poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Małe, duże przeszkody

Weekend pod znakiem deszczu, nicnierobienia i ogólnego marudzenia.

Nie byliśmy  na SI, nie byliśmy na basenie, nie byliśmy nigdzie, nawet na zwykłym fiku miku w Centrum Handlowym nie byliśmy, bo grat odmówił posłuszeństwa, a pan Tata - mechanik i Pomoc Drogowa  w jednym, walnął focha i nie pomógł.
Nie odebraliśmy też babci w ulewnym deszczu z domu, ani nawet z przystanku. Generalnie uziemienie na amen. Trzy piętra niżej ojciec Daniela, a pod blokiem samochód z Pomocy Drogowej.

Nie mam słów.
Nie mam komentarza.
Pióra mi opadły, kokarda oklapła, poryczałam się i tyle... Dziecko pobrodziło w kałużach. Babcia zmokła i dotarła przed nocą, SI przepadło, inne zajęcia integrujące też.

Dupa w szafie.

______________

Za chwilę jadę do mechanika elektronika.
Nie wiem co prawda czy będzie mnie stać na jego interwencję, ale... coś muszę zrobić. Może to jakaś pierdoła. Oby. Ślę modły do opatrzności...
W przeciwnym razie nie mamy terapii, nie mamy opcji skorzystać z basenu czy fikolandu. No i mamy trochę za daleko na komisję 20go lipca w sprawie wczesnego wspomagania... 

I tyle wieści na ten tydzień. 


Takie kółeczko sobie pożyczyłam od Chustki na tę okoliczność:


Fane nie?


3 komentarze:

  1. Możesz mu ode mnie wpier... zrobić. Pozwalam. Fochmanowi rzecz jasna. Rany boskie, jak mnie tacy fochmeni wkurzają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie... Nie wiem tylko czy dosięgnę. Ale mogę go... kopnąć w kostkę. ;)

      Usuń
  2. Pióra mi opadły, kokarda oklapła, poryczałam się i tyle... Dziecko pobrodziło w kałużach. -
    teks tygodnia!
    bomba :D

    OdpowiedzUsuń