sobota, 7 lipca 2012

Na skraju obłędu

Przed chwilą stwierdziłam, że moje dziecko zaczyna tracić swój słynny intelekt, a ja przy nim durnieję do reszty...
To co on dziś wymyślił, to już przeszło moje oczekiwania. Padłam na dziób, wymiękłam, poddałam się, kapitulowałam, nie mam siły... można mnie dobić.

Jeszcze nie uporałam się z rzutami na glebę i z robieniem sajgonu w chałupie za pomocą rzutów wszelakiego rodzaju, głównie za pomocą ciężkich zabawek o ostrych krawędziach. Jeszcze nie zeszło mi ciśnienie wywołane całkiem przecież świeżym pomysłem Daniela pt. "nie będę robił EE". Jeszcze nie doszłam do siebie po paru nieprzespanych nocach, w których ciągle rzucał się na łóżku i albo krzyczał, że EE, albo że NIEEEE. To jeszcze teraz mam nowy problem...

Dziś mój syn wymyślił, że będzie sobie robił krzywdę, w celu zwrócenia mojej uwagi. o_O

Nie wiem na ile ta krzywda jest wymyślona, a na ile realna, ale pewnie niedługo się dowiem.

Zaczęło się rano, bo wydumał sobie, że mam go nosić z pomieszczenia do pomieszczenia, jak kiedyś. /Wnoszę, że z powodu ostatniego maruda spowodowanego niechęcią do EE, babcia przegięła z noszeniem./ I bunt. Matka się zepsuła, bierze na ręce, tuli, ale siada... Jak śmie??!!
Pacanie na dupę przede mną nie dało chyba pożądanego efektu, bo postanowił pacać dalej i wyniósł się z tym zabiegiem pod drzwi sypialni. A dopiero co psycholożka powiedziała mi, żeby bez słów dawać rękę i niech wstaje, jeśli tak to działa, to dobrze, byle krótko, bez gadania i byle nie przedłużać sceny. I dupa. Nie działa. Jak nie chodzi o to, żebym tę rękę podała, to o co? Bo przecież zaczął pacać na drugim końcu mieszania nie bez powodu?!

Szybko wyszliśmy na spacer, bo miałam już po kokardę tych scen. Spacer fajny.
Po powrocie cyrk ze zmęczenia, nie wiedzieć czemu, bo była dopiero 11ta, a ostatnio Daniel śpi od 12-13ej.
Po drzemce nastąpiła seria ciekawostek. Poszłam do kuchni robić obiad. Wiele do zrobienia nie miałam, ale kwadrans był mi potrzebny. Jemu to oczywiście nie spasowało i zaczął podchody.
Najpierw usłyszałam krzyk z pokoju, że AAAŁAAAA. Lecę, a ten stoi przy drzwiach i trzyma palce między drzwiami a framugą. Wyjęłam bez problemu. o_O Co jest do cholery? - myślę sobie.
Wróciłam do kuchni, mija minuta i znowu słyszę AAAŁŁAAA. Tym razem znalazłam go w przedpokoju, w drzwiach od kibla. Akcja ta sama. Za trzeciem razem plastikowy samochód "przytrzasnął mu palce". o_O
/Skąd dwulatek ma takie pomysły??? Nie za wcześnie na udawanie???/

Potem pojechaliśmy na terapię SI, więc była chwila przerwy, a na dobranoc zaczęło się na dobre.
Nie mógł zasnąć i modził. Najpierw rzuty dupskiem na ziemię. Podniosłam, więc szukał dalej... I znalazł. Z początku pad na glebę i walenie głową w podłogę. Za szybko reagowałam i bez wrażenia, więc przeszedł do prób uderzenia mnie w twarz. Potem przyszła kolej na spotkanie jego głowy ze ścianą. A na deser zaczął się szczypać po ciele jedną ręką, a drugą ciągnął mnie za ręce, żebym "coś zrobiła". o_O
Wyszłam z sypialni, poszłam wziąć zimny prysznic, a potem dałam mu Hydroksyzynę.

Któreś z nas ani chybi zwariowało. Albo on wpadł w jakąś fazę cofania w rozwoju, albo ja mam omamy. Jeszcze nie wiem do końca które ma to fiksum, ale obawiam się, że albo oboje, albo jesteśmy na dobrej drodze. Ja w każdym raziem palę się już tylko siłą rozpędu...
Jeszcze kilka takich dni i wyląduję w Toszku.

Ps.
Melatonina działa jakieś 2-3h.
Potem są cyrki jak zwykle. Żeby dospał rano dłużej niż do 5ej, musiałby ją dostać do nocnej kaszy, która ostatnio przesunęła się na godziny 2-4.
Dziś na dobranoc nie zadziałała wcale. Usypianie trwało od 20:30 do 22:15.
A ja mam z głowy do rana. :/

Edit.
Od jutra melatoninę odstawiamy, trochę o niej poczytałam i ... nie był to najlepszy pomysł. Z dotychczasowych badań wynika, że wpływa na produkcję testosteronu, FSH i LH.  Nie wiadomo co robi tak małe stężenie, ale to dwulatek, nie będziemy ryzykować.


9 komentarzy:

  1. Ciśnie się tylko: o kur... :/
    Tzn. tak, z usypianiem u nas też cyrki, wychodzę z siebie, więc wnioskuję, że znów gady jakiś etap mają dziki.
    Co do palców - wiesz co, jeszcze bym nie wyciągała wniosków, bo może on po prostu sprawdza co się stanie, gdy... Mój prywatny wyczyn w ramach takiego sprawdzania to ostruganie sobie palca za pomocą strugaczki... No chciałam sprawdzić, czy się da. A w wieku jakiś może 3 lat ugryzłam szklankę w tym samym celu. Więc może i Danio zobaczył, że te drzwi/autko coś tam robią, coś się dzieje i tyle?
    To szczypanie - bodźców dotykowych brak?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od 2,5 nie przespałam nocy... Zaczęło się, gdy byłam w ciąży...
    Wtedy cierpiałam na bezsenność.
    Co z tego,że zasnął błyskawicznie po melatoninie, skoro od obudził się po godzinie, potem po pół, teraz domaga się soku co 15 minut. Jestem bliska obłędu. Nie opłaca mi się kłaść spać, bo 15 minutach muszę wstawać. Tak jest od trzech dni. Wiem, że jest gorąco, że chce mu się pić, ale już nie daję rady. Zeszłej nocy przespałam w całości 40 minut. Tej będzie jeszcze gorzej, bo za oknem impreza... W domu 30 stopni, a za oknem rozpalone ognisko i głośne rozmowy... Okna nie da się otworzyć... Nawet ich opieprzyć nie mogę, bo musiałabym popłakujące dziecko zostawić samo w domu.
    I co im powiem,że mam w domu autystyka, który nie śpi. A co to kogo obchodzi?... Gdy pół roku temu wezwałam policję, to młodzież pouczyła funkcjonariuszy, że to jest wolny kraj. Oni tylko rozmawiają... Coś takiego jak empatia istnieje tyko u mam i tatusiów chorych dzieci. Prawie północ, a moje dziecko siedzi obok mnie i patrzy jak stukam w klawiaturę...

    OdpowiedzUsuń
  3. A myślisz,że moje śpi?Marzenie:\

    OdpowiedzUsuń
  4. Zabko nie wolny kraj, bo mimo wszystko istnieje cisza nocna i policja ma obowiązek interweniować. Rozumiem ból, bo wczoraj (w samym centru mieszkam) pod oknami też głośno byo, jak szlag, nawet o 1 w nocy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mieliście jakieś super kulki po wizycie u Bross? Może to reakcja jakaś. . . ?

    OdpowiedzUsuń
  6. Przytulam i życzę tytanicznych sił i tytanicznej cierpliwości. Czytam Cię i czuję tę bezsilność... Trzyma cie się Oboje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kulki te same co wcześniej, tylko mniejsza potencja.

    Dziś ciąg dalszy, na obudzenie dostałam w mordę, a potem młody obgryzał palce.

    Nie wiem czy to o brak bodźców dotykowych chodzi, bo on te drzwi to tak na niby, tzn. wkłada rękę między, ale nie przyciska. Sprawdziłam co zrobi jeśli... i złapałam za skrzydło tak jakbym chciała nim ruszyć, natychmiast zabrał rękę.

    On to robi ewidentnie dla mojej reakcji!

    OdpowiedzUsuń
  8. Za życzenia sił dziękuję.

    Spora część siły przyjechał dziś do mnie w postaci mojej mamy. Zamiast jutro rano, to dziś o 18ej. I teraz rządzi w kuchni ratując to pobojowisko, które została, bo przy Danielu nawet kubka umyć nie mogę.

    Smark śpi dziś od 20:15, bo w dzień tylko godzina mu wyszła, więc marudny ogromnie i zmęczony na maksa. Zobaczymy jak długo...

    Dziś nie rozwalił pukla na dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymaj się bidulko:( Mój mały ostatnie dwa dni też strasznie wariował:( Może nie aż tak, jak Daniel, bo Paweł bardziej mnie leje niż sobie krzywdę robi, ale myślałam, że dom rozniesie. Spacer odpadał, bo było tak gorąco, że można było oszaleć. Na dokładkę przepuklina co rusz wyłaziła:( Więc musiałam go cały czas kontrolować z wysiłkiem. O płaczu nie wspomnę. Oczywiście szyb ko załapał, ze nie daję mu płakać i umiejętnie to wykorzystywał. No i dzisiejszą noc też dał popalić. Znów testował ile razy mama jest wstanie zwlec się z łóżka. Nad ranem miałam już dość:( Dobrze, że mąż dziś ma wolne, więc wstał do niego rano, a ja mogłam troszkę odpocząć...ściskam Cię mocno:)

    OdpowiedzUsuń