wtorek, 13 marca 2012

Pierwsze słowo

No więc przyszedł czas na pierwsze słowo. :) Takie konkretne, nie jednosylabowe, a bardziej złożone. W naszym przypadku dwusylabowe. I nie jest to "mama" czy inne tego typu, o nie.
Słowo z zakresu technicznych, jakżeby inaczej.
Nigdy bym nie zgadła, gdyby mi ktoś kazał wymyślać, więc i Wam nie każę kombinować, podam na tacy.

Otóż Daniel nazywa (i rozumie co nazywa)... kontakt. Tak, taki kontakt, do którego wkładamy wtyczkę, z prądem itd. A słówko to brzmi:
- kuka :)

Może ja już go na politechnikę zapiszę? Bo widzę, że inne aspekty są gdzieś w polu, a technika idzie wprzód szalenie. ;)

Dwa dni później przyszło słowo: chlebek. Wiemy co mówimy, ale nie bardzo powtarzamy na żądanie. Wczoraj np. zapytałam dziecko jak Danielek mówi ładnie chlebek, zapytałam żeby tatuś usłyszał również, a że nie ma okazji za bardzo jeść z dzieckiem ostatnio, to nie ma okazji i słyszeć w innym kontekście.
W odpowiedzi na moje głupie pytanie dziecko odpowiedziało: "am". I tyle. :)
A nasz chlebek brzmi mniej więcej jak:
- ebe

Foto. Wylegujący się tygrys :)

Poza tym mamy  na tapecie jeszcze:
- gaga
Słowo wszechobecne. Gaga jest wszystko, herbata, garnek, salaterka z kisielem, wszystko co kiedykolwiek, gdziekolwiek było gorące, nawet sto lat temu. :) Jak mówię, że gorące, Danio natychmiast powtarza: "gaga", po czym to gaga zostaje już później jak przyszyte do tego czegoś.
No i trzeba to sprawdzić jeszcze, wiec najpierw dotykamy, a później mówimy, że gaga. :/ Nie umiem tego wyplenić tymczasem.

Jest jeszcze:
- si
- ee
W bardzo ciekawych konfiguracjach używane. Dziecko każe się posadzić na nakładce, siada jak jest, czyli w ubraniu i melduje: "ee" pięknie się przy tym uśmiechając. Odpowiadam na ten uśmiech słowami: "robisz ee?", a ten mi odpowiada, że jeszcze "si" i znowu uśmiech.
Dodam, że żadnego si ani ee tam nie ma w danej chwili, ale jest prezentacja. Na sucho. :D

I tyle nowości. :)

2 komentarze:

  1. A widzisz, doczekałaś się. BARDZO się cieszę! Normalnie łezka w oku się kręci :)
    U nas wielce tajemnicze jest BLA. Ja wiem, o jaką sytuację chodzi, ale za cholerę nie łapię czemu bla... Otóż kiedyś teściowa z toalety wyrzucała małej przez dolne otwory w drzwiach długopis - bo młoda ryczała pod drzwiami, że do baby chce. No i wówczas mała się rozbeczała, wystraszyła się tego (nie mam pojęcia czemu!) i do dzisiaj łazi, pokazuje na drzwi i BLA. Mało tego - pokazuje na szparę w drzwiach wejściowych i też BLA!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow :)

    Fajne to "bla" i rzeczywiście, trudno dociec skąd akurat tak. :) No ale dzieci tak mają. :)

    OdpowiedzUsuń