czwartek, 30 sierpnia 2012

Cuda, cuda...

Cud? Chłód? Koniec buntu dwulatka?
No po prostu klękajcie narody... Moje dziecko jest ideałem. :)

Nie, nie wyzdrowiał cudem. Nadal pije tylko w łóżku przykryty kołdrą po szyję. Nadal je w nocy. Nadal śpi tylko na jednej poduszce, po jednej stronie łóżka i przewija się tylko w sypialni. Nadal kręci kółka ręką, bywa zły, niewyspany - wtedy stroi fochy, krzyczy i płacze, oraz pada na dupę. Nadal nie daje się odpieluchować. Nadal słabo je.
Itd. itd.

Ale jest kochany. Nienawidzę tego słowa w takim ogólnym znaczeniu, ale tak, jest grzeczny. Daje sobie wytłumaczyć, że teraz idziemy w inną stronę. Jeśli nie chce jeść, mówi NIE i odwraca głowę, nie pluje (co doprowadzało mnie do pasji) jedzeniem. Ładnie zasypia. Czasem przychodzi na kolana, ale nie wyje, że chce wyjść z sypialni i nie robi przy tym padów na dupsko. Rano ostatnio wstaje bez krzyku i nie biega z zamkniętymi oczami, dziś nawet położył się na powrót i dojrzewał, aż ponownie zasnął. :)
Potrafi pokazać palcem i powiedzieć AM. Wczoraj poinformował babcię, że nie chce zupy, chce parówkę. Pokazał palcem na półkę w lodówce, a ona mu ją zgrzała i zjadł całą. :)
Bywają chwile, że ni stąd ni zowąd przychodzi przytulić się do nóg. Na spacerze spuszcza mnie z oczu, od czasu do czasu rzucając do mnie uśmiechy, jak wczoraj w piaskownicy, gdy bawił się parę metrów ode mnie i nagle uniósł łepek, spojrzał na mnie i uśmiech taki rzucił, że roztopiłam się jak wosk. :)

Nie ma problemu z ubieraniem, rozbieraniem, kąpaniem, drzemką, piciem, uciekaniem. Nie cyrkuje  przy myciu zębów, głowy, przy strzyżeniu (sama to robię), obcinaniu pazurków, dał sobie pięknie zrobić fotkę do dowodu i był bardzo zainteresowany i grzeczny u fotografa. Jeździ autem na trasach po 1,5h i nie wyje jak dziki. (Ostatnio raz mu się zdarzyło, bo zasnął i nie dospał, dziadek go obudził gadaniem po 35 min.) Nawet nie wyrywa się, siedzi grzecznie, ogląda świat, gada...

Nawet kot ma jakieś święto i nie słucha ciągłego pisku.
A wczoraj zobaczył ciotkę z kotem przed blokiem i szybko obczaił, że od ciotki wyżej sięgnie i dopadnie tego kota na dachu auta, i poszedł do niej na ręce, tak sam z siebie. :)

Gdyby trochę więcej jadł i nie robił problemów z dolnymi sprawami (nadal EE jest przeżyciem i wymaga dużo zachodu i gadki mojej) byłoby chyba aż nadto idealnie. :)

Chwilo trwaj!

foto: to my w żywieckim parku









Proszę o ignorowanie jakości zdjęć. Nie moje dzieło, nie miałam wpływu . ;)



10 komentarzy:

  1. Super Kropko:) Trzymam kciuki, żeby było tylko lepiej:) U nas też wczoraj był dzień cudów...Pawełek chodził na spacerze bez rączki, nie uciekał, zmieniał ładnie kierunki...Byliśmy bez wózka na dwóch długich spacerach. Ani razu nie tarabanił się na ręce. Raz tylko dał dyla, ale udało mi się go okiełznać. Oj jakbym chciała, żeby już tak było...Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)

      No proszę jak pięknie. :) Oby dalej w tym kierunku. Niezmiennie trzymam kciuki!

      Usuń
  2. No to tylko pogratulowac i oby tak dalej :-) Moze Ci synek dorasta... :-)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję Jol.

      Cudów nie oczekuję, ale jakby był taki spokojny i komunikatywny, i tak spał jak śpi ostatnio, to ja więcej nie potrzebuję...

      Usuń
  3. O jak się cieszę :))) to co, w sobotę z tej okazji ty karmisz moją, ja twojego? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Otworzyłam wczoraj w nocy Danielkowego bloga i pozieleniałam z zazdrości. Dwa miesiące starszy krasnal od mojego padalca i takie osiągi. Zachowanie niemal wzorcowe i pogadać można…
    Poszłam spać z przekonaniem, że może w Gliwicach woda lepsza albo parówki mają więcej mięsa…
    A może to zadziałała z pewnym opóźnieniem moc cudownych kulek, o których czytałam na kilku blogach…
    KROPKA! TY POWINNAŚ DOSTĘP DO SWOJEGO ZROBIĆ PŁATNYM. Coś jak w CHOMIKUJ.PL.
    Przeczytałam Twój wpis i ”zaraziłam” Piotrka. Wstał o 7.50 ( dwa poprzednie dni spędziłam jako zoombi – padalec obudził się raz o 2.10, raz o 5.30 ). 18 godzin latania i ściągania nadaktywnego dziecka to gorsze niż zsyłka na Sybir.
    Piotruś po raz pierwszy w swoim dwuletnim życiu przespał bez wybudzania się od 0.45 do 7.50.
    Ja budziłam się z powodu kaszlu, leków na odwodnienie i bólu złamanej kiedyś ręki częściej niż on.
    Dzięki Kropuś.
    PS. Moja zazdrość ma charakter życzliwy, strasznie się cieszę z postępów Danielka, zwłaszcza, że jest to zaraźliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha rozważę pomysł. :D Jakiś abonament zaproponować? :D

      Woda w Gliwicach, okropna, nie polecam. Za to polecam Żywiec Zdrój, Daniel innej nie pija. ;) Naszej kranówy używamy tylko do mycia. A i to z musu.

      Parówki można bez problemu próbować, jemy z Lidka, kiełbaski wiedeńskie się nazywają. :D

      A kulki to chyba trafiłam w dobry czas, tzn. dobry marketingowo, bo najgorszy u Daniela. Teraz po kulkach ślad nie został już... I na pewno nie przez to dziecko się zmienia.

      Ściskam i oby u Was tak dalej. :*

      Usuń
    2. Z Lidla oczywiście. :D

      Usuń
  5. Ustalmy, że, jak to moja teściowa mówi: w "lidrze" kupione :D

    OdpowiedzUsuń