wtorek, 24 lipca 2012

Gryzienie

Nie wiem co to jest, przypuszczam że niedosyt bodźców jakichś. Ale równie dobrze może to być kwestia psychiki dziecka. Nie mogę rozróżnić...
Pojawiło się parę tygodni temu. Trochę ewoluowało, a teraz ma formę przygryzania palców, nadgarstków itp. Mam wrażenie, że nasila się gdy Smark się nudzi.

Wczoraj byliśmy na działce.
Na dzień dobry dostałam reprymendę, że coś tam nie tak wygląda. Heh... Ja rozumiem, że ludzie się nudzą i całe dnie siedzą na trawie i ręcznie skubią każde źdźbło wystające powyżej określonej wysokości, co by było idealnie, ale bez przesady. Za płotem mam takie dwie rodzinki, które nie tylko tam siedzą non stop, ale nawet śpią. (Dodam, że na naszych działkach nie ma prądu!) Nie wiem co ich obchodzi mój teren, ale we wszystko się wtrącają, a to nie tak posiane, a to za blisko płotu, a to "czemu pani wycina piwonie, to takie ładne kwiaty", a to znowu "tamta pani sadziła tu pomidorki, tu pani ma super ziemię" itp. :?
Tak miałam rok temu. Liczyłam, że od wiosny trochę się przymkną. No i przymknęli. Ale są chyba mocno niezadowoleni, że nie uprawiam działki wedle ich cennych rad i z nimi nie gadam, bo donoszą na mnie gdzie się da. Wczoraj usłyszałam, że skarżą się do prezesowej, że działka nie jest zadbana. o_O
Co lepsze, to jest inny R.O.D. Mam tylko pecha dzielić z nimi płot, bo kolejny R.O.D. znajduje się za moimi plecami.

Wczoraj nie wytrzymałam i powiedziałam pani niby prezes, że mam chore dziecko. Nie będę skakać wokół 12cm trawy bo komuś coś nie pasuje. To nie są jakieś gąszcze. Nie zostawię Daniela na cały dzień z babcią, żeby kosić co tydzień trawę dla czyjejś fanaberii. Poza tym w tygodniu jesteśmy zajęci, w soboty mamy SI, więc zostaje niedziela. Jeszcze mi księdza przyślą na odczynianie uroków, bo koszę w niedzielę?!
Poza tym ja nic kosić z młodym nie mogę, bo on się boi kosiarek.
No to się dowiedziałam, że ona też ma dziecko niepełnosprawne...
Szkoda tylko, że go nigdy nie widziałam przy niej. Nie jest więc chyba ani takie małe, ani domagające się ciągłej opieki.

Niektórym to się wydaje, że jak dziecko niepełnosprawne, to w wózku jeździ i sadza się je z kocykiem na słoneczku i ono sobie grzecznie siedzi i czeka na cud. :/ No cóż, Daniel taki nie jest. A ja naszych problemów obcym ludziom tłumaczyć nie mam ochoty.

Na ale do rzeczy...
Zabrałam się za usunięcie paru chwastów, które zaczęły pojawiać się na ścieżce, bo pewnie i to ich boli. Po nastu minutach moje dziecko zaczęło się nudzić. Najpierw marudził. A potem zaczął buczeć, że ała. Raz, drugi, a potem ja się przyglądam, a on to ała to sobie sam robi, przygryzając palec.
I to tak, że miał biały kawałek skóry. :/ Kolejny kwadrans doprowadził mnie do pasji szewskiej, zebrałam bety i poszliśmy do domu.

I nie wiem teraz, czy to znowu wraca, bo coś próbuję zrobić (jak dwa tygodnie temu z weekendowym obiadem, kiedy zaczął się gryźć i przytrzaskiwać palce), czy to brak jakichś bodźców jest. Zeszłego weekendu się nie gryzł. Ale nie odstępował mnie na minutę nawet.
Czy to przychodzi falami? Czy takie zaburzenia odbioru bodźców raz są, a raz nie? Raz potrzeba więcej wrażeń, innym razem mniej? Jak to działa?
I czego dotyczy? Zębów, jamy ustnej, czy skóry?

Jeśli to kwestia mojego nie zajmowania się nim, to przekopane, bo tu się wiele zrobić teraz nie da. Oczywiście poza rzuceniem wszystkiego i bieganiem za dzieckiem. Ale to nie jest wyjście na całe życie, bo ja muszę też coś wyprać, zjeść, przygotować, ubrać, nakarmić kota czy co tam jeszcze... Już nie mówię o takich luksusach jak czytanie czy nauka. :/ Nawet przestałam o tym marzyć. :(



Jeśli macie jakieś pomysły na masaże albo lepiej - zabawy z masowaniem i pobudzanie zmysłów, to bardzo proszę.
Na początek spróbujemy pomasować dziób w środku i trochę go postymulować smakami różnymi. Zobaczymy co wyjdzie. Ale tu też proszę o rady. Czego mogę użyć? Cytryna - kwaśne, kakao - gorzkie, lody - zimne. Ciepłego Daniel nie chce i nigdy nie chciał. Co jeszcze?


Edit.
Szaja mi podrzuciła, więc przeklejam. Źródło: pedagogika.com


Masaż logopedyczny


  1. Masaż twarzy i zewnętrznych narządów artykulacyjnych.

-         zaczynamy od czoła i ruchami okrężnymi masujemy w kierunku skroni

-         masujemy policzki pod oczami ruchami okrężnymi w kierunku skroni aż do stawów żuchwowych

-         masujemy pod nosem w kierunku stawów żuchwowych, na końcu lekko je uciskając

-         masujemy brodę ruchami okrężnymi w kierunku stawów żuchwowych

-         kości żuchwy rozciągamy w kierunku uszy

-         wykonujemy łezki od kącika oka spadające w kierunku brody

-         wargi masujemy podpierając brodę kciukiem, palce wskazujące ściągają  i rozciągają wargi

-         obszczypujemy wargi układając je do cmokania

-         uciskamy trzy punkty Moralesa- kciuk układamy pod brodą, trzy palce uciskają miejsce nad górna warga, a następnie pod dolną warga

-         masaż zewnętrzny kończymy masażem płatków uszu, od góry ku dołowi ruchami okrężnymi


                Wykonujemy go przy okazji kąpieli. 


  1. Masaż wewnętrzny narządów artykulacyjnych

-         masaż języka rozpoczynamy od podziału języka na dwie części( według bruzdy anatomicznej), rozpoczynamy od strony prawej masując najmniejszym palcem ruchami okrężnymi od czubka języka w kierunku gardła

-         masujemy powierzchnię podjęzykowa prowokując czubek języka do podnoszenia

-         masujemy ruchami okrężnymi podniebienie twarde

-         dziąsła masujemy w odwrotnym kierunku do wyrastania zębów- dolne obciągamy od góry ku dołowi, a górne od dołu ku górze.


               Wykonujemy go przed każdym posiłkiem.




24 komentarze:

  1. Musisz przypomnieć sobie klasykę filmu. W "9 i 1/2 tygodnia" jest taka scena, gdy stymulowane są zmysły Kim Basinger. A to mleko, a to papryczka, a to miodzik...
    Włącz dvd, otwórz lodówkę i do dzieła.
    Ps. Ja jestem zakałą ulicy. Mam zaniedbane otoczenie domu. Ale za do mnie najczęściej wpadają w gości zające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, widziałam, nie lubię. :)

      Niestety Daniel tego, czego nie chce, do buzi nie weźmie.

      Usuń
  2. Trudno powiedziec, jaka moze byc przyczyna tego gryzienia, oby niedostymulowanie, bo z tym chyba najlatwiej sprobowac sobie poradzic, niestety czesto wystepuje to u dzieci autystycznych. Moj ma 6 lat i ciagle cos pakuje do buzi, mial przerwe, a teraz znow mu wrocilo. Daje mu rozne twarde rzeczy do gryzienia, marchewke, krakersy, paluszki, kupilam mu tez taki specjalny gryzak, ale zauwazylam, ze strasznie go czasami nakreca to gryzienie az do pisku, robi to tak silnie jakby chcial go rozgryzc. To gryzienie nasila sie wlasnie jak sie np. nudzi albo zlosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś idę do medycznego. Oni mają takie kolczaste, gumowe piłeczki. Może i coś innego w tym typie tam znajdę, do szamania.

      Z tą marchewką itd. to problem, bo Daniel nie je. A jak już je, to tylko to co chce. Nie wmuszę mu czegoś, czego nie akceptuje.

      Usuń
  3. Ten masaż logopedyczny jest super, fajnie uaktywnia mięśnie twarzy i poza tym wydaje mi się, że jakby uświadamia masowanemu, że ma policzki, ucho itd. i zaspokaja potrzebę dotyku. Może Danio przestanie pchać palce do buzi, jesli będzie wymasowany.

    Ja co prawda nie mam chorego dziecka, ale czasem mamy podobne problemy jak Ty i u nas masaż się sprawdził, nie ma już wiecznego dotykania głowy, ogryzania paznokci itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że to działa i pomaga. Dziękuję. :*
      Spróbujemy oczywiście.

      Usuń
  4. Dziewczyny...a jak zmusić małego żeby ustał w miejscu? Bo Pawełek też czasami ma takie fazy, ze gryzie się po paluchach, albo trze dłonią język. Jednak w jego przypadku to raczej taki masaż odpada - nie usiedzi na tyłku minuty. Kropka masz rację, ludzie myślą, że jak dziecko jest niepełnosprawne to musi być to widać na kilometr. Ja miałam ostatnio spięcie w tramwaju. Pan sprawdzający bilety wziął ode mnie orzeczenie małego, po czym zaczął kręcić nosem. Że niby kto jest niepełnosprawny itp. Krew mnie zalała na miejscu. Dobitnie powiedziałam, że nie będę mu opowiadać historii swojego życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrób legitymację, będzie prościej.
      A reszta gówno go powinna obchodzić. :/

      Co zrobić, żeby usiadł? :D Jakbym wiedziała, wydałabym o tym książkę. A potem latała za tantiemy na Malediwy. ;)

      Usuń
  5. Też mieliśmy problemy z gryzieniem rączek do krwi. Pomógł zwykły gryzak (nie wodny tylko cały gumowy z dużymi wypustkami).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.

      Byłam wczoraj kupić, ale zamknięte już trafiłam. I chyba są u mnie tylko piłeczki. Ale babcia ma zadanie na dziś, podejść tam i kupić, nawet piłeczkę, małą.

      Usuń
  6. Sól - słone, mogą być paluszki z dużą ilścią soli, może w ogóle paluchy beskidzkie, grube są, np z sezamem. Grejpfrut - gorzkie. Gorzka czekolada, bo tu i słodkie lekko, i gorzkie, ciekawy smak. Coś, co jest suche (np. ziemniak, suchy wafel) i mokre (owoc?). Ciepłe i zimne też bym próbowała. A może kawałki jedzenia w tej takiej siateczce na owoce dla maluchów? Bo ona mogłaby dodatkowo stymulować.
    O, coś ostrego, oliwki? pieczarka marynowana? Tu przecież nie chodzi o wielkie ilości, a o doznania nowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daniel lubi cytrynę i ogórki kiszone. Oliwki już zna i nie weźmie, bo nie lubi.

      Z solą to się boję, bo on potrafi wziąć papierek po kostce rosołowej i go ssać. o_O

      Usuń
    2. Kropko, tak jak pisze Szajka, u nas to wyglądąło tak, że zaczęli od podawania Danielowi pokarmów bardzo zimnych (lód do ssania) i bardzo ciepłych (wiadomo, że nie gorących). jak Danio nie lubi ciepłych to pozostań przy zimnych. Logopedka zamrażała malutkie ilości herbaty owocowej, nawet wody i Daniel miał to ssać lub gryźć.
      I małe kawałeczki ananasa w gazie (może byc siateczka na owoce) do ssania. Poza wszytskim ananas (świeży) działa odkażająco w jamie ustnej.
      Ja wiem, że sytuacja u nas różna, ale może zadziała.

      Usuń
    3. Podsunęłaś mi pomysł.
      Rozdziabdziam jakieś owoce i zrobię sorbet. :)

      Ananasa Danio lubi, wczoraj zjadł trzy spore kostki. (Ja wiem, to jak dla byka kartofel, ale dla niego dużo. :) )

      Usuń
  7. A co zrobić gdy ucieka na widok nowego? Związać jak szynkę na Wielkanoc i karmić siłą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaabkaa rada z pewnego "wybitnego" forum:

      "Wkładasz do krzesełka do karmienia, Ty trzymasz ręce i glowe a druga osoba daje troszkę na łyżece...Uwierz mi że dziecko wkoncu sie złamie i zobaczy że NIC nie pomaga i musi zjesc."

      Usuń
    2. Monika, nie żartuj tak, błagam Cię!

      Gdzie to przeczytałaś? o_O

      Usuń
  8. O jaaaa! Mogłabym o tym napisać wypracowanie;) Chyba strzelę posta na blogu o tematyce jedzeniowo-gryzieniowej:P Tylko nie teraz,bo mi się nie chce:P

    OdpowiedzUsuń
  9. Ty żartujesz, że ludzie takie rzeczy piszą, robią...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym:( Piszą i robią pewnie też:(

      Usuń
  10. A gdzie ja taki wielki fotelik znajdę? 21 kg żywej wagi i 110 cm wzrostu. A do podważenia zaciśniętych zębów to będę musiała chyba łyżki do opon użyć? A odruch wymiotny? Zakneblować?

    OdpowiedzUsuń
  11. Haha nie mam pojęcia;) Zapodałam tylko przykład.Jak czytam co ludzie wyprawiają z dziećmi opada mi wszystko nawet celulit:(

    Ja kiedyś próbowałam parę razy włożyć małej na siłę łyżeczkę z zupą do ust...więcej nie próbuję:\

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas była faza odrzucania wszystkiego do żarcia. Bunt był nawet przy innym kolorze kaszki ( dodałam za mało lub za dużo ) owoca ze słoiczka. Przy trzeciej misce brakło mi cierpliwości. NIESTETY! Przytrzymałam ręce i wsadziłam na siłę łychę do dzioba. I stał się cud. Przemoc fizyczna zadziała. Zaczął jeść.
    Niestety, nie ma to zastosowania do rzeczy nowych. Nie, bo nie.

    OdpowiedzUsuń