niedziela, 27 maja 2012

Przekorna istota...

SI czy nie SI... Oto jest pytanie.
Chociaż w zasadzie nie, pytania nie ma, jest tylko jeden fakt - mam złośliwe, przekorne dziecko. :D

Nie będziemy tymczasem robić oficjalnej diagnostyki SI, z toną papierów. Nie będziemy tymczasem ubiegać się o taką terapią w pełnym zakresie w GOAR. Nie będziemy, bo... rzekomo nie trzeba. A przynajmniej Daniel nie pokazał, że trzeba.

Daniel przed panem Grzegorzem przyciął pawiana jak nigdy. :D Nie dość, że nie było żadnego płaczu, krzyku, cyrku. Nie dość, że bardzo zainteresował się salą do terapii SI. Nie dość, że pokazywał Panu co chce i prowadzał go (za rękę!!!) w dane miejsce. Nie dość, że dał się przytrzymywać przy wchodzeniu na drabinkę i nie było żadnego buntu, strzepywania czyichś rąk, żadnego HAM (czyli "sam"), ani próby uniknięcia kontaktu. Nie dość, że dawał się złapać w pasie i sadzać na piłkach...

To jeszcze do tego wszystkiego: spełniał polecenia, wracał we wskazane miejsce, nawet gdy już nie miał na to ochoty i wcześniej sam przerywał daną zabawę, podawał i odbierał przedmioty, nosił do mnie na polecenie terapeuty, a nawet położył się na materacu, jak terapeuta kazał.
A na dokładkę do tego wszystkiego, wcale nie miał ochoty wyjść z sali terapeutycznej i nie padło z jego ust ani jedno, nawet małe, maleńkie NIE.
Na domiar złego niczego nie wymiętolił i nie wepchał do ust.

o_O

Generalnie był o taki milusi:


Co się za tym kryje, wiadomo. :)

Rozwalił mnie, naprawdę. Usiadłam na podłodze, żeby nie spaść z krzesła. Mojej matce wyszły oczy (jeszcze bardziej niż temu kotu). Jeden wielki szok.

Daniel ma dobre dni, ale jeszcze nigdy, przenigdy nie był taki łaskawy w czasie ćwiczeń i nauki, nie tylko dla mnie, w ogóle dla nikogo. To była najłaskawsza godzina jego życia!

Tylko czemu akurat wtedy? :)

No więc mamy dwa wyjścia. Obserwować dziecko i łapać sprawę z Panem Grzegorzem przez GOAR, tylko w formie konsultacji, wziąć wytyczne i sobie w domu coś ćwiczyć. I raz na jakiś czas się w tym Goarze spotkać.
Albo też dalej próbować z nim tam jeździć do tej Rudy, raz na tydzień, raz na dwa tygodnie, aż się otworzy i swoje prawdziwe "ja" pokaże, łączenie ze wszystkimi brakami. Jeśli w końcu dziecko ujawni swoją naturę, wrócimy do tematu terapii w innym wymiarze.

Dumamy.

Koronny argument neurologa, na temat tego, że dwulatek nie współpracuje, że to za wcześnie - obalony. Współpracował, wykonywał polecenia i złapał kontakt. Takie podsumowanie terapeuty. :)





2 komentarze:

  1. Jak to czytam to mi też szczena opada :D
    Nie wiadomo, czy cieszyć się czy nie bardzo, ale dobrze, że kontakt przez GOAR będzie, to w razie czego zadziałacie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Żałuję, że nie nagrałam. Hit sezonu po prostu.

    Jeszcze nie doszłam do siebie. :)

    OdpowiedzUsuń