piątek, 13 kwietnia 2012

Zalecenia dietetyczne

Skomplikowana sprawa.
Ale może najpierw to co dostałam:


część druga:


 i trzecia:


I tu się sprawa nieco nam komplikuje.

Przede wszystkim dlatego, że Daniel nie je teraz prawie NIC. To dziwnie brzmi, bo teraz matek, które mówią, że ich dzieci nie jedzą jest więcej niż grzybów po deszczu. Ale on nie jest niejadkiem. On nie je. Sobotę przeżył na kaszy z mlekiem, bo już zdesperowana byłam. W niedzielę zjadł aż 1/4 małego naleśnika i ćwiartkę kromki chleba z sosem z leczo. W poniedziałek trochę zupy. Wczorajszy dzień przeżył na jednej klusce śląskiej, małej, z sosem. Potrafi cały dzień chodzić z jedną połówką kromki i na wieczór okazuje się, że tylko masło z niej zniknęło.
Każdy kolejny dzień bardziej mnie załamuje.

Dziecko w styczniu 2011 było na 75 centylu wagowo. Latem na 50tym. A po jesiennej chorobie, gdzie nie jadł nic w ogóle przez tydzień spadł na 10ty. Na przełomie stycznia i lutego 2012 był już na 3cim.

Z ww. porad możemy więc sobie większość wsadzić w buty, a w zasadzie to wszystkie, bo jak cały dzień smark nic nie je, a chce suchego chleba wieczorem, to przecież wiadomo, że mu dam, a nie powiem, że nie wolno, bo to węglowodany, których jeść nie powinien. ;/

To jeden z punktów niewykonalnych. Kolejne to: jedzenie ciepłych posiłków (Daniel nie je ciepłego od zawsze) i niejedzenie, zwłaszcza zimą owoców południowych. Bywa tak, że on je tylko kiwi (kawałeczek co parę dni np.) albo tylko pomarańcze (kąsek), a innych owoców odmawia całkowicie. Mam nie dać?

Kolejne problemy - spożycie tłuszczów. Heh.... Masło, śmietana, mleko, sery tłuste białe, żółte... Tyle że dziecko ma skazę białkową. :/ Jakoś to przeoczyli na ankiecie chyba. :/
No i nie UHT, też ciekawostka. Z mlekiem krowim jest problem, a co dopiero z innymi. Nawet w sklepach eko nie widuję koziego mleka nie UHT. Mam kupić kozę? Owcę? Siebie nie wydoję już, za późno.
Do tego, jak na złość, Daniel nie lubi jajek. :(
Jedyne co nas ratuje to, że wylizuje masło (od tygodnia gdzieś, wcześniej nie chciał) z chleba i lubi wysysać moje kapsułki z kwasami Omega-3. Czasem udaje się też przemycić mu olej lniany, ale to rzadko, bo on jedna ma jakiś tam smak i nie jest to smak przyjemny. 

Ograniczyć kasze, ryże, chleb i ziemniaki. Hmm... Je mniej niż ta ilość dopuszczalna, którą w wyniku określono, to nie wiem jak ograniczyć. Do zera? Zabronić zjeść łyżkę ziemniaków, jeśli to jedyny posiłek dziecka w ciągu dnia?

Największy problem to (poza tłuszczem i nabiałem) z tym chromem. Grzybów nie podam, jeśli nic więcej nie je, bo są ciężkie i je odchoruje. Orzechów i migdałów nie lubi, przyklejają mu się i ma odruch wymiotny. Mięsa samego też nie zje, nie odpowiada mu konsystencja, trzeba przemycać w ziemniakach lub ryżu. O ile w ogóle chce coś zjeść. Jak przemycić bez ziemniaków i ryżu nie wiem...
W zestawie witamin go nie podamy, bo przedobrzymy z tymi, których ma dość, albo z pierwiastkami, których ma za dużo. O dziwo w suplementacji chromu nie kazali podawać. 

Jak widać mimo jasnych porad i konkretnych reguł żywienia jesteśmy w czarnej... no gdzieś tam daleko w lesie jesteśmy.

2 komentarze:

  1. Oj, jak cię rozumiem dobrze... Jedno, co mi do głowy jeszcze przychodzi, to podanie nifuroxazydu, bo moja córka po kuracji tym czymś zaczęła jeść. Ale też mi się telepie, że Danio dostawał to jakoś? szukam intensywnie czegoś o niejedzeniu, może na coś trafię. Co dwie szukające...

    OdpowiedzUsuń
  2. Daniel ma zaparcia, więc raczej niforu nic tu nie da, a poza tym faktycznie brał go niedawno, gdy złapał wirusa.

    Jajka, a dokładniej żółtko przemycam w nocnej kaszy. Wtedy nie czuje tego smaku i na wpół śpi, więc wyciąga całą flachę z całym żółtkiem.

    Z resztą kaplica.

    OdpowiedzUsuń