czwartek, 2 sierpnia 2012

Bo siła pochodzi z ...

Łapię coś czego nienawidzę...

Czuję, że brak mi tchu, że coś mnie dopada, chwyta za flaki od środka, ściska i nie daje złapać powietrza w płuca. Że mi się wali wszystko na głowę, że jest źle, do dupy i będzie jeszcze gorzej. Że nie dam rady... Nienawidzę tego uczucia bezsiły i niemocy, tej słabości własnego wnętrza.

Nie mam wbudowanej opcji autodestrukcji, więc muszę coś z tym zrobić. Nie umiem tak funkcjonować. Siedzę i szukam ratunku...

Myślę, kombinuję, niemoc przychodzi, puka do drzwi i czeka aż ją wpuszczę do środka, by mnie pożreć na śniadanie, a potem wypluć i jeszcze raz pożreć na kolację.
A gówno! Nie dam się!
Przypominam sobie, jak mnie psychiatra zapytała:
- Czy ma pani destrukcyjne myśli?
I moją odpowiedź:
- Nie mam czasu  na takie pierdoły, mam dziecko...

I jest... objawienie!  GÓRY!
To jest to!
Jeśli coś może mnie uratować, to uczucie jakie ma się siadając na szczycie. Przestrzeń, bezkres, poczucie wolności, wrażenie, że czas stoi w miejscu i że nic nie jest ważne, nic nie istnieje, tylko JA / MY tu i teraz. I że jestem panem świata i mogę wszyyystkooo!

Jadę w góry. Jutro. Z młodym oczywiście. Do Bielska. Potem Szyndzielnia i Klimczok. 
Do zobaczenia później...

:*




9 komentarzy:

  1. miłej wyprawy :)
    a na górze, choć chwili poczucia sensu, w tym bezsensiu
    i poczucia mocy w bezmocy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.

      Jeszcze proszę szerokiej drogi, bo ja jestem kierowca niedzielny. I braku burzy na górze. :)

      Usuń
  2. Oj, u nas zaczęły sie własnie burze. Tym bardziej życzę Wam bezburzowej aury i udanego wędrowania. No i szerokiej drogi!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie straszą. I nic z tego nie wynika. Plany były niedzielne, ale ma być gorzej. Jutro tylko 5% szans na opady w B-B.

      Usuń
  3. Ja wolę wodę... Dużo wody. Góry mnie męczą, a nie lubię być zmęczona.
    Mój syn odziedziczył tę cechę po mnie. Nie lubi spacerować, ale chętnie się kąpie.
    Życzę Wam, by na Waszym szlaku stanął ktoś, kto zrozumie Ciebie i będzie miał pomysł jak zająć Daniela. I oczywiście niech to nie będzie niedźwiedź, ale człokolud.
    Zabierzcie ze sobą aparat. Czekam na super fotki.
    Niech moc będzie z Tobą, z Wami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie męczy woda. :) Bardzo ją lubię, ale wracam "umarta" ze zmęczenia. A jak to jest woda + słońce, to wystarczą dwie godziny i akumulator mam pusty jak mój zasrany fiat dziś rano.

      Góry dają energię i moc!

      Usuń
    2. "Góry dają energię i moc!"

      Dokładnie! :)

      Usuń
  4. To ja wam powiem, gdzie zapewne pierwszy przystanek będzie - otóż krótko po wyjściu z kolejki jest takie miejsce na ognisko, duże, z ławkami - nie dało się obojętnie przejść, trzeba było wejść na każdą ławkę i po murku ogniska pochodzić :D

    Udanej, spokojnej wyprawy :***

    OdpowiedzUsuń