wtorek, 4 września 2012

Mowa i ... mowa



Daniel dotyka samochodu ojca.
D: atio taty
Ja: tak, to jest auto taty
D (nadal dotykając palcem): atio taty
Ja: tak Danielku, to auto taty
D (jak wyżej): atio taty

Daniel wsiada do samochodu ojca.
D: gugie atio pali
Ex TŻ patrzy na mnie: hę?
Ja: mówi, że drugie auto, czyli Twoje, odpali, bo odpalaliśmy nasze i powiedziałam, że odpaliło
Ex TŻ: aaaa, no to sprawdzimy
D: gugie atio pali
Auto odpalone, uśmiech na buzi, patrzy to na mnie to na Exa i powtarza
D: gugie atio pali, gugie atio pali

Spacer koło stawu
D: kaka nie ma
Ja: tak, nie ma kaczek, poszły spać
D: nie ma kaka
Ja: tak Danielku, nie ma kaczek, bo jest późno, poszły spać
D: pać
Ja: tak
D: nie ma kaka

Idziemy obok sklepu, Daniel zauważa klimatyzację.
D: nie działa
Ja: tak, nie jest włączona, bo sklep już zamknięty
D: nie działa
Ja (żeby zejść na inny tor): to jest klimatyzacja, jak pani przyjdzie do sklepu i będzie jej za ciepło to włączy; jutro;
D: juto
Ja: tak, jutro włączy, jak będzie jej za ciepło
D: ciepo
Ja: właśnie
D (pokazując): nie działa, nie działa, nie działa

Czasem mam wrażenie, że mówię do ściany, a dźwięk się odbija i wraca do mnie. :(

A miałam się cieszyć, że mówi... Rzeczywiście, mówi. Bo na pewno nie rozmawia.

10 komentarzy:

  1. Ja już tak za bardzo nie pamiętam :D ale mam wrażenie, że to tak wygląda u dzieci. Moje też (z tego co pamiętam) powtarzały i powtarzały i nie rozmawiały a mówiły na początku. Tak się dziecko uczy mówić, powtarzając coś do usr... śmierci.
    Jeśli się mylę, niech mnie kto poprawi, kto ma małe dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci tak miewają, słyszałam. Ale nie znam żadnego, które by się wyłączało przy tym i powtarzało raz za razem. Ani takiego, które uderzy, gdy mu się powie: stop.

      U nas nie działa ignorowanie tego - nasila się.
      Ani stopowanie - dał mi w ryło.

      Trzeba innej metody. Na razie próbuję temat przegadać, rozwinąć, zmienić, bezpiecznie przeturlać się w inne rejony i tak to przeczekać. Ale mnie to z sił obdziera...

      Usuń
  2. Kropuś Ty się ciesz. Luba ma rację. Tak wygląda komunikacja z małolatem w stosownym wieku. Mój padalec nic nie mówi ( powtarza czasem sylaby: ma ma ma , da, da, da, ale nie robi z tego wyrazu ). Wczoraj usłyszałam nadużywane przeze mnie: nie. Trochę nadciągam, bo to było jakieś: ne.
    Ale podobnie wyglądały dialogi z moimi siostrzenicami. Obecnie lat: trzy i cztery. A one nie mają niczego ze spektrum autyzmu. To okres próbowania matczynej cierpliwości. Zaczekaj aż zacznie śpiewać tę samą piosenkę lub recytować jakieś wierszydło po 50 razy.
    Jeszcze raz ciesz się. Mówi Ci to także polonista z podstawówki, który to i owo liznął z logopedii.
    Kropuś wychodź z dołka, do którego się schowałaś. Potrzebny mi Twój optymizm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wpis.

      Staram się, ale słabo idzie. Gardło mnie ćmi, a nie powinno teraz, żołąd boli od nadmiaru antybiotyków zjedzonych w tym roku, a przede mną kolejny. Do tego nie wiem ile mi potrwa rekonwalescencja po operacji, a to oznacza brak kasy, bo nie przysługuje mu płatne chorowanie.
      I jeszcze muszę lekarza do odgrzybiania po kolejnym antybiotyku poszukać. Nie znasz jakiegoś w okolicy?

      Same atrakcje...

      Usuń
    2. Ty masz mieć zatoki robione? Sorry, że pytam...
      Dlaczego nie możesz płatnie chorować? U jakiego wyzyskiwacza Ty pracujesz?
      Grzybki polekowe leczyłam kilkakrotnie u mojej ginekolog.jest droga, ale bardzo fachowa i bab u niej zatrzęsienie. Innych sobie nie wyhodowałam.
      Kropuś - siadła Ci soma, bo coś Ci ostatnio smutno na duszy.
      Szykuj się do tego szpitala i wracaj szybko. I rozglądaj się tam.Nie tylko wśród personelu, ale także wśród odwiedzających.
      U nas jest nowość ryk połączony z tupaniem. Oddaje ukradzioną komórkę, a potem biegnie, wrzeszczy i tupie nogami.

      Usuń
    3. Tak, zatoki.

      Nie pracuję u wyzyskiwacza. Zwyczajnie nie jestem na etacie.

      Usuń
  3. Nie mam siły chyba.
    Akurat teraz, gdy przede mną operacja i stres z nią związany zjada mi żołądek, młody zaczyna cyrki.
    Znowu zaparcia się nasiliły (efekt zatrzymywania), znowu cyrkuje, kopie, macha ręką i próbuje mnie pacać, rzuca się na glebę itd.

    Może to wina tej jego piątki, a może taki gorszy czas nastaje, jakich już parę było. Ale to zły moment...

    Dziś miałam jechać do Dr B, ale nie miałam za co, bo zasrane opatrunki żelowe do nosa zjadły mi 400zł w tym miesiącu, a jeszcze muszę filtr powietrza wymienić w aucie, więc 100 pójdzie kolejna. /Że nie wspomnę o pękniętej szybie.../

    Jeszcze nie wiem czy mam doła czy to PMS. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymaj się Kropuś. Piotrek dołączył do schizującego grona. Na każdego wychodzącego do mojego domu reaguje oburzeniem. Zbiera mu się na płacz, zaczyna bezsensownie biegać i rzucać wszystkim, co wpadnie mu w rękę. Wczoraj nawet do bicia się mnie brał, ale wykazałam się refleksem i nim dostałam cios, zdążyłam złapać jego ręce.
    Nadmieniam, że nie prowadzę bujnego życia towarzyskiego, a przychodzą do mnie ludzie, których zna od urodzenia i pod których opieką zostawał sporadycznie.
    Dziś wróciły nocne płacze i jęki przez sen... Mamy więc regresik...
    No jest też coś nowego - dwulatkowego - tupanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam się i trochę wraca mi wena...

      I nadal wierzę, że regresik jest zawsze przed kolejnym krokiem w przód. I tego się trzymajmy...

      Usuń
  5. Kropuś trzymam kciuki żebyś się wygramoliła z tego dołka! Może to u Daniela chwilowe...co ja pisze, nie może - NA PEWNO! Trzymam tez kochana kciuki za szpital, żeby już było po!:) przytulam Cię bardzo mocno*

    OdpowiedzUsuń