czwartek, 8 marca 2012

Zabawy plastyczne part 2

Kredki wodne dawno zużyte, zepsute albo leżą gdzieś za wanną, a nawet za ścianą, bo dziecko szybko wykorzystało brak jednej kafelki po awarii rury i wrzuciło kilka skarbów za karton-gips. No i przepadło.

Weszliśmy w fazę mazaków tymczasem. Różne firmy to produkują, dostępność też różna. My swoje, takie jak niżej kupiliśmy akurat w Auchan.


Z tym rysowaniem to różnie jest. Czasem mama dostaje mazak i ma paćkać wannę, a czasem dziecko dopada i życzy sobie, by go do wanny włożyć już i natychmiast, bo chce rysować. No to niech rysuje, wkładam jak stoi, w ubraniu, do suchej (no tak prawie) wanny. Potem dziecko całe do prania of course, ale trudno. Kwadrans spokoju jest wart tego, zdecydowanie. :) Zwłaszcza, że jak nie może w wannie to duma gdzie by tu indziej... Parę dni temu pomalował krzesło komputerowe. :/

A tak to wygląda:


Poza wanną też rysujemy, oczywiście. Kredkami głównie. Niestety Daniel sporo nimi rzuca, więc żywot mają trudny i krótki. W końcu znaleźliśmy kredki niemal niezniszczalne. Można rzucać, nawet jak końcówka rysika odpadnie, kredka nie łamie się cała w środku. Po zatemperowaniu znowu mamy sprawny sprzęt.
Polecamy, o takie:


Dostaliśmy też inną zabawkę - farby do malowania palcami. Najpierw myślałam, że Ciocię Agę za to uduszę :D ale okazało się, że są tak mocno zabezpieczone folią, że nie tylko Daniel ich nie otworzy (tzn. każdej pojedynczej farbki, nie pudełka) ale i ja. A przynajmniej nie bez użycia noża. :)

Takie jak niżej. Też polecamy. Jakiś gorzki aromat jest do nich dodany, są niesmaczne, więc nawet Daniel ich nie je, choć lubi wszystko kosztować. :)


A oto fotorelacja z naszego bazgrania.
Kredkami robimy głównie różne mazy. Także koliste, przy czym nie są to klasyczne, zamknięte koła, raczej takie ślimaki. Farbek używamy także z pędzelkiem. Nawet nie wiem jak to się stało, ale nie uczyłam tego syna. Dostał kilka pędzelków, otworzyłam farbkę, położyłam na stolik i nim otworzyłam i ustawiłam aparat dziecko już tworzyło swoje dzieło sztuki... Wiedza wrodzona? :) Nie po mnie. Ja zdolności plastycznych nie posiadam. Danielowy tatuś również nie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz