mogłabym pozbierać, byłyby na jutro... Ciekawe kiedy mój dwulatek przestanie łykać jak gęś...
    Walnięty o glebę telefon ( po wykasowaniu kontaktów ) zjadł mi 250 zdjęć. Jakieś 50 zniknęło we wrzechświecie... Nie zrzucałam na kompa ostatnio...
    Szukam głębszego dołka...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zabko, dziwisz się dziecku, że wykasował? No cóż, ja jakiś czas temu zrobiłam to własnoręcznie, przywracając fabryczne ustawienia. Po prostu... zdarza się. Wkurzające, przykre, ale się zdarza. A skoro i tak nie dzwoniłaś, to teraz też dasz radę bez tych osób.
    Rzygnięcie na pół pokoju miałam w niedzielę rano, do tego permanentne niejedzenie i w efekcie anemia.
    Mamy regres przedszkolny i bunt w rozkwicie (przedszkole nie, dom nie, plac zabaw nie, wciąż tylko słyszę "mama, chcę COŚ!").
    Ot, takie życie codzienne.

    OdpowiedzUsuń